Jest kolejka do przeszczepu twarzy w Instytucie Onkologii w...

    Jest kolejka do przeszczepu twarzy w Instytucie Onkologii w Gliwicach

    A. Pustułka, A. Szałkowski

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Jest kolejka do przeszczepu twarzy w Instytucie Onkologii w Gliwicach
    1/3
    przejdź do galerii
    28-letni Dariusz Grzesik spod Wałbrzycha w 2006 r. miał w pracy wypadek, uległ poparzeniu. Cztery miesiące leżał w siemianowickiej oparzeniówce, w tym dwa w śpiączce farmakologicznej. Walczył o życie, potem o zdrowie. Wypadek nie uszkodził mu na szczęście wzroku, ale mimo kilkunastu zabiegów chirurgicznych, nie udało się przywrócić mu dawnego wyglądu.
    Dziś jest jednym z pacjentów, który jako pierwszy w Polsce może mieć przeszczepioną twarz w Instytucie Onkologii w Gliwicach. Został wstępnie zakwalifikowany przez lekarzy. Spotkał się już z psychologiem i psychiatrą. Jest zdeterminowany.

    - Zgłosiłem się bez wahania. Lekarze powiedzieli mi, na czym polega zabieg. Liczę, że to właśnie ja będę zoperowany - mówi Darek. Do zabiegu chirurdzy rekonstrukcyjni są już przygotowani.
    Zespół pod kierunkiem prof. Adama Maciejewskiego właśnie kwalifikuje potencjalnych biorców. Z całej Polski zgłosiło się kilka osób, ale żeby maksymalnie precyzyjnie wybrać biorcę, co gwarantuje sukces, grupa powinna być większa. Podczas operacji pobrana będzie skóra twarzy wraz z nerwami oraz naczyniami krwionośnymi. Najtrudniejszy i najbardziej spektakularny moment to oczywiście zespolenie nowej twarzy biorcy z twarzą dawcy. Lekarze cały czas czekają na zgłoszenia. W tym celu m.in. uruchomili stronę internetową www.przeszczeptwarzy.pl.

    - Mamy wszelkie zgody, w tym z mministerstwa Zdrowia, oraz przyznane 220 - 230 tys. zł. Sama operacja to niezwykłe przedsięwzięcie logistyczne, bo w kolejnych jej etapach weźmie udział ok. 60 lekarzy i różnych specjalistów. Samych chirurgów będzie dziewięciu - wyjaśnia prof. Adam Maciejewski, który od dawna przygotowuje się do przeprowadzenia zabiegu.

    On i jego zespół mają na koncie wiele udanych, wymagających technicznej wirtuozerii operacji rekonstrukcyjnych. Odtworzyli już m.in. zniszczone przez nowotwory tchawicę i krtań. Przeszczep twarzy w Gliwicach to będzie pierwszy nie tylko w Polsce, ale i w Europie Wschodniej ośrodek, specjalizujący się w tego typu zabiegach. Najbardziej jednak czekają pacjenci. - Dla mnie nowa twarz oznacza nowe życie - tłumaczy Darek Grzesik.

    - Na początku miałem obiekcje, że mogę dostać twarz osoby zmarłej. Zostały rozwiane po wizycie w Gliwicach i rozmowie z psychologiem - mówi Dariusz Grzesik. Jest jednym z kilku potencjalnych pacjentów - kandydatów do pionierskiej w Polsce operacji przeszczepu twarzy. Został ciężko poparzony w pracy.

    - Gdy pierwszy raz po wypadku zobaczyłem swoją twarz w lustrze, załamałem się - wspomina Grzesik.

    Przeszedł już około 20 operacji plastycznych. Wciąż ma zdeformowaną twarz. Marzy o normalnym wyglądzie, o żonie, dzieciach. No, o normalnym życiu. Przeszczep jest dla niego jedyną szansą. Dla wielu jemu podobnych też.

    - Z założenia grupa ta obejmuje chorych po rozległych urazach mechanicznych, termicznych (np. oparzenia - przyp. red.) oraz chorych z wadami wrodzonymi lub po leczeniu łagodnych nowotworów, u których klasyczne metody rekonstrukcji nie są w stanie przywrócić optymalnego efektu funkcjonalnego i estetycznego - mówią członkowie zespołu rekonstrukcyjnego Instytutu Onkologii w Gliwicach.

    Zgoda pacjenta zdecydowanego na operację, dzięki której zyska nowy wygląd i nowe życie, wydaje się oczywista. Wielkim wyzwaniem będzie natomiast uzyskanie zgody na pobranie twarzy od rodziny dawcy. Dawca i biorca twarzy muszą mieć, między innymi, zgodności: antygenową, grup krwi, płci oraz wieku. Takiego zabiegu jeszcze w Polsce nie było i jeszcze żadna z rodzin nie stanęła przed taką decyzją.

    Pierwszego przeszczepu twarzy na świecie dokonano w 2005 r. we Francji. Potem były Chiny, a w 2008 r. pierwszego w USA przeszczepu twarzy dokonała Polka: Maria Siemionow, pochodząca z Krotoszyna lekarka i transplantolog, która w latach 80. wyemigrowała za ocean.

    Zespół chirurgów rekonstrukcyjnych w Instytucie Onkologii w Gliwicach ma bardzo duże doświadczenie. W gliwickim super-szpitalu wykonano dotychczas ok. 1500 zabiegów rekonstrukcyjnych. Większość z nich związana była z rekonstrukcjami na głowie i szyi - po nowotworach. Wprowadzono wiele nowych technik, między innymi w rekonstrukcji nosa.
    Aby uzyskać jak największą precyzję, Instytut Onkologii współpracuje z Uniwersytetem Śląskim, gdzie w skali 1:1 powstają specjalne stelaże kostne. Teraz trzeba czekać na dawcę.

    - Wielkim wyzwaniem dla naszego zespołu będzie przełamywanie stereotypów i uzyskiwanie zgody rodzin zmarłych osób na pobranie twarzy - wyjaśnia prof. Adam Maciejewski z gliwickiego instytutu. - Ze względu na poszanowanie ludzkich zwłok, miejsce usuniętych tkanek będziemy zastępować specjalną maską z rysami twarzy zmarłego dawcy.

    Przeszczep to przełamanie barier. Także psychologicznej



    Rozmowa z dr. Wojciechem Sauchą, anestezjologiem, koordynatorem do spraw donacji narządów ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu

    W przypadku przeszczepu twarzy szczególna rola przypada lekarzom, na których spadnie obowiązek rozmowy z rodziną dawcy.
    Koledzy z Gliwic, którzy wykonują zabiegi rekonstrukcyjne, robią cuda. Głęboko wierzę, że uda się znaleźć osobę, która będzie dawcą, choć z góry można uznać, że nie będzie to zadanie proste. Mamy przecież do czynienia z kolejnym w polskiej medycynie przełamaniem bariery, nie tylko technicznej, ale przede wszystkim psychologicznej. Tu nie chodzi o serce, wątrobę, narządy, których po przeszczepie nie widać, ale o twarz, oblicze człowieka, jego indywidualne cechy. I choć po zabiegu twarz biorcy nie będzie identyczna, to z pewnością bliscy dawcy będą chcieli rozwiania wszelkich wątpliwości.

    Taka rozmowa nie będzie z pewnością łatwa...
    Taka rozmowa z rodziną będzie wyzwaniem. W swojej pracy spotkałem osoby bardzo wspierające ideę transplantacji, dla których przekazanie narządu do przeszczepu od bliskiej osoby było wypełnieniem misji, wyrazem miłości do życia, do człowieka. Podobne, choć w innej skali, bariery do pokonania mają lekarze z dolnośląskiej Trzebnicy, gdzie przeszczepiane są kończyny górne. Tam uzyskanie narządu do przeszczepu opiera się na niezwykle ścisłej współpracy z określonymi ośrodkami.

    Rozmawiała: Agata Pustułka




    *Śtowarzyszenie Ślązaków legalne. Sąd uznał narodowość śląską? CZYTAJ TUTAJ
    *Gwarki 2012, czyli bez pochodu nie ma zabawy ZOBACZ ZDJĘCIA
    *KONKURS MŁODA PARA: Przyślij zdjęcia, zgarnij nagrody!

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama