Śląski lans: biżuteria z węgla [ZDJĘCIA]

    Śląski lans: biżuteria z węgla [ZDJĘCIA]

    Justyna Przybytek

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Śląski lans: biżuteria z węgla [ZDJĘCIA]
    1/13
    przejdź do galerii

    ©Mikołaj Suchan

    W Katowicach przybywa oryginalnych miejskich gadżetów. Jest już wyciskarka w kształcie Spodka, są Katokubki, a od niedawna także biżuteria... z węgla. Węgiel na salony wprowadzają trzy katowickie projektantki - pisze Justyna Przybytek
    Zaczęło się od problemu: jaką pamiątkę znajomym z zagranicy przywieźć z Katowic? Widokówka ze Spodkiem zbyt kiczowata, rękodzieło z Cepelii niekatowickie… Ale przecież głowy - Roma Skuza, Bogna Polańska, Kaja Nosal - mają nie od parady. Burza mózgów i wymyśliły: węgiel. Największy skarb Śląska i Katowic.

    Dwa lata później w swojej pracowni architektonicznej BroKat w katowickim Załężu trzy młode projektantki prezentują swoją linię biżuterii z węgla.
    Właśnie wymyśliły dla niej nazwę: Hochglance. W czerwcu dwa modele pierścionków, spinki do mankietów i kolczyki miały swoją małą premierę. Od kilku tygodni na dobre są w sprzedaży. W planie jest jeszcze wypuszczenie na rynek breloków, naszyjnika i bransolety. Biżuterię łączy to, że jest unikatowa i… z węgla. Tak, po dziesiątkach lat permanentnego wydobycia, w końcu "czarne złoto ze Śląska", zamiast lądować wyłącznie w piecach, wkracza na salony.

    - Pyliste i brudzące bryły to tylko jedna z twarzy tej skały. Jej prawdziwa natura to nieregularna struktura i mieniące się powierzchnie, w końcu diament to tylko bardziej sprasowany węgiel - tłumaczą projektantki.

    Same jednak z okiełznaniem czarnego złota miały nie lada problem. Próby, jaki materiał stosować, jak rzeźbić, obrabiać i w końcu zabezpieczać, trwały dwa lata. W międzyczasie powstawały modele biżuterii, najpierw komputerowe, potem odlewy w formach plastikowych, gumowych i na końcu w formach ze srebra.

    - Odpowiednie sztaby węgla selekcjonuje dla nas Czesław Jurkiewicz, górnik z kopalni Wieczorek w Nikiszowcu, który od lat sam rzeźbi w węglu. Wybiera te bardziej odporne na uderzenia dłuta - wyjaśnia Bogna.

    Biżuteria to zawsze połączenie srebra i węgla. - Zależy nam na tym, żeby to było szlachetne, ekskluzywne, a nie tandetne - dodaje. - Ale możemy podmienić srebro na złoto, zresztą miałyśmy takie zapytanie w sprawie pierścionka zaręczynowego - uzupełnia Roma.

    Projektantki, obie z Katowic, absolwentki Politechniki Śląskiej, na co dzień zajmują się projektowaniem, głównie wnętrz. - Biżuteria miała być naszym dodatkowym zajęciem, a teraz przekształca się w równoległe - wyjaśnia Bogna. Takiego obrotu sprawy żadna z nich się nie spodziewała. Liczyły na zainteresowanie biżuterią, ale nie aż takie. Tymczasem chętnych na zakup nietypowego gadżetu nie brakuje. Kolczyki (69 zł) i spinki (175 zł) kupiła już wycieczka z Ameryki, na Mariackiej (są dostępne w Kato Barze) też najlepiej idą kolczyki, ale równie dobrze sprzedają się pierścionki - i chudy (135 zł) i gruby (105 zł).

    - Miałyśmy już zapytania o nowe produkty, zresztą ludzie sami rysują nam, co jeszcze można zrobić - opowiadają projektantki.

    Dlaczego nikt dotąd nie wpadł na pomysł, który aż prosił się o realizację: wykorzystać to, czego mamy w regionie najwięcej? Dziewczyny z BroKat nie wiedzą. - Być może zniechęcał ich trudny materiał. My też miałyśmy z nim wiele problemów - zastanawia się Bogna. Projektantki, choć do wyrobu biżuterii wykorzystują najtrwalsze bryły, uczciwie przestrzegają, że jeśli pierścionek spadnie z dużej wysokości, bryłka węgla może ulec uszkodzeniu. Ostrzegają też, aby węgielków - oszlifowanych i zabezpieczonych tak, że nie brudzą - nie gryźć.

    - O to, czy biżuteria brudzi, jesteśmy pytane najczęściej - wyjaśnia Roma. Drugie równie często powtarzane pytanie, które słyszą? - Czy to naprawdę węgiel? - śmieją się.

    Sukces biżuterii z czarnego złota nie dziwi Dominika Tokarskiego z katowickiego Stowarzyszenia Moje Miasto, który także wymyślił i sprzedaje katowickie gadżety. W jego Kato Barze na Mariackiej dostaniemy biżuterię BroKat, ale znajdziemy także koszulki z napisem "Kato", podobne torby płócienne, a także kubki stylizowane na te znane z PRL-owskich stołówek z Żyrafą ze Śląskiego Zoo albo napisem "Kato" lub "KWK". Przygotowuje zresztą kolejne gadżety: modele koszulek z napisami "Mały Paryż", "Polskie Chicago" z drapaczem chmur, czy "Polskie Las Vegas" - tak przed laty nazywano Katowice. Do Chicago przyrównywano je w międzywojniu, gdy pięły się do góry, a do Las Vegas w latach 70., gdy były miastem tysiąca neonów.

    - Ale nadal dobrych i fajnych gadżetów jest w Katowicach za mało - ocenia Tokarski. Królują widokówki, breloczki, przy-pinki. Bieda w porównaniu z tym, czym szczycą się europejskie miasta, na przykład Londyn, który na każdym kroku oferuje turystom nietypowe pamiątki. W tamtejszych sklepach znajdziemy kieliszki opatrzone flagą Zjednoczonego Królestwa, puszkę na herbatę w kształcie charakterystycznego londyńskiego autobusu, albo jak kto woli tekturową - naturalnej wielkości - podobiznę księcia Williama. Będą tam też - możecie być pewni - śpiochy z podobizną królowej, otwieracz do puszek, zestaw noży i co sobie tylko wymyślicie.

    Nijak Katowicom i Śląskowi stawać w konkury z Londynem. Nasze Cepelie ledwie wiążą koniec z końcem - jeśli już ktoś do nich trafi, nie znajdzie niczego typowo katowickiego, albo odstraszy go cena za ręcznie wykonane ozdoby.

    Tokarski tak jak dziewczyny z BroKat rozpoczął produkcję dla własnych potrzeb: aby podarować znajomym oryginalną pamiątkę z Katowic. Zresztą nie tylko on. Tak też powstała słynna już dziś wyciskarka do cytrusów w kształcie Spodka. Wymyślili ją Karolina i Piotr Jakoweńko z firmy IDE Grafika Użytkowa. Ich spodki wypalane w Bielsku-Białej, choć mają dwa lata, dorobiły się już renomy najciekawszego miejskiego gadżetu. Między innymi dlatego, że po pierwsze wyciskarki są w kształcie Spodka - bezkonkurencyjnego symbolu Śląska, znanego w całej Polsce, a po drugie: są całkiem praktyczne.




    *Tauron Nowa Muzyka ZNAJDŹ SIĘ NA ZDJĘCIACH
    *Beerfest 2012 zakończony ZOBACZ ZDJĘCIA
    *KONKURS FOTOLATO 2012: Przyślij zdjęcia, zgarnij nagrody!

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Rozczarowanie

      Anthony (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 94 / 93

      Obejrzałem w Tvn i pomysł b. mnie zainteresował. mam wielu przyjaciół za granicą i chciałem im sprawić tego typu oryginalne pamiątki. Tymczasem na 12 zdjęciach widzimy zamiast 120 wzorów stojące...rozwiń całość

      Obejrzałem w Tvn i pomysł b. mnie zainteresował. mam wielu przyjaciół za granicą i chciałem im sprawić tego typu oryginalne pamiątki. Tymczasem na 12 zdjęciach widzimy zamiast 120 wzorów stojące dwie pani i trzy wyroby, To wygląda jak taśma produkcyjna.Czyżby chodziło tylko o szum medialny zamiast dobrego pomysłu?zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      gratuluje pomysłu

      gosia (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 153 / 116

      Świetny pomysł, bardzo mi sie ta bizuteria podoba i jest naprawde niedroga

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kłamczuszki

      Michał (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 120 / 123

      Ależ z Pań kłamczuszki.... Nikt nie wpadł na ten pomysł?
      Podpowiem.... Nie byłyście pierwsze!!!
      https://www.facebook.com/Handmadeja

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama