Kazachstan to piekło na stepie. Droga do Bobrownik była...

    Kazachstan to piekło na stepie. Droga do Bobrownik była długa [ZDJĘCIA]

    Katarzyna Kapusta

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Kazachstan to piekło na stepie. Droga do Bobrownik była długa [ZDJĘCIA]
    1/13
    przejdź do galerii

    ©Mikołaj Suchan

    Gmina Bobrowniki w powiecie będzińskim ma siedmioro nowych mieszkańców. To dwie rodziny repatrianckie z Kazachstanu. Mieszkają w Sączowie zaledwie od czterech dni. Dostali dwa przestronne mieszkania.
    Każde ma ponad 70 metrów kwadratowych. Są wyremontowane, wszystko w nich jest nowe: począwszy od ręczników i sztućców, a skończywszy na meblach. Mieszkania w budynku komunalnym otrzymali od gminy. Ta z kolei dostała po 150 tys. zł od państwa na każdą rodzinę. Teraz gmina musi im zapewnić pomoc w uzyskaniu zatrudnienia lub rejestracji działalności gospodarczej oraz, w miarę potrzeb, opiekę przedszkolną i możliwość podjęcia nauki.


    Przywitał ich zimny step, wiele dzieci zmarło...

    Pani Józefa jest seniorką rodziny. Gdy miała 14 lat, deportowano ją do Kazachstanu z Zawalijek koło Kamieńca Podolskiego. Teraz ma 87 lat, niedowidzi, nie słyszy też najlepiej. Jednak cieszy się, że znowu jest w Polsce. To miła starsza pani. Do Bobrownik przyjechała wraz z rodzinami córki i wnuczki. Jechali sześć dni. Cztery spędzili w pociągu, dwa w samochodzie.
    - Bałam się podróży do Polski, bałam się, że umrę i nic już nie zobaczę. Udało się i jestem szczęśliwa - mówi pani Józefa.

    Ta podróż to nic w porównaniu z tym, co przeszła podczas deportacji do Kazachstanu. Przed 1936 rokiem jej rodzina mieszkała w wiosce Zawalijki. Doskonale pamięta, jak pojawili się radzieccy żołnierze. Nie pozwolili zabrać ze sobą wiele.

    - Przyszli w kwietniu, dali nam trzy dni, żebyśmy spakowali najpotrzebniejsze rzeczy. Każdej rodziny pilnował strażnik, żebyśmy nie uciekli. Zapakowali nas do pociągu towarowego. W jednym wagonie było po pięć, sześć rodzin. Były też wagony, w których jechało bydło - wspomina i łza kręci się jej w oku. - Jechaliśmy trzy tygodnie, parę razy się zatrzymywaliśmy, z rzeki nabieraliśmy wody.

    Kobiety na kazachskie stepy zostały przewiezione terenowymi samochodami, mężczyźni z bydłem musieli iść pieszo 100 kilometrów. Pomagali im Kazachowie. By przeżyć, musieli wybudować ziemianki, żeby nie zamarznąć. Mimo to w pierwszym roku zachorowało i zmarło bardzo wiele osób, głównie dzieci. Warunki były nieludzkie, jednak chęć przetrwania była jeszcze większa.

    Bardzo chcieli zachować polskie tradycje

    Nie można było mówić po polsku. Dopiero gdy umarł Józef Stalin, pozwolono im chodzić raz w tygodniu na msze w języku polskim.

    - Po kryjomu, w nocy, przyprowadzaliśmy księdza i chrzciliśmy jedno dziecko za drugim, ksiądz udzielał ślubu. Wszystko załatwialiśmy za jednym razem - śmieje się.

    W końcu udało jej się uciec i zmienić nazwisko. Skończyła szkołę i została felczerem. Leczyła mieszkańców kilku wiosek. Pracowała tam już do emerytury.

    Jej córka, Halina Wierzbicka, tuż przed przyjazdem do Polski została odznaczona przez Bronisława Komorowskiego Złotym Krzyżem za działalność na rzecz Polaków w Kazachstanie. Do Polski przywieźli ze sobą stare fotografie, śpiewniki, modlitewniki. To pamiątki przekazywane z pokolenia na pokolenie. Niektóre są nawet z 1888 r., pisane ręcznie.

    Repatrianci mają swojego opiekuna. - To też repatriant, Wasyl z Ukrainy. Od wielu lat mieszka na terenie naszej gminy. Pracuje w Zakładzie Gospodarki Komunalnej - mówi Bartosz Makieła, rzecznik Urzędu Gminy Bobrowniki. Wasyl pomoże zaaklimatyzować się rodzinie i w razie potrzeby będzie ich tłumaczem.

    Chętnie przyjmujemy repatriantów u siebie

    Będzin, Bytom, Żory, Częstochowa, Gliwice i Zabrze. To właśnie te gminy w całym województwie śląskim najczęściej i najchętniej przyjmują rodziny repatrianckie ze Wschodu. Gminy mogą zaprosić do siebie konkretną albo jakąkolwiek rodzinę repatriantów. Decydując się na tę drugą opcję, gmina może uzyskać dotacje na remont i zagospodarowanie mieszkania dla gości. Warunkiem zaproszenia jest zapewnienie im lokalu, pomoc w znalezieniu pracy oraz w miarę możliwości wsparcie w podjęciu nauki przez dzieci. Tę możliwość wybrała gmina Bobrowniki.

    Ze Wschodu

    W Śląskiem od 1997 roku osiedliło się około 485 repatriantów. Liczba zaproszonych zależy przede wszystkim od podjętych przez rady miast czy gmin uchwał. W 2008 r. osiedliło się 48 repatriantów i członków ich rodzin. W 2009 r. 15, w 2010 - 14, natomiast w 2011 r. 49 wraz z rodzinami. Najliczniejsza grupa repatriantów przybyła w ostatnich latach z Kazachstanu, Uzbekistanu, Kirgistanu oraz Federacji Rosyjskiej.




    *Dworzec w Katowicach zdemolowany przez pseudokibiców ZDJĘCIA i WIDEO
    *Dyktando 2012. Poznaj pełny tekst [ZDJĘCIA ZWYCIĘZCÓW]
    *Wypadek w Kozach. 20-latka zażyła amfetaminę i zabiła na przejściu dla pieszych dwóch chłopców ZDJĘCIA I WIDEO

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera


    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Po ile tys. do tacji dostana wypedzeni z ta Slazacy

      polsche gosudarstwo (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 59 / 37

      wracac beda przciez na swoje ,Bytom przyjmuje najwiecej dobre a rodziny z karbia nie maja do dzis mieszkan.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama