List do DZ: Strzeż się, piechurze

    List do DZ: Strzeż się, piechurze

    .

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Wprowadzona przed kilku laty możliwość swobodnej jazdy rowerem po chodnikach (nawet jeśli warunki na jezdni są sprzyjające) stworzyła poważny problem bezpieczeństwa dla pieszych. Rowerzyści w dużej części poczuli się panami sytuacji i przestali liczyć się z pieszymi.
    Nagminnie rozwijają nadmierną prędkość, nierzadko 30 km na godz., co jest dużą i niebezpieczną różnicą w porównaniu z szybkością poruszania się na nogach. Prędkość ta nie gwarantuje ominięcia idącego człowieka, gdy ten wykona jakiś nieprzewidywalny manewr. Zresztą mało przyjemne to zjawisko, gdy zza pleców nic niespodziewającego się przechodnia nagle wyskakuje w pełnym pędzie rower. A gdyby tak pieszy nagle postanowił skręcić w tę stronę?


    Póki co nie wprowadzono dla pieszego obowiązku posiadania lusterek wstecznych i sygnalizowania skrętu, więc może on pałętać się po chodniku, jak mu się żywnie podoba. Chyba że się mylę. Może piesi po prostu nie powinni pojawiać się na chodniku, bo przeszkadzają? Za to na uliczkach z wąskimi chodnikami, gdzie mieści się rower albo pieszy, z natury rzeczy wygrywa rower (pieszy dla własnego spokoju i bezpieczeństwa musi się odsunąć).

    Generalnie nie chodzi o sam fakt jazdy po chodniku, ale tzw. kulturę czynienia tego. Rowerzyści nagminnie wymuszają pierwszeństwo na pieszych (czasami i na samochodach), przejeżdżają przez przejścia dla pieszych, wjeżdżają na jezdnię pod prąd (taki mały przecież się zmieści), jeżdżą po ciemku bez oświetlenia i kamizelek odblaskowych.

    Aby nie być gołosłownym, podam przykłady. Katowice-Piotrowice, ul. Jankego - po jednej stronie ulicy jest ścieżka rowerowa, a rowerzystów na chodniku po drugiej stronie też nie brakuje.

    Sosnowiec-Pogoń, ul. Będzińska (od granicy z Będzinem) - szeroki trotuar jest miejscem, gdzie nader często pojawiają się szybko jadący rowerzyści, mimo że nie ma tu ścieżki rowerowej. Rozumiem, że w tym akurat miejscu rowerzyści chowają się przed samochodami jadącymi z dużą, niedozwoloną prędkością po dwupasmowej jezdni. Tylko gdzie przed szarżującymi rowerzystami mają schować się piesi? Co na to policja? Czy trzeba wypadku, aby coś wreszcie drgnęło w tej sprawie?

    Ale skoro nikt nie karze kierowców jeżdżących po chodnikach i tam parkujących (vide: Sosnowiec, okolice Biedronki na ul. Orlej) albo na ścieżce rowerowej (Będzin - przedłużenie Będzińskiej z Sosnowca), na miejscach dla inwalidów, mknących nieraz 100 km na godz. po ww. arteriach tylko dlatego, że są dwupasmowe, to czemu ja się czepiam biednych rowerzystów poruszających się zaledwie z jedną trzecią tej prędkości?

    A pomyślał ktoś, że na chodniku oprócz młodych i zdrowych spacerują także mniej sprawni starsi ludzie (niedowidzący, niedosłyszący i niemający obowiązku przed każdym krokiem rozglądania się wokół, czy nie najedzie ich rowerzysta)? A pomyślał ktoś, jaki skutek spowoduje najechanie dziecka, które ma przecież prawo na chodniku skakać, pląsać i generalnie zachowywać się w sposób mniej kontrolowany niż na jezdni, nawet jeśli idzie w towarzystwie opiekunów? Jeśli jestem w błędzie, proszę o sprostowanie - w miarę możliwości merytoryczne. Na argumenty, że przecież rowerzyście się należy, odpowiem zdecydowanie, że pieszemu również. A na chodniku nawet bardziej. Oprac. MOKR
    Piotr K., Stały Czytelnik





    *Tauron Nowa Muzyka ZNAJDŹ SIĘ NA ZDJĘCIACH
    *Beerfest 2012 zakończony ZOBACZ ZDJĘCIA
    *KONKURS FOTOLATO 2012: Przyślij zdjęcia, zgarnij nagrody!

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama