Walczą z "liberalną zarazą"

Walczą z "liberalną zarazą"

Justyna Przybytek

Dziennik Zachodni

Aktualizacja:

Dziennik Zachodni

Niezwykli kolędnicy odwiedzili w poniedziałek biura poselskie Platformy Obywatelskiej w województwie śląskim. Do 30 biur w regionie zapukali członkowie śląsko-dąbrowskiej Solidarności. Goście w odwiedziny wpadli z głowami prosiaków. - Świński ryj za świńskie głosy - komentował podarunek Wojciech Bujak z Solidarności.
Celem zmasowanej akcji był protest przeciwko śląskim posłom, którzy poparli ustawę o emeryturach pomostowych. - Te wizyty to efekt rozczarowania decyzjami podjętymi przez posłów z naszego regionu. Chodzi o poparcie ustaw o emeryturach pomostowych i pakiet ustaw medycznych - wyjaśnia Wojciech Gumułka z Solidarności.

- Chcemy ich zapytać dlaczego tak głosowali - zapowiedział Piotr Duda przewodniczący zarządu regionu Solidarności.

Pytać generalnie nie było kogo. Katowickie biuro Jerzego Ziętka było zamknięte na cztery spusty, nie było także Marka Wójcika. Ten ostatni ma dobre usprawiedliwienie.

- Od kilku tygodni miałem zaplanowaną na 8 grudnia konferencję "Śląsk w 20-leciu międzywojennym" w sali Sejmu Śląskiego. Protest mnie ominął - twierdzi Wójcik.

Zamknięte biura posłów Jana Kaźmierczaka i Krystyny Szumilas związkowcy zastali także w Gliwicach, niedostępni byli również Wojciech Saługa z Jaworzna , czy Grzegorz Dolniak z Będzina.
Związkowcy nie kryli rozczarowania. - W Sejmie posłowie są schowani za kordonem policji. Liczyliśmy, że porozmawiamy z nimi w Katowicach. Niestety, informacje o dyżurach to chyba chwyt marketingowy, bo tu również ich nie ma - podsumował Duda.

- Nasza praca nie polega tylko na przesiadywaniu w biurach - odpowiada na zarzuty Tomasz Tomczykiewicz przewodniczący Regionu Śląskiego Platformy Obywatelskiej. Posłowie Platformy przyznają jednak, że o akcji związkowców wiedzieli od kilku dni. - Dotarły do nas takie informacje - przyznaje Tomczykiewicz i odpowiada na zarzuty. - Głosowaliśmy świadomie. Ustawa, to dobre rozwiązanie, szkoda, że nie podjęte przez poprzednie rządy.

Skąd pomysł, aby posłów obdarować głową prosiaka?
- To rekwizyt wykorzystany przez Janusza Palikota z PO, ale dobrze symbolizuje degenerację Platformy Obywatelskiej - mówili związkowcy.

Głów prosiaków miało być w sumie, tyle ile odwiedzonych biur poselskich, tak aby w każdym związkowcy zostawili niecodzienny upominek. Okazało się jednak, że nie wszyscy zasłużyli na podarki. Tomasz Głogowski poseł z Tarnowskich Gór prezentu nie otrzymał. - Możliwe, że był jedynym, który go nie dostał. Założenie było inne, mieli je otrzymać wszyscy posłowie PO z naszego regionu - usprawiedliwia niedopatrzenie Gumułka.

Związkowiec zadeklarował przy okazji, że zwierzaki nie zostały zabite na zamówienie.
- Związkowcy niestety byli mało oryginalni i popełnili plagiat wręczając nam głowy prosiaków, mogli wymyślić coś lepszego - komentuje Tomczykiewicz.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze (2)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Walczmy ze związkową zarazą

michaux (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

dość rozpasania bossów za nasze pieniądze

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Dlaczego tak głosowali

elaryszard (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 2 / 3

- Chcemy ich zapytać dlaczego tak głosowali - zapowiedział Piotr Duda przewodniczący zarządu regionu Solidarności.
Może dlatego, że nauczyli się już patrzeć dalej od czubka swojego nosa

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

DZ poleca

Wideo