Sport

    Ciężko o ten "ciężki" pas. Do siedmiu razy sztuka?

    Ciężko o ten "ciężki" pas. Do siedmiu razy sztuka?

    Rafał Musioł

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Mariusz Wach - jest duży, czy będzie też wielki?
    1/3
    przejdź do galerii

    Mariusz Wach - jest duży, czy będzie też wielki? ©Jan Hubrich

    Przez klęski do kariery



    Andrzeja Gołotę Amerykanie pokochali w 1996 roku po wielkich walkach z Riddickiem Bowe. Polak powinien je wygrać, miał sławnego wówczas rywala już na talerzu, ale sfrustrowany jego upartym utrzymywaniem się na nogach, bił poniżej pasa i przegrywał przez dyskwalifikację. Bowe po tych łomotach nigdy nie był już sobą, natomiast Gołocie porażki paradoksalnie otworzyły drzwi do kariery.


    Legendarny ekscentryczny promotor Don King wiedział, jak ten potencjał wykorzystać i rzucił Gołotę na głęboką wodę, właściwie bez szans na sukces. Postawił go mianowicie naprzeciw Lennoxa Lewisa, który w październiku 1997 roku był odpowiednikiem Kliczków razem wziętych.

    Nowa jednostka czasu



    Pojedynek o pas WBC przeszedł do historii jako narodziny nowej jednostki czasu - jednej gołoty. Liczyła ona 92 sekundy, po takim bowiem okresie Polak leżał na macie znokautowany.

    - Wszystko przez zastrzyk w kolano, jaki dostałem godzinę przed walką - opowiadał po latach Gołota. - Miał mi zagwarantować, że nie będę odczuwał w nim bólu, a efekt był taki, że gdy bandażowano mi ręce, zacząłem... zasypiać.

    Koniec historii? A skąd! To dopiero był początek. Po trzyletnim odpoczynku przez następne cztery lata Gołota wchodził na ring, by pokonać kilku niewiele znaczących rywali, ponieść żenującą klęskę z Michaelem Grantem i uciec z ringu przed Mikiem Tysonem (walkę uznano za niebyłą, gdy w organizmie "Bestii" odkryto ślady niedozwolonych substancji), gdy nieoczekiwanie otrzymał kolejną szansę. W kwietniu 2004 roku zmierzył się z Chrisem Byrdem o tytuł IBF. Efekt? Remis po dwunastu rundach - jeden sędzia widział zwycięstwo Gołoty 115:113, drugi remis 114:114, a jedyna w tym gronie kobieta uznała, że górą był Amerykanin. Ponieważ w boksie obowiązuje zasada, że aby zdetronizować mistrza, trzeba go pokonać, pas został u Byrda.

    - Myślę, że ten werdykt był jednak w jakiś sposób zrozumiały - oceniał Gołota, a eksperci uznali, że do sukcesu zabrakło mu przede wszystkim determinacji.

    Za krótka rozgrzewka



    Siedem miesięcy później, w listopadzie 2004, Polak znów stanął w świetle kamer: tym razem stawką było mistrzostwo WBA, a rywalem John Ruiz. Gołota przegrał, chociaż rzucił Amerykanina dwa razy na deski, ale potem nie poszedł za ciosem i jednogłośnie przegrał.

    - Zostałem oszukany. Co więcej mogłem zrobić? - żalił się niedoszły mistrz świata, ale niczego to już nie zmieniało.
    Gołota był jednak zjawiskiem wyjątkowym, w dodatku dochodowym, bo Polonia przychodziła na jego walki w ilościach hurtowych. W efekcie już po sześciu miesiącach dostał - co jest wydarzeniem bez precedensu - czwartą szansę. Na drodze do pasa WBO stanął Lamon Brewster. Warto pamiętać, że były to czasy posuchy w ciężkiej wadze. Wielcy mistrzowie odeszli, a nowi byli bezbarwni. Brewster należał właśnie do tego grona. Wymarzony pas leżał więc na wyciągnięcie ręki, ale po zaledwie 52 sekundach leżał przede wszystkim... Gołota, poprawiając swój wstydliwy rekord z walki z Lewisem.

    - Za krótką miałem rozgrzewkę, w dodatku potem stałem w chłodnym korytarzu i w efekcie wyszedłem między liny niemal wyziębiony - tłumaczył Polak. Kolejnej odsłony tego serialu klęsk już nie było.

    Rozbijanie banku



    Chyba nikt nie przypuszczał, że następnym Polakiem w walce o najcenniejszy pas zostanie Albert Sosnowski. Bracia Kliczko szerzyli jednak już takie spustoszenie, że w 2010 roku trudno było znaleźć rywala, którego już nie zdemolowali, albo który się ich nie bał. Wybór padł więc na plasującego się w czołowej piętnastce rankingu "Dragona". Ten nie odmówił, wiedząc, że nie ma nic do stracenia, a wiele do zyskania. Przede wszystkim pieniędzy oczywiście. Polak za występ w Gelsenkirchen zarobił milion dolarów (Witalij Kliczko zyskał 25 milionów euro). Taka kwota to wystarczająca osłoda za nokaut w 10. rundzie walki o pas WBC, która przypominała zabawę w kotka i myszkę.

    Łomot zamiast sławy



    Na wpływy do kasy nie mógł narzekać także Tomasz Adamek. On także zmierzył się w ramach federacji WBC z Witalijem i po raz pierwszy w Polsce pojedynek pokazywano w formule PPV. Starcie na stadionie we Wrocławiu miało świetną oprawę marketingową, ale efekt był tradycyjny. Polak, dużo mniejszy od rywala, nie miał szans, by wyrządzić mu krzywdę i przegrał w 10. rundzie, co i tak było głównie efektem hartu ducha. Kliczko, mówiąc kolokwialnie, spuścił pięściarzowi z Gilowic regularny łomot.

    - Za krótko byłem w Polsce, zaniedbałem aklimatyzację - tłumaczył "Góral", nieco w stylu G0łoty sprzed lat.

    Czy to pasmo polskich porażek przerwie wreszcie Wach? Nazywany polskim olbrzymem i mierzący 202 cm wzrostu krakowianin wierzy, że tak będzie. Ale przed nim podobną wiarę deklarowali Gołota, Sosnowski i Adamek...

    Walkę Wacha można zobaczyć za pośrednictwem pay-per-view. Większość sieci kablowych sprzedaje ją za 40 zł.




    *Wyszedł ze szpitala i zmarł. Zwłoki znaleziono po roku 35 m od szpitala
    *Euforia na koncercie Kultu w Spodku [ZDJĘCIA i WIDEO]
    *Zmiana opon na zimowe obowiązkowa. ZOBACZ GDZIE i DLACZEGO

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Boks ale nie tylko

      Niedoszly milioner (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 20 / 17

      Poraz ostatni trzymam za Polakiem ksciuki .Jak tym razem sie nie uda juz wiecej nie bede patrzyl na boks .
      Wole patrzec na panie ktore nosza krotkie kecki i pokazuja zicie. Tak to sie nazywa na...rozwiń całość

      Poraz ostatni trzymam za Polakiem ksciuki .Jak tym razem sie nie uda juz wiecej nie bede patrzyl na boks .
      Wole patrzec na panie ktore nosza krotkie kecki i pokazuja zicie. Tak to sie nazywa na ukochanym Slasku zwiń

      Sport z kraju i ze świata

      Zobacz więcej na Sportowy24.pl

      Tabela Ekstraklasy

      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Eliminacje Ligi Mistrzów
      Eliminacje Ligi Europy
      1 Legia Warszawa Live 37 44 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 42 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 42 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 42 20 8 9 57-37
      5 Korona Kielce Live 37 28 14 5 18 47-65
      6 Wisła Kraków Live 37 26 14 6 17 54-57
      7 Pogoń Szczecin Live 37 25 11 13 13 51-54
      8 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 25 13 7 17 35-55
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Spadek do 1. ligi
      1 Zagłębie Lubin Live 37 34 14 11 12 51-45
      2 Piast Gliwice Live 37 31 12 10 15 45-54
      3 Śląsk Wrocław Live 37 29 12 10 15 49-52
      4 Wisła Płock Live 37 28 12 11 14 49-57
      5 Arka Gdynia Live 37 24 10 9 18 44-60
      6 Cracovia Live 37 24 8 15 14 45-52
      7 Górnik Łęczna Live 37 22 9 10 18 47-63
      8 Ruch Chorzów Live 37 19 10 8 19 42-62
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Awans do grupy mistrzowskiej
      Miejsce w grupie spadkowej
      Ruch Chorzów został ukarany odjęciem czterech punktów za zaległości finansowe
      1 Legia Warszawa Live 37 73 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 71 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 69 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 68 20 8 9 57-37
      5 Zagłębie Lubin Live 37 53 14 11 12 51-45
      6 Wisła Kraków Live 37 48 14 6 17 54-57
      7 Korona Kielce Live 37 47 14 5 18 47-65
      8 Wisła Płock Live 37 47 12 11 14 49-57
      9 Pogoń Szczecin Live 37 46 11 13 13 51-54
      10 Śląsk Wrocław Live 37 46 12 10 15 49-52
      11 Piast Gliwice Live 37 46 12 10 15 45-54
      12 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 46 13 7 17 35-55
      13 Cracovia Live 37 39 8 15 14 45-52
      14 Arka Gdynia Live 37 39 10 9 18 44-60
      15 Ruch Chorzów Live 37 38 10 8 19 42-62
      16 Górnik Łęczna Live 37 37 9 10 18 47-63

      Gry On Line - Zagraj Reklama