Numer PESEL to dla NFZ klucz do leczenia i do zdrowia

    Numer PESEL to dla NFZ klucz do leczenia i do zdrowia

    Agata Pustułka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Na razie nie wymyślono jeszcze systemu, który by zlikwidował kolejki do lekarzy
    1/2
    przejdź do galerii

    Na razie nie wymyślono jeszcze systemu, który by zlikwidował kolejki do lekarzy ©Przemek Świderski

    Już w listopadzie szpitale i poradnie z naszego regionu będą mogły przetestować nowy system potwierdzenia informacji o tym, czy leczony pacjent jest ubezpieczony. Kluczem do systemu będzie numer PESEL. Taki system ma obowiązywać w całym kraju od 1 stycznia 2013 roku.
    Mieszkańcy Śląskiego znajdują się w sytuacji nieco lepszej od innych regionów, bo nie muszą wykuwać na pamięć numeru PESEL, a także rejestratorka w przychodni nie będzie musiała go ręcznie wystukiwać na komputerze. Wszystko dlatego, że mamy karty chipowe, na których PESEL jest umieszczony.

    Do testowania przystąpią wszyscy chętni. Nie będzie to obowiązkowe. Czy nowe rozwiązania są zagrożeniem dla naszych kart?
    Nie, jeśli minister zdrowia Bartosz Arłukowicz spełni obietnicę i podobne karty wprowadzi w całym kraju. Podobno ma to nastąpić w 2014 roku. (Warto dodać, że to kolejna data przedstawiana przez kolejnego ministra).

    Konieczność identyfikacji za pośrednictwem numeru PESEL narodziła się w styczniu tego roku, gdy wybuchła awantura o recepty. Lekarze nie chcieli wypisywać leków ze zniżką, bo gdyby wypisali je osobie nieubezpieczeniowej, a fakt ten został odkryty przez kontrolerów NFZ, wówczas lekarze byliby ukarani finansowo.

    Ta zasada też nie do końca odnosiła się do nas, bo śląskie karty chipowe dają możliwość sprawdzenia, czy dany pacjent jest ubezpieczony, gdyż za pośrednictwem karty rejestratorka wykrywa, czy pacjent znajduje się na tzw. liście negatywnej, która jest co tydzień weryfikowana na podstawie danych z ZUS.

    Teraz, by przeprowadzić test, a potem uruchomić system, trzeba u świadczeniodawców zainstalować oprogramowanie współpracujące z usługą sieciową udostępnianą przez NFZ.

    Jeśli za dwa lata rzeczywiście wejdą nowe karty, to w związku z koniecznością ujednolicenia, także mieszkańcy województwa śląskiego dostaną nowe dokumenty. Karty mają być nowocześniejsze, zawierać więcej danych, m.in. mają zapewnić elektroniczny dostęp do historii choroby.

    Z punktu widzenia finansów najważniejsze są jednak inne propozycje ministerstwa, w tym likwidacja centrali NFZ oraz powołanie przy wojewodzie specjalnego zespołu, mającego prawo podejmować decyzje, które świadczenia powinny się w regionie rozwijać i być kontraktowane, a których jest za dużo. Chodzi o wydawanie promes, czyli obietnic zawarcia z daną jednostką kontraktu oraz antypromes, gdy Fundusz uzna, że dana specjalność nie wymaga kontraktu. Wtedy szpital czy przychodnia powstają na ryzyko inwestora… Obecnie mamy wolnoamerykankę, co sprzyja nieprawidłowościom i korupcji.
    A tak nie będzie dublowania niepotrzebnych oddziałów, zaś prywatni inwestorzy nie będą zawiedzeni, że nie dostaną umowy z Funduszem.

    Konieczne jest jednak przedtem spowodowanie, by świadczeniodawcy realizowali wszystkie zadania, a nie tylko te najłatwiejsze i dobrze płatne przez NFZ.

    - Na podstawie analizy potrzeb zdrowotnych w danym regionie będzie możliwość wydania promesy, gwarantującej, że płatnik zakontraktuje dane usługi. Jednak z drugiej strony będzie też możliwość wydania swego rodzaju antypromesy, z której będzie wynikało, że w najbliższych np. 5-6 latach placówka nie będzie mogła liczyć na finansowanie z NFZ określonych świadczeń - tłumaczył podczas VIII Forum Rynku Zdrowia wiceminister Sławomir Neumann.

    Zdaniem posłanki PO Beaty Małeckiej-Libery, stworzenie mapy potrzeb zdrowotnych województwa to konieczność, bo da pewność zarówno prywatnym inwestorom, jak i publicznym szpitalom kształtowania swoich długofalowych zamierzeń.
    Obecnie kontrakty otrzymują te placówki, które wygrają ustalony przez NFZ ranking. Często zresztą dyrektorzy okłamywali płatnika i na papierze wykazywali nieistniejący sprzęt i niezatrudnionych specjalistów, a umowy podpisywano z poradniami, w których np. nie były jeszcze zakończone remonty.

    Szef sejmowej Komisji Zdrowia, poseł PiS Bolesław Piecha uważa, że decentralizacja systemu jest konieczna natychmiast, ale nie ma prostego powrotu do kas chorych. - Moim zdaniem zamiast wprowadzać kolejne ciała w postaci zespołów przy urzędach wojewódzkich, należy wybrać rozwiązanie prostsze, tj. utworzenie sieci szpitali publicznych, bo właśnie z finansowaniem szpitali są największe problemy - ocenia Piecha.

    Czy proponowane zmiany wystarczą, by uzdrowić naszą służbę zdrowia? Napisz






    *Dworzec w Katowicach zdemolowany przez pseudokibiców ZDJĘCIA i WIDEO
    *Dyktando 2012. Poznaj pełny tekst [ZDJĘCIA ZWYCIĘZCÓW]
    *Wypadek w Kozach. 20-latka zażyła amfetaminę i zabiła na przejściu dla pieszych dwóch chłopców ZDJĘCIA I WIDEO

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Sitwa działa !

      Erwin (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 64 / 38

      Oni w Polsce dalej wypisuja dane na papierze toaletowy ,sitwa ma się dobrze tak trzymać !

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      pesel?

      numer (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 41 / 64

      Co to za bzdura? U nas czegos takiego niema i nie bylo. (Niemcy) To jast legalne rejestrowanie ludzi jak zwierzat albo jak w obozie.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama