Częstochowa to słaby subregion, więc jak myśleć o...

    Częstochowa to słaby subregion, więc jak myśleć o województwie [KOMENTARZE]

    Bartłomiej Romanek, Krzysztof Suliga

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Reaktywacja województwa częstochowskiego nie jest największym problemem regionu. Parlamentarzyści i samorządowcy z Ziemi Częstochowskiej zwracają uwagę na inne problemy i podkreślają w swoich opiniach, że cały subregion północny, do którego należy Częstochowa jest słaby. I to jego funkcjonowanie trzeba najpierw poprawić, a dopiero później myśleć o województwie.
    Izabela Leszczyna, posłanka PO z Częstochowy
    Zdaję sobie sprawę, że nie wpisuje się w oczekiwania wyborców, ale nie jestem zwolenniczką reaktywacji województwa częstochowskiego. Moim zdaniem nasze miasto nie wywiązuje się nawet z roli lidera subregionu, a co dopiero mówić o województwie. Takie rozważania można porównać do gdybania, czy Polsce wiodłoby się lepiej, gdyby na przykład miała położenie geograficzne Portugalii, Hiszpanii czy Grecji.
    Tymczasem Częstochowa nie wykorzystuje swojego potencjału i potencjału całego subregiony, który powinien być zielonymi płucami Śląska i jego spichlerzem. Nie trzeba mieć u siebie wojewody, żeby być regionem rozwijającym się. Poza tym tyle mówi się o zmniejszaniu administracji, w tworzeniu nowych bytów to zatrudnianie nowej rzeszy urzędników, dlatego, a, nie ma potrzeby mnożyć administracji, bo to nie urzędnicy tworzą PKB.

    Halina Rozpondek, posłanka PO z Częstochowy
    Nigdy nie przestałam być zwolenniczką województwa częstochowskiego i podejmowałam walkę od samego początku. Wieszczyłam niczym Kasandra, że skutki tego będą dla naszego miasta straszne. Szkoda, że dopiero teraz dotarło do niektórych, jakie to ma opłakanie skutki. Niestety zmiany administracyjne dokonują się co 20-30 lat, a przygotowania do reformy to co najmniej 5 lat. Dlatego trzeba uzbroić się w cierpliwość i ponownie zacząć walczyć o województwo, kiedy będzie do tego odpowiedni moment. W mojej partii jestem nieco odosobniona w tych opiniach, ale to zrozumiałe, bo pochodzę z miasta, które straciło status wojewódzkiego, nad czym wciąż ubolewam. Niektóre ugrupowania już jednak teraz proponują zmiany np. Ruch Palikota, który chce likwidacji powiatów. Trzeba po prostu poczekać na odpowiedni moment i wtedy na pewno zaangażuję się w starania o reaktywację województwa częstochowskiego. Uważam jednak, że pomysł z Sosnowcem to nie jest dla nas dobre rozwiązanie. Wcześniej byłam zwolenniczką województwa staropolskiego wspólnie z Kielcami. Teraz biorąc pod uwagę naszą tożsamość i więzi kulturowe skłaniałabym się ku Małopolsce i Krakowowi, chociaż oczywiście najlepiej byłoby, gdyby powstało samodzielne województwo częstochowskie. Poza tym uważam, że jesteśmy słabi jako subregion i to trzeba poprawić. Częstochowa straciła na tym, że nie jest województwem, ale nie są to ogromne straty, bo jesteśmy w zamożnym województwie śląskim, dlatego trzeba jasno powiedzieć, że straty nie są tak wielkie.

    Wojciech Picheta, starosta myszkowski
    To nie pierwszy i zapewne nie ostatni pomysł zmian administracyjnych na naszym terenie. Idea dawnego województwa częstochowskiego jest bardzo żywa wśród tutejszych samorządowców i posłów. Zaprezentowana koncepcja odwołuje się do uwarunkowań historycznych. Mam jednak wrażenie, że mieszkańcy Sosnowca, a nawet całego Zagłębia - pomimo silnie podkreślanej odrębności w stosunku do rdzennego Śląska, są słabiej związani z terenami w kierunku Częstochowy. Sosnowiec i Częstochowa to jednak nieco odrębne światy. Inną sprawą jest fakt, że w interesie obu miast leży wzmocnienie ich pozycji wobec miast Górnego Śląska, dotyczy to zwłaszcza leżącej na peryferiach Częstochowy i miast dawnego woj. częstochowskiego, w tym Myszkowa. Pytanie, czy tego typu rozwiązanie ma sens należy zestawić z pytaniem, co oznacza nowy podział - w tej czy innej koncepcji. Po pierwsze, czy rzeczywiście oznacza to wzrost pozycji Częstochowy i Sosnowca wraz z całym obszarem w sensie atrakcyjności inwestycyjnej, po drugie - czy zmiany będą oznaczać wzrost siły Górnego Śląska w stosunku do naszego subregionu, i po trzecie - na ile realne są takie rozwiązania przy założeniu, że sąsiednie regiony mogą nie być zainteresowane powstaniem nowego silnego tworu administracyjnego.

    Klemens Podlejski, burmistrz Żarek
    Tematy z tworzeniem nowych województw wypływają co jakiś czas, ale ta dyskusja dla nas samorządowców nie oznacza rozwiązania problemów, z którymi mierzymy się każdego. Patrząc z perspektywy burmistrz na co dzień mamy szereg kłopotów związanych z zupełnie innymi tematami. Chciałbym, aby politycy zajęli się wreszcie sprawami edukacji, bo gminy nawet już te większe nie wytrzymują obciążeń wynikających z karty nauczyciela. Zależy nam na ułatwieniu procesu inwestycyjnego, modernizacjach dróg, ochronie środowiska, poprawie infrastruktury komunalnej. Proszę o konkretne propozycje dla przedsiębiorców małych i średnich, bo tacy przeważają w obszarach wiejskich i skutecznego, zaznaczam jeszcze raz skutecznego zwalczania bezrobocia, bo akurat w powiecie myszkowskim jest on jedno z najwyższych. To są bolączki naszych mieszkańców i nie sądzę, aby nurtował ich problem województwa, jego obszaru, nazwy.


    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama