Sprzedani lokatorzy z Mikołowskiej wyszli protestować na...

    Sprzedani lokatorzy z Mikołowskiej wyszli protestować na ulicę

    Justyna Przybytek Mysłowice

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Tak się nie da żyć - krzyczeli w piątek mieszkańcy dwóch bloków przy ul. Mikołowskiej 5 i 7. Protestujący to tak zwani sprzedani lokatorzy, dawniej mieszkańcy domów należących do Przedsiębiorstwa Produkcyjno-Remontowego Urządzeń Górniczych w Mysłowicach, a od 10 lat będących w prywatnych rękach rodziny B. Dramat dotyczy około stu rodzin.
    - Mamy regularnie zawyżane czynsze. Teraz dostaliśmy wypowiedzenia najmu. Powinniśmy się wynieść do 2 stycznia - opowiada Jadwiga Depta, przewodnicząca stowarzyszenia Mieszkańców Osiedla im. Karola Miarki w Mysłowicach.

    Ulicami Mysłowic przeszli nie tylko lokatorzy z ul. Mikołowskiej w tym mieście, ale i z Siemianowic Śląskich, Będzina i Tarnowskich Gór. Wszyscy dzielą podobny problem. Właściciel kamienicy albo bloku to zazwyczaj człowiek-widmo, z którym nie mają kontaktu osobiście, ale który mimo to sprowadza ich życie do tułaczki po sądach.

    Mysłowiczanie stawali już przed wymiarem sprawiedliwości nieraz. Kolejne rozprawy mają przed sobą.
    Rodzina B. żąda od nich zapłaty zaległych czynszów. - Mam zaległe ponad 7 tys. zł, podobno. To kwota zmyślona. Nasza sprawa jest kuriozalna i skandaliczna, nie odpuścimy, nie będziemy płacić nielegalnie naliczonych opłat - twierdzi Lidia Janus, mieszkająca przy Mikołowskiej od 21 lat.

    Manifestacja zatrzymała się przed Urzędem Miasta, gdzie przedstawiciele stowarzyszenia wręczyli wiceprezydentowi Tadeuszowi Chowaniakowi petycję, w której proszą władze o zajęcie stanowiska w sprawie i wykupienie bloków od rodziny B. - Żądają od nas 2,5 tys. zł za m kw. To cena, której zapłacić nie możemy - tłumaczył zebranym Chowaniak.

    Dalej protestujący udali się do Prokuratury Rejonowej w Mysłowicach. - Składamy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa - tłumaczyła Jolanta Świstak. Chodzi o pozbawienie prawa pierwokupu lokali zakładowych przez najemców. Mieszkańcy o nieprawidłowości oskarżają syndyka masy upadłościowej Przedsiębiorstwa Produkcyjno-Remontowego Urządzeń Górniczych.

    Sprawa lokatorów z ulicy Mikołowskiej jest głośna od lat. Od dłuższego czasu przygląda się jej Janusz Tarasiewicz ze śląskiego oddziału Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców.

    - Wystosowałem list otwarty do premiera w sprawie zwrócenia uwagi na nieprawidłowości przy sprzedaży mieszkań zakładowych. Takich skandalicznych przypadków jak ten w Mysłowicach jest więcej - przyznaje Tarasiewicz.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama