Krystyna Szumilas: Pracowita minister z ambicjami, ale bez...

    Krystyna Szumilas: Pracowita minister z ambicjami, ale bez koncepcji ani wizji

    Anita Czupryn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Jej pierwsze imię to lojalność, drugie- pracowitość. Na tym jednak politycy i współpracownicy MEN kończą wymienianie zalet szefowej resortu edukacji Krystyny Szumilas - pisze Anita Czupryn
    Minister edukacji Krystyna Szumilas akumulatory ładuje na Górnym Śląsku - w swojej małej ojczyźnie

    Minister edukacji Krystyna Szumilas akumulatory ładuje na Górnym Śląsku - w swojej małej ojczyźnie ©Mikołaj Suchan/Polskapresse

    Poważna, ale nudna, bezbarwna lub przezroczysta, wycofana, sprawiająca wrażenie strachliwej - takich epitetów używają najczęściej ci, którzy znają Krystynę Szumilas zarówno z Sejmu, z pracy w sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, jak i z MEN. Pani minister starannie unikała mediów, zwlekając z wyjściem do nich, w Sejmie też z nikim się nie przyjaźni, a przecież zwykle wiadomo, który poseł z kim trzyma. I właściwie niewiele o niej wiadomo. - Poddaję się - podnosi ręce do góry jeden z posłów PO na pytanie o szefową resortu edukacji i z rozbrajającą miną odpowiada: - Nie potrafię powiedzieć o niej nic ciekawego.

    Trudności w scharakteryzowaniu Krystyny Szumilas ma też Jarosław Zieliński, poseł PiS.
    - Trudno jest mi ją scharakteryzować, bo nie wyróżnia się wybitnymi cechami. Zdumiewające jest, że została ministrem. Nigdy nie miała szczególnie wyrazistej koncepcji w edukacji. Pamiętam ją z IV kadencji Sejmu, kiedy była wiceprzewodnicząca Komisji Edukacji. Reprezentowała wówczas pogląd sprzyjający prywatyzacji oświaty. Zachwycała się modelem holenderskim, była zdania, że to organizacje pozarządowe powinny prowadzić szkoły i nie musi być nad nimi kontroli. Nie chcę jej obrażać, ale nie jest to wybitna osobowość. Brak jej kompetencji i osobowości. Nie ma też mocnej pozycji w rządzie, bo nie upomniała się o zwiększenie subwencji oświatowych. Słaby minister to słaba oświata - tak to działa - mówi poseł.

    Czyżby jedyna ciekawa rzecz dotycząca Krystyny Szumilas to zamieszanie, które zresztą sama wywołała swoją niefortunną wypowiedzią podczas debaty w Częstochowie, kiedy to chwaląc gimnazja, powiedziała: - (...) Mam w rodzinie siostrzeńca, który był tym pierwszym rocznikiem gimnazjum. On ma dzisiaj 26 lat i on nie oddał pieniędzy do Amber Gold - z powodu tych słów minister Szumilas gęsto tłumaczyła się w stacji TVN 24, że nie chciała urazić tych, którzy zawierzyli firmie Amber Gold swoje pieniądze, przyznała, że temat Amber Gold w kontekście gimnazjum jest nieporozumieniem, no, ale jej notowań ten telewizyjny występ nie poprawił.

    - Mierna, ale wierna - komentowali złośliwie dziennikarze, gdy premier Donald Tusk nominował Krystynę Szumilas na stanowisko ministra edukacji narodowej. Bo też, jak mówi jeden z posłów Platformy, jej nominacja miała być zakodowanym, wewnętrznym komunikatem dla ludzi Platformy od Donalda Tuska. - Premier tym samym przekazał: Widzicie, każdego mogę zrobić ministrem, nawet Szumilas.

    Donald Tusk, nominując Szumilas, przekazał posłom w PO: Widzicie, każdego mogę zrobić ministrem, nawet Szumilas
    To element dyscyplinowania posłów. Donald Tusk wskazał tym, że wszystko zależy od jego woli - uważa poseł. Ale nie tylko on był zdumiony tym wyborem premiera. Grupa polityków od lat siedząca w edukacji i oświacie również nie kryła zaskoczenia. - Ale prawda jest taka, że Krystyna Szumilas już w poprzedniej kadencji miała nadzieję, że to ona dostanie tekę ministra. Kiedy jednak ministrem została Katarzyna Hall, Szumilas z pokorą przyjęła stanowisko wiceministra. Nie jest tajemnicą, że obie panie za sobą nie przepadały. Gdy w tej kadencji wyszła z drugiego szeregu polityków, dostając urząd - powinna pływać, czuć się mocniej, pewniej. Niestety nie ma w niej lekkości. Nie ma też lekkości w komunikowaniu tego, co robi, no i nie ma bliskich osób, które by jej w tym pomagały. Hall zostawiła złe nastroje i bałagan, Szumilas odrabia te straty. Politycznie na pewno jej ciężko - komentuje jeden z wysokich urzędników w MEN.

    Zdaniem posła Zielińskiego chaos, jaki zapanował w ministerstwie za sprawą minister Hall, minister Szumilas podtrzymuje. - Nie ma koncepcji, jak wyjść z reformy obniżenia wieku dzieci szkolnych, pod jej rządami oświata grzęźnie. Brak programu, miałkość w działaniu, za to wprowadzono szkodliwe podstawy programowe obniżające rangę historii, nauczania religii, w czasach gdy mamy ogromny problem z wychowaniem i taki przedmiot powinien być umacniany, a nie redukowany. Brak spójnej koncepcji, jednolitej polityki, nadzoru pedagogicznego, który dziś jest iluzoryczny, sprowadzony do ankiet, gdzie nauczyciele mają pisać, co im się podoba, a co nie - wylicza poseł Zieliński.

    Kiedy pojawiły się kłopoty z terminem obowiązkowej nauki dla sześciolatków, minister znalazła taki sposób, że przełożyła reformę o rok. - Reforma z sześciolatkami gnije, należy to przerwać i powiedzieć, że sześciolatki nie idą do szkoły. Albo wprowadza się reformę, albo nie, a stan, jaki mamy dziś, to absurd - podkreśla. I to nie tylko jego opinia. Były wysoki urzędnik MEN: - Po pięciu latach ministerstwo kompletnie zawaliło sprawę z sześciolatkami. Doprowadzenie do demonstracji rodziców to kompletny brak umiejętności negocjacji. Przecież tę reformę prędzej czy później trzeba będzie przeprowadzić, bo dziś dzieci sześcioletnie są o wiele bardziej rozwinięte niż ich rówieśnicy 20 lat temu. Zawalona została sprawa podręczników, a przecież minister może przez kuratorów zakazać nauczycielom, aby sięgali co roku do innego podręcznika.

    Co z tego, kiedy kuratorzy nie mają już takich kompetencji, jak mieli. - Kuratorzy to było zawsze zbrojne ramię ministra w terenie, tymczasem minister Szumilas robiła silne zabiegi o zlikwidowanie kuratoriów. Wcześniej żaden wójt czy burmistrz nie mógł zlikwidować szkoły bez opinii kuratora. Dziś ten przepis został zlikwidowany. Kurator utracił wpływ na kształt szkół - dodaje były pracownik MEN.

    Za to nie można Krystynie Szumilas odmówić pracowitości. O jej przygotowaniu do każdego spotkania, ale też o ambicji krążą legendy. A dowcipy - o jej kreatywności i wizji polskiej oświaty. A raczej o ich braku. - Ma więcej ambicji niż wizji - mówi nasz rozmówca z MEN, a Roman Giertych, były minister edukacji, żartuje: - Kiedy byłem ministrem edukacji, to paprotka w moim gabinecie miała więcej do powiedzenia w sprawie zmian w edukacji niż pani minister Szumilas. Jego zdaniem Szumilas to przykład człowieka, który pnie się w górę, aż dochodzi do stanowiska, w którym brak mu kompetencji. Już kiedy została szefową sejmowej komisji, zdaniem Giertycha, tych kompetencji jej brakło. - Pamiętam ją z czasów, gdy była szefową komisji - opowiada polityk PO. - Nie potrafiła zapanować nad salą. Czerwona, zestresowana, przestraszona. Siedzi w niej kompleks prowincjonalnej nauczycielki. Współpracownicy plotkują, że zdarza jej się wrzeszczeć w sposób przekraczający granice taktu. A kiedy raz jeden z dyrektorów departamentu na jakimś posiedzeniu zwrócił uwagę, w sposób bardzo kulturalny, mówiąc: "Przepraszam, pani minister, ale uważam, że tę sprawę należałoby załatwić inaczej", spojrzała na niego zimno i odparła: "Powiedział pan już swoje. Proszę wyjść". Wyszedł. A następnie zwolnił się z ministerstwa. Posłanka PO Renata Butryn ma jednak zupełnie inne doświadczenia. Jej zdaniem Krystyna Szumilas to osoba opanowana i ona nie słyszała, aby kiedykolwiek podniosła głos.

    - Kiedyś więcej się uśmiechała. Życzyłabym jej, aby uśmiech znów wrócił na jej twarz. Ale do ludzi nastawiona jest życzliwie. Bardzo wrażliwa, ciężko znosi przykrości. Nigdy nie zostawia posłów bez odpowiedzi, można się do niej zwrócić nawet z drobiazgiem i nie odmówi pomocy. Zawsze dotrzymuje słowa. Pracowałam z nią przez cztery lata w komisji sejmowej. To minister, który współpracuje z posłami. Ma wiele walorów, które niestety nie sprzedają się w mediach. Ale zastanawiam się, czy to błąd? Media nie lubią tych polityków, którzy nie gwiazdorzą.

    Renata Butryn kilkakrotnie też była świadkiem zabawnych sytuacji z minister Szumilas. Otóż, kiedy szefowa resortu edukacji intensywnie myśli nad jakimś problemem, to tak angażuje się w to całą sobą, że zapomina, iż idzie. - Po chwili ze zdumieniem stwierdza, że się przemieściła. I sama się z siebie śmieje. A to oznacza, że potrafi spojrzeć na siebie z dystansem - mówi posłanka Renata Butryn.

    Choć Krystyna Szumilas w ministerstwie siedzi nieustannie, od rana do wieczora, to jednak najlepiej czuje się u siebie - na Śląsku, skąd pochodzi. - Tam też mieści się jej polityczny świat. Jest bardzo mocno osadzona w swoim lokalnym środowisku - mówi jej znajoma z komisji sejmowej. Potwierdza to Tadeusz Sławecki, sekretarz stanu w MEN: - Nie jest to typ kobiety, która lubi chodzić po salonach. Posiada najlepsze cechy kobiety śląskiej: upór, hardość, pracowitość, konsekwencję w działaniu. Nie zraża się łatwo i nie poddaje. Bardzo kocha swoją małą ojczyznę i tam - jak mówi - ładuje akumulatory. Zdaniem ministra Sławeckiego Krystyna Szumilas to skromna i skryta osoba, która dużo wymaga od siebie i innych.

    Urodziła się w Knurowie na Górnym Śląsku w 1956 r. i całe jej życie wiąże się z tym rejonem. Ma troje dzieci i dwie wnuczki. Na swojej stronie informuje, że najlepiej odpoczywa podczas pracy w ogrodzie. "Sadzę i pielęgnuję rośliny. Uprawiam trawy ozdobne, zachwycam się kwitnącymi japońskimi wiśniami oraz ulubionym gatunkiem dalii" - napisała.

    Ukończyła matematykę nauczycielską na Uniwersytecie Śląskim, zrobiła kilka fakultetów: studia podyplomowe z prawa samorządu terytorialnego, zarządzania oświatą, zarządzania zasobami ludzkimi oraz informatyki. Kilkanaście lat była nauczycielką, pracowała w samorządzie, została też radną. W Sejmie jest nieprzerwanie od 2001 r.

    - Była całkiem niezłym posłem. Bo już stanowisko szefowej Komisji Edukacji było ponad jej kompetencje. Może warto, aby do tej roli niezłego posła wróciła - mówi Roman Giertych. Niewykluczone, że tak się może stać już niedługo. Wszak Krystyna Szumilas oceniana jest jako jeden z najgorszych ministrów, jej odwołania domagał się PiS, a w PO politycy przebąkują o rekonstrukcji rządu, jaka ma nastąpić po zaplanowanym pod koniec września exposé premiera Donalda Tuska.

    Anita Czupryn

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ladna kadra

      Wil (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 48 / 41

      Ona sie nadaje tak na ministra jak ja na biskupa

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ministerialne kompetencje.

      janusz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 34 / 30

      Tę "ministrę" należałoby wysłać na naukę do szkoły podstawowej i posadzić w oślej ławce.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ambicjonaci

      ryszard (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 43 / 41

      mam przekonanie,ze wielu rzadzacych w Polsce-na roznych szczeblach i w roznych instytucjach-ma wiele ambicji,i tylko ambicji a zupelny brak kompetencji.przykro mi ale taki widze stan.
      Ta pani...rozwiń całość

      mam przekonanie,ze wielu rzadzacych w Polsce-na roznych szczeblach i w roznych instytucjach-ma wiele ambicji,i tylko ambicji a zupelny brak kompetencji.przykro mi ale taki widze stan.
      Ta pani konkretnie (z zyciorysu widac) ma zupelnie mierne doswiadczenie.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama