Menu Region

Informator policji to już instytucja. Wiemy, jak dobrze...

Informator policji to już instytucja. Wiemy, jak dobrze wyceniana

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Dziennik Zachodni

Katarzyna Kapusta

7Komentarzy Prześlij Drukuj
Informator policji to już instytucja. Wiemy, jak dobrze wyceniana Informator policji to już instytucja. Wiemy, jak dobrze wyceniana

"Wąski" (z prawej) był bardzo wyrazistym informatorem komisarza Ryby w filmie "Kiler" (© youtube)

W jednym z miast naszej aglomeracji ludzie skarżą się na taksówkarza wielokrotnie zatrzymywanego za kradzieże samochodów, narkotyki, terroryzowanie mieszkańców osiedla. Ludzie twierdzą, że policjanci wiedzą o jego wyskokach i... przymykają na nie oko. Czy ten człowiek może być policyjnym informatorem? Czy to dlatego do tej pory tak wiele mu się upiekło? Kim są tzw. policyjne wtyczki?
Uchol, czyli... osobowe źródło informacji

Uchol, kapuś, szczur, kabel, konfident, albo... osobowe źródło informacji, bez którego praca policyjnego funkcjonariusza operacyjnego jest zazwyczaj nieskuteczna. Instytucja informatora stała się niemal całkiem oficjalna - jak udało nam się dowiedzieć, na 2013 rok Komenda Główna Policji zarezerwowała 51 milionów złotych na tzw.
fundusze operacyjne, czyli między innymi na "wynagrodzenia dla informatorów". Dodajmy, że te "pensje" oczywiście nie podlegają opodatkowaniu. W ramach funduszy operacyjnych policja wyda 43,5 mln złotych, a Centralne Biuro Śledcze 7,5 miliona złotych. Wynagrodzenia informatorów stanowią największą część funduszy.

Dobry informator jest w "dobrej" cenie

W czasach PRL siłą SB i MO byli TW - tajni współpracownicy. Dzisiejsza policja ma na nich inny skrót, POZI - poufne osobowe źródła informacji. W czasach PRL-owskich agentura była ściśle kontrolowana. Przeprowadzano spotkania z informatorami w obecności funkcjonariuszy, którzy ich zwerbowali. Standardem było pozyskiwanie tajnych współpracowników w otoczeniu agenta - oczywiście bez jego wiedzy. Dzięki temu możliwe było weryfikowanie informacji TW. W ten sposób zabezpieczano się przed oszukiwaniem przez informatorów.

ZOBACZ GALERIĘ NAJSŁYNNIEJSZYCH POLSKICH KAPUSIÓW

Rola "osobowego źródła informacji" niewiele się zmieniła od czasów bezpieki. Z pomocy "ucholi" do tej pory korzystają policjanci operacyjni.

Dobry informator oznacza dla skutecznego gliny odznaczenia, zasługi, pochwały… Wyniesie policjanta na piedestał. Nie zawsze chodzi o kasę w zamian za informację.

A stawki? Stawki są różne. Informator może dostać od 50 do 1000 zł. Nie zawsze jednak chodzi o pieniądze. Za informatora załatwia się różne sprawy (jeśli wpakował się w "drobne" kłopoty), nawet problemy rodzinne.

Przykład? Jednoosobowy włam. Przychodzi do gliny informator i sprzedaje informacje. Wie, kto go dokonał i okazuje się, że tą osobą jest inny informator. Przychodzi i glina mówi: - Sku***lu byłeś na włamie. Informator odpowiada: - Byłem. Panie komisarzu, musiałem wyharatać trochę kasy. Tu żona, dzieci, tam kochanka. Musiałem mieć trochę kasy. Sprzedam ci pięciu innych.

- Trzeba zadać sobie wtedy proste pytanie. Czy nam się to opłaca - mówią policjanci.

A konkluzja? Zdaniem Jerzego Dziewulskiego, byłego szefa jednostki antyterrorystycznej, jest prosta. - To się opłaca. Na przykład zabójstwo komendanta głównego. Wtedy informator, który sprzedaje informacje jest bezcenny. Ile dostaje? Tego nie powiem. Ale w takim przypadku może to być nawet kwota sześciocyfrowa. Przy tego typu sprawach każda suma będzie dobra. Przy sprawie Papały idą miliony na pracę wszystkich, którzy pracują przy sprawie od tylu lat. Informator, dobry informator, skraca czas pracy nad sprawą, a tym samym pozwala zaoszczędzić kasę - mówi Dziewulski.

Nawet cenny informator może przeholować

Dziewulski wie, co mówi, bo sam niejednokrotnie korzystał w swojej pracy z informatorów. Zdaje sobie sprawę, że czasem są jak święte krowy - nietykalne. Zdarza się jednak, że tylko do czasu...

- Miałem jednego bardzo dobrego informatora. Bił wszystkich innych na głowę. Kiedyś było kilka włamów na płaski klucz. Nie wiedzieliśmy, jak to się robi. On przyszedł, wyrwał szprychę od roweru i przy pomocy szprychy otworzył drzwi do mojego gabinetu. Nawet badania mechanoskopijne nie wykazały, że to mogła być szprycha. To znaczy wykazały inny przedmiot, ale nie, co to może być dokładnie. Niestety, przyszedł czas, że się wpakował, i to tak, że nie można było mu pomóc. Dostał 20 lat. Zabił dziewczynę na Żoliborzu przy Kasprowicza. Krew była wszędzie. Trafił dziewczynę nożem prosto w serce. Strasznie to wyglądało. Jakby ktoś zarżnął świniaka i szedł z nim po klatce - opowiada Jerzy Dziewulski.

Policjant balansuje na granicy prawa

Najtrudniejsza jest praca właśnie z informatorem, który po uszy siedzi w grupie przestępczej. - Informator w grupie przestępczej to duży problem, on po prostu musi dokonywać przestępstw. Ale jak tu mieć informatora, który jest grzeczny? - mówi Jerzy Dziewulski. - Podam przykład. Jest pięciu gości, którzy planują obrobić bank, a wśród nich informator. Przecież nie powie: wy idźcie, a ja popatrzę. Od razu będzie wiadomo, że sypie - opowiada.

Poza policjantem nikt nie ma prawa znać tożsamości informatora. Nawet prokuratura. Bo ochrona informatora to podstawa.
Jaka jest najgorsza sytuacja dla policjanta? Aresztowanie dobrego informatora. To oznacza przecież koniec współpracy. Często pracując z "wtyczką" balansują na granicy prawa i mają tego pełną świadomość.

- Policjant bez informatora nie istnieje - przyznaje jeden z policjantów, chcący zachować anonimowość. - Fachowość to jedno, wiedza operacyjna to drugie, ale wiedza operacyjna to z kolei informacje dostarczane przez informatorów.

Czy więc taksówkarz, którego boi się połowa mieszkańców jednego z miast w naszym regionie, jest bezkarny, bo też może być policyjnym informatorem? Tą wiedzą chyba szybko się z nami nikt nie podzieli...




*Wyszedł ze szpitala i zmarł. Zwłoki znaleziono po roku 35 m od szpitala
*Euforia na koncercie Kultu w Spodku [ZDJĘCIA i WIDEO]
*Zmiana opon na zimowe obowiązkowa. ZOBACZ GDZIE i DLACZEGO

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Reklama
7

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

W Krakowie też mamy info

+25 / -9

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

dzielnicowy (gość)  •

Nazywamy go "fistaszek"

odpowiedzi (0)

skomentuj

bzdety

+80 / -60

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Monika Sporek (gość)  •

Radziłabym się zastanowić nad konsekwencjami pomawiania człowieka w artykule. Pani Kapusta powtarza plotki, zgrabnie je obudowując teorią. A co będzie, jeżeli ten taksówkarz zginie, bo jacyś menele stwierdzą, że jest tak naprawdę, jak dziennikarka (?) pisze? Trochę wyobraźni. czasem nieładnie dworować z nazwiska, ale w tym przypadku....

skomentuj

Katarzyna Kapusta

+66 / -63

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Katarzyna Kapusta  •

Szanowna Pani,

nie wiem kogo ma Pani na myśli (odnoszę się do pomawiania człowieka) ponieważ w artykule nie pada ani nazwisko, ani miasto. Nic co mogłoby wskazywać personalnie konkretną osobę. Pozdrawiam

odpowiedzi (0)

skomentuj

Naprawdę?

+63 / -52

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Czeladź (gość)  •

http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/655345,taksowkarz-sieje-postrach-w-czeladzi-ma-zarzuty-ale-krzywda,1,id,t,sa.html

Sama pani sobie zaprzecza

odpowiedzi (0)

skomentuj

Katarzyna Kapusta

+52 / -64

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Katarzyna Kapusta  •

Szanowna Pani,

odnosi się Pani do tekstu na temat informatorów, a teraz wkleja link odsyłający do tekstu sprzed kilku miesięcy. Skoro przeczytała Pani wnikliwie oba artykuły, zapewne zauważyła Pani, że w żadnym z tekstów nie pada nazwisko, choćby z tego względu (co jest zresztą napisane w artykule) toczy się postępowanie sądowe. Nie zgodzę się z tezą, o rozsiewanych plotkach. Artykuł nie powstał na podstawie wyssanych z palca informacji, tylko na podstawie informacji uzyskanych od wymienionych w teście organów. Pozdrawiam.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Kapuśniak

+10 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Ja (gość)  •

Pani Katarzyno Kapusto. Sprzedała Pani człowieka!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Tak?

+28 / -33

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Monika Sporek (gość)  •

Słabych ma Pani tych informatorów. Zapewne z komisariatu. A postępowanie to sie może toczyć w prokuraturze, pani red. Kapusta. Przed sądem jest proces lub przewód sądowy. Taka gratisowa wskazówka.

odpowiedzi (0)

skomentuj
Reklama
Reklama