Kolekcjonerzy wakacyjnych wrażeń. Dziś Katarzyna Spyrka:...

    Kolekcjonerzy wakacyjnych wrażeń. Dziś Katarzyna Spyrka: Byle dalej od domu

    Katarzyna Spyrka

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Nawet nudny Egipt  może stać się ciekawy, jeśli utniesz sobie małą pogawędkę z Beduinem. A podobno drogi Londyn wcale nie musi być taki drogi, jeśli
    1/3
    przejdź do galerii

    Nawet nudny Egipt może stać się ciekawy, jeśli utniesz sobie małą pogawędkę z Beduinem. A podobno drogi Londyn wcale nie musi być taki drogi, jeśli zacznie się trochę kombinować...
    ©Katarzyna Spyrka

    Urlop, wakacje, wolny weekend, nazywajmy to jak chcemy! Słowem, kilka dni wolnego i ogromna chęć przeżycia czegoś niezwykłego. Jak to zrobić? To proste! Wystarczy wybrać dobre miejsce, najlepiej jak najdalej od domu. Wszystko po to, żeby potem wrócić i tak szczerze po polsku przyznać: "Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej".
    All inclusive, czyli jadymy na bogato po Egipcie. Niby każdy o tym wyjeździe marzy, bo tam tak ciepło, bo tam są piramidy, bo błękitna woda... To wszystko może jest i dobre, ale dla nudziarzy. Dla wakacyjnego łowcy wrażeń zamknięcie w ekskluzywnym hotelu nawet z full serwisem 24 godziny na dobę nie jest atrakcyjne. Żeby urozmaicić sobie urlop i nie żałować wydanych 2 tys. zł, warto zaryzykować i uciąć sobie pogawędkę z Beduinami w ich mało ekskluzywnym, ale za to "bogato" (choć niekoniecznie legalnie) wyposażonym namiocie.
    Choć rezydenci ostrzegają, żeby tam nie wchodzić, ja szczerze polecam. To było najlepsze miejsce, które odwiedziłam w Egipcie. Piramidy przy tym to mały "pikuś". Tylko jedna mała rada: jak was zaczną czymś częstować, to znak, że już jednak trzeba uciekać do hotelu...

    Nocowanie na dywanie, czyli Londyn za 100 zł. Zdecydowanie taniej niż za wczasy w tropikach kosztował mnie weekend w Londynie. Na urlopie najważniejszy jest brak zasięgu. Tak było m.in. w okolicach Gór Wicklow w Irlandii. Stanęło na tym, że za lot w dwie strony zapłaciłam niecałe 100 zł. I trzeba przyznać, że to był chyba najdroższy wydatek związany z całym tym wypadem. Jak na studentkę, którą jeszcze wtedy byłam, dobrze szło mi kombinowanie. Pozostałe koszty: nocleg - za darmo (u tzw. couch surferów, którzy chętnie za darmo udostępniają swoją kanapę), zwiedzanie muzeów - za darmo (bo w Londynie za oglądanie wielkiej sztuki się nie płaci, tam się ją po prostu pokazuje światu), jedzenie - 5 funtów (wydałam tyle tylko dlatego, że za tę cenę można było brać nieograniczoną liczbę dokładek!).

    Zmęczenie na urlopie, czyli 25 kg na plecach i w góry. Nigdy wcześniej zmęczenie nie było dla mnie tak przyjemne, jak po wejściu na Klimczok po niemal 3-godzinnym marszu z 25-kilogramowym bagażem na plecach. I wierzcie mi na słowo, że bóle nie trwały długo, bo kiedy zdjęłam ciężki plecak i położyłam się na polanie, a w tle nie usłyszałam dźwięku telefonu służbowego, dotarło do mnie, że przecież mam wolne. Oj, zmęczenie smakuje wtedy inaczej.

    Z rodziną najlepiej na zdjęciu, ale tym z urlopu! W młodości podróżowało się z braćmi. Jak człowiek dorasta, zaczyna za tym tęsknić. I co wtedy robię? Jadę do Niemiec, do rodziny. Niby kilkaset kilometrów dalej, ale czuję się tam jak w domu. A w domu, jak wiecie, zawsze najlepiej...

    Możesz dowiedzieć się więcej: Zarejestruj się w DZIENNIKZACHODNI.PL/PIANO



    *Pamietacie zabawki z PRL? ZOBACZCIE ZDJĘCIA
    *Gdzie jeździliśmy kiedyś na weekend? ZOBACZ ZDJĘCIA ARCHIWALNE
    *KONKURS FOTOLATO 2012:
    Przyślij zdjęcia, zgarnij nagrody!

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama