Kolekcjonerzy wakacyjnych wrażeń. Marcin Zasada o swoich...

    Kolekcjonerzy wakacyjnych wrażeń. Marcin Zasada o swoich podróżach

    Marcin Zasada

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Coś nie tak? Pan w łososiowych rajtkach salwuje się ucieczką

    Coś nie tak? Pan w łososiowych rajtkach salwuje się ucieczką ©Marcin Zasada

    Moją pierwszą egzotyczną podróżą była licealna wyprawa z kolegami do jedynego kurortu na świecie, który w swoim herbie ma skrzyżowane grabie. Z Zawoi pamiętam zapach hamburgerów przyrządzanych w przyczepie przy cmentarzu przez tajemniczego sprzedawcę, który malował oczy, nosił klipsy i siateczkowy podkoszulek. W przyczepie na okrągło grało Boney M. Czaił się w tym jakiś magnetyzm, bo kolega Maciek dzień w dzień kazał sobie tam przyrządzać specialite de la maison przy dźwiękach "Ra Ra Rasputin".
    Coś nie tak? Pan w łososiowych rajtkach salwuje się ucieczką

    Coś nie tak? Pan w łososiowych rajtkach salwuje się ucieczką ©Marcin Zasada

    Równie ciekawym doświadczeniem była wizyta w restauracji w Marakeszu, do której prowadził znajomy Marokańczyk. Kanałami, bramami, labiryntami. W środku połączenie meczetu, pałacu z "Baśni tysiąca i jednej nocy" oraz arabskiego zamtuzu. Po konsumpcji kurczaka na słodko, przyszło do płacenia, więc do rachunku dołączyłem solidny, moim zdaniem, napiwek. Kelner, z typowym akcentem wyraził jednak dezaprobatę: "My friend, I'm sorry but the service is not right". Wzięty z zaskoczenia, dołożyłem draniowi.

    W Stambule przydał mi się jeden z bezużytecznych talentów: szybka nauka tekstu zasłyszanej piosenki. Kiedyś na jakiejś imprezie opanowałem na pamięć jakże poruszający utwór "Simarik" niejakiego Tarkana. W Stambule przypomniałem sobie o tym, gdy w jakimś zaułku grupa miejscowych łapserdaków, korzystając z przewagi liczebnej, zapałała uczuciem do telefonu komórkowego kolegi. Po krótkiej przepychance słownej w językach, których nawzajem nie rozumieliśmy, zaintonowałem: "Takmis koluna ellin adamini beni orta yerimden catlatiyor". Turkowie okazali szacunek, przeprosili za zajście i życzyli, by Ataturk zawsze pozostał z nami.

    W Madrycie odkryłem, co to rozrywka z udziałem zniewieściałych chłopaków w łososiowych rajtkach, którą ekscytują się starsze panie. Hiszpanie mówią na to: corrida. Na widowni średnia wieku +60 l. I moc emocji, gdy otumaniony byk, na żywo zmienia się w dawcę befsztyków.


    *Marsz Autonomii 2012 ZDJĘCIA, WIDEO, OPINIE
    *Wielki koncert Guns N'Roses w Rybniku ZOBACZ ZDJĘCIA, WIDEO
    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      podroze - ciekawe

      tymek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 25 / 12

      Lubie niestandardowa forme wypoczytnku. W tamtym roku odkrylem zingtravel, w tym planuje kolejny wyjazd, tym razem rejs Australia - Nowa Zelandia. Musze przyznac ze ich oferty sa coraz bardziej...rozwiń całość

      Lubie niestandardowa forme wypoczytnku. W tamtym roku odkrylem zingtravel, w tym planuje kolejny wyjazd, tym razem rejs Australia - Nowa Zelandia. Musze przyznac ze ich oferty sa coraz bardziej wyjatkowezwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama