List do DZ: Red. Semik napisała prawdę o wystawie w Muzeum...

    List do DZ: Red. Semik napisała prawdę o wystawie w Muzeum Śląskim

    .

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Całkowicie zgadzam się z treścią Pani wypowiedzi (chodzi o tekst red. Teresy Semik na temat wystawy w Muzeum Śląskim) zamieszczonych na łamach DZ w numerze z 27 lipca br. Pytam jednak sam siebie, co z tego wynika? Dostało się Pani od "rdzennych Ślązaków bez odrębności" za to, że odważyła się Pani napisać tekst innym językiem i przedstawić inne fakty, niż obecnie na Górnym Śląsku są lansowane - pisze w liście do redakcji Dziennika Zachodniego Tadeusz Łaciok, Polak-Ślązak.
    List do DZ: Red. Semik napisała prawdę o wystawie w Muzeum Śląskim

    ©ARC

    Wedle tego obowiązującego (?) patentu, Górnoślązacy, jako odrębny naród doznawali krzywd w II Rzeczypospolitej, potem w PRL-u, a obecnie doznają w III RP. Prusacy zaś - w odróżnieniu od Polski - zapewnili Górnoślązakom wielu noblistów, przyjechał nawet na te ziemie sam Goethe. Wprowadzili też przemysł i nowinki techniczne. Taki tu zaś momy trynd. Nic to, że racja jest po Pani stronie, że przedstawiła Pani w większości fakty, a nie poglądy. Nic to dla adwersarzy, którzy napadli na Panią jak na wroga. Oczywiście, w imię prawdy, na którą tylko ONI mają patent. Dzisiaj polskość na Górnym Śląsku nie jest dla rasiowców i ich popleczników cool ani trendy. (…)

    Wiem, że przez sam fakt przyznania się, iż jestem wnukiem powstańców śląskich czy też Ślązakiem odrębności polskiej, już mnie dyskwalifikuje w oczach obecnych "prawdziwych", czy też "rdzennych" Ślązaków. Nie o mnie jednak tu chodzi. (...)
    Za polskie pieniądze mamy fundować w Muzeum Śląskim stałą wystawę prusactwa na Górnym Śląsku. Jeżeli ta wy-stawa ma przedstawiać historię Górnego Śląska w ostatnich dwustu latach, to słowo "prusactwo" jest właściwym określeniem. Jest to doskonała okazja, by przedstawić prusactwo ówczesne w całej okazałości, w całej prawdzie historycznej. Nie tylko noblistów i Goethego (który przecież przyjechał na Górny Śląsk nie po to, by pisać tu znakomitą poezję). Także, by przedstawić skład narodowościowy tych ziem, również w świetle danych statystycznych z roku 1828 i 1849, także wyników ankiety kościelnej z roku 1889, kiedy nie było Polski na mapie Europy.

    Przedstawić zbrojne zrywy Ślązaków przeciwko pruskiemu ciemiężeniu. Także strajki, jako odpowiedź na nieludzki wyzysk, doskonale się w tym czasie mieszczą. Nie tylko wprowadzanie nowych technologii i przemysłu na Górnym Śląsku. Także losy Franciszka Chrószcza z Pszowa (nazywanego Śląskim Drzymałą), akcje germanizacyjne, nieludzkie traktowanie ludności miejscowej. Także kary za mówienie w gwarach śląskich. Także słowa Wojciecha Korfantego na forum Reichstagu mówiącego o tym, jak władza pruska traktuje Ślązaków narodowości polskiej.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (21)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Panie Polaku Łaciok

      jokel (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 29 / 12

      Pan panie Łaciok Łaciok zaklepoł sie do siebie ślonsko prowda. My tysz ale niy "miechym piźniyńci" kolego, swoje pojyncie o sprawie momy i som my w wielkij przewadze!
      Żodyn z mojich przodkow niy...rozwiń całość

      Pan panie Łaciok Łaciok zaklepoł sie do siebie ślonsko prowda. My tysz ale niy "miechym piźniyńci" kolego, swoje pojyncie o sprawie momy i som my w wielkij przewadze!
      Żodyn z mojich przodkow niy był w "powstaniach polskich", żodyn niy broł udziału w tyj idiotycznyj "wiji", ale jakbych takigo przodka mioł, bez skrupółow nazwołbych go ciynszkim idiotom, baranym i świniom, bo to jym momy dzisiyjszo nyndza do zawdziynczynio.
      Zrabowali Poloki nasze skarby zrujnowali nasz kraj i puściyli nos z "gołom rziciom" w wolny świat w kerym liczy sie ino kasa. Mało?zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      semantyka po polsku

      Syn śląskiej ziemi (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 18 / 12

      Jak fakty mogą być różne ?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Germanizacja ( fragment )

      Ślązak Polak (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 31 / 27

      Na Górnym Śląsku zniszczona została liczna jeszcze warstwa szlachty posługującej się gwarą śląską lub polskojęzycznej. Na Śląsku Dolnym śląską (mówiącą polskim dialektem śląskim) ludność...rozwiń całość

      Na Górnym Śląsku zniszczona została liczna jeszcze warstwa szlachty posługującej się gwarą śląską lub polskojęzycznej. Na Śląsku Dolnym śląską (mówiącą polskim dialektem śląskim) ludność protestancką spotkały prześladowania kontrreformacyjne Habsburgów. Warto zauważyć, że źródła niemieckie z roku 1641 mówią o osobnym cechu polskim w Kątach Wrocławskich, natomiast pod datą 1689 znajduje się wzmianka, że lud pomiędzy Kątami Wrocławskimi a Oławą mówi przeważnie po polsku.
      Po zajęciu Śląska przez Prusy w wyniku trzech wojen śląskich z Austrią jeden z pierwszych dekretów Fryderyka Wielkiego z 1764 roku był skierowany przeciwko językowi polskiemu. W tym zarządzeniu germanizacyjnym nakazuje on wprowadzenie języka niemieckiego jako języka urzędowego oraz wydaje zakaz zatrudnienia w szkołach nauczycieli nie posługujących się językiem niemieckim. Zarządzenie zakazywało także każdemu dominium zatrudnianie pod karą 10 talarów kogokolwiek bez znajomości języka niemieckiego do pracy oraz służby w folwarku, a nawet zakazywało udzielania zgody na śluby jeżeli nowożeńcy nie nauczą się mówić po niemiecku.[3] Wprowadzono restrykcje w używaniu języka polskiego we wszystkich szkołach i urzędach. Radcom ziemiańskim powiatów wrocławskiego, brzeskiego, niemodlińskiego, oławskiego, grodkowskiego, nyskiego, średzkiego, trzebnickiego, oleśnickiego, namysłowskiego, kluczborskiego i sycowskiego Fryderyk oznajmiał:
      ""(...)Ponieważ usilnie pragniemy, aby w tych okolicach i miejscowościach, gdzie poddani władają tylko językiem polskim, język niemiecki coraz więcej się rozpowszechniał, wobec czego polskim proboszczom polecono w przeciągu roku w języku niemieckim się wydoskonalić, ponieważ polscy nauczyciele mają być usunięci, a ich posady objąć ludzie, którzy rozumieją po niemiecku i po polsku i młodzież w języku niemieckim uczyć(...)"[3]
      Akcja germanizacyjna zainicjowana przez Fryderyka przebiegała jednak w początkowym okresie dość opornie i nie przyniosła rządowi pruskiemu pokładanych nadziei na szybką germanizację ludności polskiej na Śląsku. Wyraźnie rozczarowany postępem germanizacji na terenie Śląska Fryderyk Wielki apelował do radców ziemiańskich powiatów górnośląskich i granicznych w kolejnym zarządzeniu germanizacyjnym wydanym we Wrocławiu dnia 10.11.1773 roku:
      ""(...)Spodziewaliśmy się, że na mocy ponawianego upomnienia i zamianowania po szkołach na Górnym Śląsku nauczycieli władających językiem niemieckim i polskim, a uzdolnionych do nauczania języka niemieckiego, nauka tego języka rozszerzy się i rozpowszechni, tymczasem ku naszemu wielkiemu niezadowoleniu stwierdzamy, że mimo to nauka języka niemieckiego i jego rozpowszechnienie napotyka na wiele przeszkód(...) dziedzice nie zwracają uwagi na to, ażeby rodzice i mieszkańcy pomiędzy sobą językiem tym posługiwali i dzieci swoje do używania tego zniewalali; zdarza się nawet, że dziedzice sprzeciwiają się raczej zaprowadzeniu jezyka niemieckiego, w miejsce skażonego i zepsutego języka krajowego, i wcale go nie popierają. Zaledwie wiarę dać możemy temu, ażeby dziedzice i osoby, którym przecież zależeć powinno na uchylaniu stanu nieokrzesanego i ciemnoty i na usuwaniu zepsutego krajowego języka polskiego (przez co się owa okolica przedstawia niekorzystnie), sprzeciwiać się mogły rozpowszechnianiu języka niemieckiego jako jednego z głównych środków cywilizacji tamtejszych mieszkańców (...)"[4]
      Około roku 1826 stosunki etniczne pod Wrocławiem przedstawiały się następująco: w Laskowicach na 71 gospodarstw polskich przypadało 11 niemieckich, w Nowym Dworze na 38 polskich przypadały 4 niemieckie, w Piekarach na 40 polskich – 4 niemieckie, w Dębinie na 42 gospodarstwa polskie – 7 niemieckich, w Chwałowicach na 36 polskich – 4 niemieckie, w Dziuplinie Dużej na 45 polskich – 2 niemieckie, w Dziuplinie Małej na 11 polskich – 1 niemieckie, w Jelczu na 32 polskie – 5 niemieckich, w Ratowicach na 58 polskich – 7 niemieckich, w Wojnowicach na 18 polskich – 1 niemzwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      cd.

      j.w. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 31 / 6

      światowej sławy uczony, tak opisywał Górny Śląsk: „Domy są przeważnie zbudowane z belek, (...) izby zupełnie małe, bydło przy ludziach, okna małe i nie nadające się otwierać, większą część...rozwiń całość

      światowej sławy uczony, tak opisywał Górny Śląsk: „Domy są przeważnie zbudowane z belek, (...) izby zupełnie małe, bydło przy ludziach, okna małe i nie nadające się otwierać, większą część izby zajmują piec i łoża. I ludzie – straszliwie wynędzniałe postacie, chodzące boso po śniegu, nogi przeważnie opuchnięte, twarz blada, posępny wzrok”. To ostatni taki opis z Górnego Śląska.

      W owym okresie sytuacja narodowościowa była już zupełnie inna. Polska pozostała już tylko wieś i robotnicze przedmieścia rozwijających się szybko industrialnych miast. Społeczność ta przeszła w II połowie XIX wieku typową drogę dla narodów „małych”, czy niehistorycznych do samookreślenia swojej tożsamości. Ułatwić jej to miał kanclerz Prus, a potem zjednoczonych Niemiec Otto von Bismarck. To już historia bliższa. Zapoczątkowane na przełomie XVIII i XIX wieku tendencje rozwojowe nie uległy w drugiej połowie XIX wieku i na początku XX wieku większym zmianom. Nastąpiła tylko ich intensyfikacja, która przekształciła Górny Śląsk w jeden z największych regionów przemysłowej Europy. To wówczas ziemia ta stała się w pełni obszarem industrialnym. Było to wynikiem tak zmian politycznych, jak i ogólnego postępu technicznego przełomu XIX i XX wieku. Ten pierwszy był pochodną procesu zjednoczenia Niemiec na przełomie lat 60. i 70. XIX wieku. Rozwój przemysłu powodował na Górnym Śląsku szybki wzrost ludności przez cały wiek XIX, będący wynikiem tak wzrastającego wewnętrznego przyrostu naturalnego, jak i ruchów migracyjnych. W latach 1816- -49 ludność rejencji opolskiej zwiększyła się z 524 tysięcy do 965 tysięcy. W 1910 liczba ludności w rejencji opolskiej przekroczyła 2,2 miliona osób – gęstość zaludnienia wyniosła 167 osób na 1 km2. Wzrost ten był stymulowany głównie przez wzrost ludności w okręgu przemysłowym – w latach 1873––1910 na obszarze Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego liczba ludności wzrosła o 255 proc. z 234 tysięcy do 833 tysięcy osób. W przededniu I wojny światowej już tylko 41 proc. było mieszkańcami wsi, 25,4 proc. to mieszkańcy miast (spektakularnie, największy przyrost liczby mieszkańców odnotowała Królewska Huta, Königshütte, która w latach 1861–1910 wzrosła osiemnastokrotnie pod względem mieszkańców – z 4 tys. do 73 tys.), a 33,4 proc. osad przemysłowych (w tym największa „wieś” w Europie – Zabrze, licząca w przededniu I wojny światowej 63 tys. mieszkańców). Według spisu powszechnego z 1910 roku 57 proc. mieszkańców pruskiego Górnego Śląska deklarowało język polski jako tzw. domowy.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      „bij, zabij tego skurwego syna polskiego”

      Piotr Greiner (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 15 / 4

      Mozna zaryzykowac stwierdzenie, ze chyba jestesmy obecnie bardziej tolerancyjni wobec Goroli, niz nasi "przez stulecia marzacy o powrocie do macierzy" przodkowie:

      Po naszymu

      Geneza wydarzeń z lat...rozwiń całość

      Mozna zaryzykowac stwierdzenie, ze chyba jestesmy obecnie bardziej tolerancyjni wobec Goroli, niz nasi "przez stulecia marzacy o powrocie do macierzy" przodkowie:

      Po naszymu

      Geneza wydarzeń z lat 1919-21 na Górnym Śląsku jest skomplikowana i żeby je w pełni zrozumieć, trzeba czasem cofnąć się aż w głębokie średniowiecze.

      Ta odległa występuje w propagandowej mantrze o powrocie po 600 latach Śląska do Macierzy. Komplikacja z dziejami tego regionu wcale nie sięgają czasów Kazimierza Wielkiego, do których odwoływano się w XX wieku, ale znacznie dalej, co najmniej X wieku. Śląsk był od tego czasu nieustanną areną brutalnych wojen toczonych przez dwa kształtujące się słowiańskie państwa: polskich Piastów i czeskich Przemyślidów. Ostatecznie w tym średniowiecznym konflikcie zwyciężyła w XIV wieku Praga, a nie Kraków. I to Pragę wybrali jako lennicy królów czeskich śląscy Piastowie, w tym potomkowie wnuka Bolesława Krzywoustego, Mieczysława Laskonogiego (powszechnie znanego podręcznikowo jako Mieszko Plątonogi), protoplasty górnośląskich miłościwie nam panujących do 1653 dynastów z rodu Piastów.

      Bij, zabij

      Droga kształtującej się Korony Polskiej (Corona Regnii Poloniae) Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego tworzyła się równolegle z pojęciem ustrojowo-prawnym Korony Czeskiej (Corona Regnii Bohemiae) pod panowaniem dynastii luksemburskiej. Pewnie owo 600-letnie rozstanie Śląska z Polską związane jest z uroczystym aktem z 1348 roku Karola IV Wielkiego, króla Czech i wkrótce cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, który powoływał ów byt ustrojowy Korony św. Wacława, na którą złożyły się Czechy, Morawy, Śląsk i Łużyce. Śląsk stał się przy okazji częścią Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Dzielił losy Czech do XVIII wieku i po wojnie trzydziestoletniej, kiedy stanął po stronie protestanckiej, jak całe Królestwo został poddany habsburskim represjom, które dotknęły przede wszystkim rodzimą arystokrację i szlachtę. Mimo to na Górnym Śląsku rodzima szlachta utrzymała swoją przewagę. Ale to, że mówiono na szlacheckich dworach górnośląskich po polsku, nie oznacza, że czuła się ta szlachta Polakami. Była wierna Pradze i w karczemnych burdach na szlachtę z Królestwa Polskiego nawoływała się „bij, zabij tego skurwego syna polskiego”. Pomimo średniowiecznej kolonizacji niemieckiej, skądinąd o wiele słabszej niż na Dolnym Śląsku, polskie pozostały nie tylko wieś górnośląska, ale też miasta i miasteczka tego regionu. Słabo znano w tych środowiskach język niemiecki, a w kancelariach używano urzędowego wówczas języka czeskiego.
      Izby zupełnie małe

      Radykalny przełom nastąpił dopiero w wyniku przegranych przez Habsburgów w starciu z agresywną monarchią pruską Fryderyka II Wielkiego wojen śląskich (1740-42, 1744-45, 1756-63). Większa część Górnego Śląska (poza Księstwem Cieszyńskim i fragmentami księstw opawskiego, karniowskiego i raciborskiego) została wtłoczona etapami do absolutystycznej, dążącej do unitaryzmu ustrojowego państwa pruskiego. Górny Śląsk na tym skorzystał, bo stał się dzięki aktywności państwa pruskiego od przełomu XVIII/XIX wieku obszarem intensywnej industrializacji. A potem wymuszonych wielką klęską Prus 1806 roku – reform ustrojowych, w tym co najważniejsze wielkiej reformy włościańskiej roku 1811, która nadała chłopom górnośląskim osobowość prawną.

      Górny Śląsk, mimo postępującej industrializacji, był jednak w połowie XIX wieku regionem tradycyjnie zacofanym cywilizacyjnie w stosunku do pruskiego Dolnego Śląska czy Czech, nie mówiąc już o regionach zachodniej Europy. W latach 1846-48 doświadczył straszliwej fali głodu, wywołanej zarazą ziemniaczaną (kartofel od końca XVIII wieku był podstawą wyżywienia Górnoślązaków), która wywołała epidemię tyfusu głodowego (plamistego). W rejencji opolskiej zmarło ponad 50 tys. ludzi (5 proc. ogółu ludności), najwięcej w powiatach rybnickim i pszczyńskim. Przysłany przez władze berlińskie młody lekarz Rudolf Virchow, później światowejzwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Prawdę pan napisał

      RAśie to fałszerze historii (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 21

      Dodam. Na Śląsk przybył z głębi Niemiec Juliusz Roger w celu ratowania Ślązaków w czasie tyfusu. Poznał Śląsk i Ślązaków., pokochał ten kraj i tych ludzi. Napiasał książke liczacą około 500 stron...rozwiń całość

      Dodam. Na Śląsk przybył z głębi Niemiec Juliusz Roger w celu ratowania Ślązaków w czasie tyfusu. Poznał Śląsk i Ślązaków., pokochał ten kraj i tych ludzi. Napiasał książke liczacą około 500 stron pod tytułem "Peśni ludu polskiego w Górnym Szlązku" Lud Śląski był poslski, Niemcami byli urzędnicy, policjanci, wojsko i oczywiście wielcy kapitaliści budujący dla siebie pałace, a dla niewonilków - Ślazaków familoki. Aby Ślązacy nie zginęli z głodu, każdy z famikola dostał chywik na koza i króliki. Pracować musiał w kopalni lub hucie 12 godzin dzienni przez 6 dni w tygodniu. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      cd.

      j.w. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 13 / 10

      sławy uczony, tak opisywał Górny Śląsk: „Domy są przeważnie zbudowane z belek, (...) izby zupełnie małe, bydło przy ludziach, okna małe i nie nadające się otwierać, większą część izby zajmują...rozwiń całość

      sławy uczony, tak opisywał Górny Śląsk: „Domy są przeważnie zbudowane z belek, (...) izby zupełnie małe, bydło przy ludziach, okna małe i nie nadające się otwierać, większą część izby zajmują piec i łoża. I ludzie – straszliwie wynędzniałe postacie, chodzące boso po śniegu, nogi przeważnie opuchnięte, twarz blada, posępny wzrok”. To ostatni taki opis z Górnego Śląska.

      W owym okresie sytuacja narodowościowa była już zupełnie inna. Polska pozostała już tylko wieś i robotnicze przedmieścia rozwijających się szybko industrialnych miast. Społeczność ta przeszła w II połowie XIX wieku typową drogę dla narodów „małych”, czy niehistorycznych do samookreślenia swojej tożsamości. Ułatwić jej to miał kanclerz Prus, a potem zjednoczonych Niemiec Otto von Bismarck. To już historia bliższa. Zapoczątkowane na przełomie XVIII i XIX wieku tendencje rozwojowe nie uległy w drugiej połowie XIX wieku i na początku XX wieku większym zmianom. Nastąpiła tylko ich intensyfikacja, która przekształciła Górny Śląsk w jeden z największych regionów przemysłowej Europy. To wówczas ziemia ta stała się w pełni obszarem industrialnym. Było to wynikiem tak zmian politycznych, jak i ogólnego postępu technicznego przełomu XIX i XX wieku. Ten pierwszy był pochodną procesu zjednoczenia Niemiec na przełomie lat 60. i 70. XIX wieku. Rozwój przemysłu powodował na Górnym Śląsku szybki wzrost ludności przez cały wiek XIX, będący wynikiem tak wzrastającego wewnętrznego przyrostu naturalnego, jak i ruchów migracyjnych. W latach 1816- -49 ludność rejencji opolskiej zwiększyła się z 524 tysięcy do 965 tysięcy. W 1910 liczba ludności w rejencji opolskiej przekroczyła 2,2 miliona osób – gęstość zaludnienia wyniosła 167 osób na 1 km2. Wzrost ten był stymulowany głównie przez wzrost ludności w okręgu przemysłowym – w latach 1873––1910 na obszarze Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego liczba ludności wzrosła o 255 proc. z 234 tysięcy do 833 tysięcy osób. W przededniu I wojny światowej już tylko 41 proc. było mieszkańcami wsi, 25,4 proc. to mieszkańcy miast (spektakularnie, największy przyrost liczby mieszkańców odnotowała Królewska Huta, Königshütte, która w latach 1861–1910 wzrosła osiemnastokrotnie pod względem mieszkańców – z 4 tys. do 73 tys.), a 33,4 proc. osad przemysłowych (w tym największa „wieś” w Europie – Zabrze, licząca w przededniu I wojny światowej 63 tys. mieszkańców). Według spisu powszechnego z 1910 roku 57 proc. mieszkańców pruskiego Górnego Śląska deklarowało język polski jako tzw. domowy.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Brawo prawda boli RAŚistów

      robi (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 31 / 15

      j.w.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Co za bzdury!

      Andrzej (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 36 / 11

      Germanizacja to był pryszcz w porównaniu z polonizacją. "Pruski ciemiężca"? To jak nazwać to, co się dzieje na Śląsku od 90 lat. A "nieludzki wyzysk" to na Śląsku zafundowało nam obecne państwo....rozwiń całość

      Germanizacja to był pryszcz w porównaniu z polonizacją. "Pruski ciemiężca"? To jak nazwać to, co się dzieje na Śląsku od 90 lat. A "nieludzki wyzysk" to na Śląsku zafundowało nam obecne państwo. Na Śląsku nie było analfabetyzmu grubo ponad 100 lat kiedy w 1945 roku komuna z nim walczyła, więc lud nie był ciemny dzięki Polsce a Prusom. Panie Łaciok, nie kłam Pan. Pana list to stek bzdur i insynuacji.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Zakaz śląsko gadka

      Ślązak Polak (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 38 / 5

      Niemcy nawet zabraniali mowy gwarą ślaską .....

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      szczególy tej czestochowskiej "debaty" :

      amoremio (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 49 / 13

      Częstochowscy politycy krytykują Muzeum Śląskie
      Ostatnia aktualizacja: 24.08.2012

      XXV sesja sejmiku województwa śląskiego zdominowana została przez temat konkursu na wystawę stałą historii...rozwiń całość

      Częstochowscy politycy krytykują Muzeum Śląskie
      Ostatnia aktualizacja: 24.08.2012

      XXV sesja sejmiku województwa śląskiego zdominowana została przez temat konkursu na wystawę stałą historii Górnego Śląska w nowej siedzibie Muzeum Śląskiego. Jeżeli ktokolwiek miał wątpliwości, czy sprawa ta jest w intencjach krytyków przyjętej przez Muzeum koncepcji pretekstem do podważenia koalicji Platformy Obywatelskiej z Ruchem Autonomii Śląska, miał okazję pozbyć się ich definitywnie. Atak na Muzeum przypuściły bowiem zgodnie dwa środowiska – przebierający nogami do zastąpienia RAŚ w zarządzie województwa Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz nacjonalistyczna frakcja w PO, złośliwie zwana V kolumną PiS w Platformie. Właściwy PiS na tym tle mógł nawet wypaść jako ugrupowanie umiarkowane.

      Głosem lewicy stał się specjalnie przybyły na sesję lider struktur wojewódzkich – poseł Marek Balt z Częstochowy. W swoich wymyślnych atakach – przywoływaniu podpisywania Volkslisty, ironicznych propozycjach rozesłania do szkół egzemplarzy „Mein Kampf” – posunął się tak daleko, że nawet w oczach wojewódzkich radnych SLD pojawiła się panika. W poselską poetykę wpisał się reprezentant drugiej z frakcji – wicewojewoda Piotr Spyra, straszący zebranych wpływami ziomkostw i Rudiego Pawelki. Z radnych PiS kroku owemu egzotycznemu duetowi starał się dotrzymać Artur Warzocha – podobnie jak Balt reprezentant Częstochowy.

      Szef sejmikowej Komisji Edukacji, Nauki i Kultury, radny RAŚ Henryk Mercik zaproponował, by dyskusji nie toczyć pod nieobecność dyrektora Muzeum Śląskiego Leszka Jodlińskiego. Wniósł o zaproszenie go na kolejną sesję tak, by miał on możliwość odpowiedzi na wątpliwości i pytania. Przypomniał, że dwa dni wcześniej komisja spotkała się na terenie Muzeum Śląskiego, gdzie dyrektor wyjaśnił wyczerpująco założenia konkursu. W posiedzeniu brali udział także radni SLD, którzy wówczas nie zadawali jednak żadnych pytań i nie zgłaszali jakichkolwiek wątpliwości.

      Z jednym wyjątkiem – podczas spotkania w muzeum dociekliwością wyróżniała się należąca do klubu SLD, reprezentująca Zielonych 2004 Małgorzata Tkacz-Janik z Gliwic. Udzielone jej przez dyrektora Jodlińskiego odpowiedzi musiały być satysfakcjonujące, skoro podczas sesji radna zdystansowała się od stanowiska swoich klubowych koleżanek i kolegów. Ci ostatni musieli przełknąć gorzką pigułkę, kiedy radna z mównicy na marginesie całej dyskusji stwierdziła, że jedynie RAŚ ma pomysł na budowę regionalnej tożsamości i ochronę różnorodnego dziedzictwa kulturowego regionu.

      Głos zabrał również przewodniczący RAŚ Jerzy Gorzelik. Przyłączył się do wniosku Henryka Mercika o kontynuowanie dyskusji obecności pracowników Muzeum Śląskiego, wskazując na konkretnych przykładach, że krytycy założeń wystawy nie zapoznali się ze stosownymi materiałami zamieszczonymi na stronie muzeum.

      Źródło: Jerzy Gorzelik, Strachy spod Jasnej Góry, gorzelik.eu
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      piekne "przekrety" Pana Lacioka - piekne i klamliwe

      czasami Eryk, czasami Erich (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 45 / 13

      Pierwszy temat z brzegu - bo akurat o tzw.zrywie Pan tu wspomnial:
      Gdzie jest ta cala dokumentacja tzw.powstan tzw.slaskich ? Mam na mysli ta prawdziwa, ta wasrzawska, ta polsko-francuska, a nie...rozwiń całość

      Pierwszy temat z brzegu - bo akurat o tzw.zrywie Pan tu wspomnial:
      Gdzie jest ta cala dokumentacja tzw.powstan tzw.slaskich ? Mam na mysli ta prawdziwa, ta wasrzawska, ta polsko-francuska, a nie te tony propagandy i te kilka skrzynek z listami obecnosci w Sosnowcu i o kocach i koniach na polach w Szczakowej - ktore wyladowaly w GB/USA (pokazane w internecie).

      Nawet nie ma kompletnej listy tzw.powszanców, bo to, co tzw.muzeum tzw. powstan w Katowicach prezentuje w internecie, to (oprócz technicznie marnej bazy danych) tylko ich czesc. Jesli sie nie myle, to sa to listy "grazynskie"(sanacyjne) i brakuje w nich ok.polowy (prawdziwych lub nie) weteranów, a w tym takze wielu potem prominentnych uczestników.

      Juz nawet ten jeden temat jest skandalem i pokazuje, ile warte sa te Panskie tutejsue litanie. Smiechu warte.

      A innych niewyjasnionych tematów jest tak wieeeele, mozna by powiedziec "cale kilometry".

      Na przyklad wiele niewyjanionych "naglych" przypadków smierci glównych slaskich polityków/dzialaczy po 1921, mysle nie tylko o Rymerze. Wiekszosc z nich miala dziwne klopoty z sercem..... A potem nedzny koniec Korfantego (por. tez otrucie polskiego generala Rozwadowskiego).

      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      o co temu panu chodzi ? (forma > tresc)

      Wanda (nie ta) (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 24 / 12

      Tadzio fanzoli, ze az boli. Czy to zaki kumpel tej oblakaneju Janiny Chmielewskiej(Chmielowskiej) ze Sosnowca ??? To sie "czysto" po polsku nazywa "naginanie faktów". Absurdalnego w jego wypowiedzi...rozwiń całość

      Tadzio fanzoli, ze az boli. Czy to zaki kumpel tej oblakaneju Janiny Chmielewskiej(Chmielowskiej) ze Sosnowca ??? To sie "czysto" po polsku nazywa "naginanie faktów". Absurdalnego w jego wypowiedzi jest to, ze on wlasnie to odkrywa, przed tym ostrzega i to krytykuje.

      Szkoda mi sil na szczególowe polemizowanie, ale ten pan totalnie bladzi.

      >Historia to fakty, a fakty zostały już dawno należycie
      > udokumentowane w źródłach tak polskich, jak i niemieckich.
      A co to zajs za niesamowita madrosc ?????? Moze to jednak taki militantny
      polski ksiezulo, bo takie poetyczne i mamiace bajery, hmm ?
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      To`śće se Łaćok łata na sve Mjano prziwalyli!

      Kej`śće Ślůnzok, to przeca ńy Polok?! (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 24 / 13


      A za brany polski żołd bes Waszych Opův ze zagrańicny "Polskiej Organizacji Wojskowej", tes`eśće ńy sům winowate!

      To skiż cego te Wasze gorolske "larum"?

      Ze strachliwośće za grzychy przodkův?...rozwiń całość


      A za brany polski żołd bes Waszych Opův ze zagrańicny "Polskiej Organizacji Wojskowej", tes`eśće ńy sům winowate!

      To skiż cego te Wasze gorolske "larum"?

      Ze strachliwośće za grzychy przodkův?

      Ńy strachejće śe, Szlůnzko Nacyjo je mjyłośerno, bo sama ćyngjym licko sve nastowjo, to zno ta boleść!
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      List.

      Acik zakamuflowany. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 31 / 28

      No coż, z P. Semik miałem okazję przez internet wyrazić swoje poglądy zaraz po napisaniu jej rewelacji.
      Nie jest Ślązaczką no i tak jak Pan ma osobisty uraz do Ślązaków.
      Moi pradziadowie...rozwiń całość

      No coż, z P. Semik miałem okazję przez internet wyrazić swoje poglądy zaraz po napisaniu jej rewelacji.
      Nie jest Ślązaczką no i tak jak Pan ma osobisty uraz do Ślązaków.
      Moi pradziadowie pochodzą z Zawady od 400tu lat no i nie byli kosmitami jak napisała szan red.
      Krzywda im sie nie działa a z Polski cieszyć się nie mogli bo jej po prostu NIE BYLO.
      A co zrobił nadany przez Warszawe wojewoda Grażyński?
      A co było potem w PReLu ,również pomiatano nami.
      Howgh.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama