Ludmiła Jama-Voigt: Kryzysu na własnej skórze nie odczuwam

    Ludmiła Jama-Voigt: Kryzysu na własnej skórze nie odczuwam

    Ludmiła Jama-Voigt

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Ludmiła Jama-Voigt: Kryzysu na własnej skórze nie odczuwam

    ©europertspektywy

    Z Ludmiłą Jamą-Voigt, prezes PPUH Voigt Spółka z o.o., rozmawia Elżbieta Kazibut-Twórz
    Ludmiła Jama-Voigt: Kryzysu na własnej skórze nie odczuwam

    ©europertspektywy

    Stworzyła pani jedną z najbardziej prężnych firm produkujących środki czystości. Umie pani zarobić pieniądze, ale umie się też pani dzielić. Podobno ma pani około 80 dzieci...
    Tak, to pociechy moich pracowników. Te nowo narodzone otrzymują ode mnie wyprawkę, a i potem staram się sukcesywnie o nich pamiętać. Niektóre z "moich dzieci" mają już swoje własne. Większość pracuje w naszej firmie. Często mówię, że to firma rodzinna, bo zatrudniam w niej nieraz całe rodziny.
    I wychodzi mi to na dobre, bo jak to w rodzinie bywa, wspieramy się nawzajem. Bo to wcale nie jest tak, że pieniądze dają wszystko. Pewnie, dobrze jeśli są, ale dzielić się nimi trzeba. Jak mówi mój mąż, nie jemy przecież chochlami, tylko łyżeczkami.

    Porozmawiajmy trochę o samej firmie. Zna pani słowo "kryzys"?
    Znam, ale dzięki Bogu nie odczuwam go na własnej skórze. Firma znakomicie prosperuje i nie zna słowa "kryzys", mało tego, z roku na rok powiększa swój kapitał. Znaczna część produkcji eksportowana jest poza granice naszego kraju.

    Od ilu lat prowadzi pani biznes?
    Od dawna, ale warto wspomnieć, że moją pierwszą pracą była posada w Prezydium Rady Miejskiej, gdzie wytrwałam tylko 7 miesięcy. Wiedziałam, że muszę zarobić na siebie i na rodzinę, a że jestem osobą energiczną, byłam pewna, że nie zrealizuję się, siedząc za biurkiem. Pierwszą firmę budowlaną założyłam, gdy miałam 21 lat. W tamtych czasach to była jedyna droga do mojego szybkiego awansu, zaistnienia w środowisku, osiągnięcia jakiegoś znaczenia. Jestem zodiakalnym Bliźniakiem i mam pewne cechy przywódcze. Obojętnie jaką branżą bym się zajęła, wiem, że zrobię wszystko, aby sobie poradzić. Prowadziłam np. restaurację "Czardasz" w Bytomiu. No a teraz - firmę produkującą chemię profesjonalną.

    Jakie cechy trzeba mieć, aby odnieść sukces w biznesie?
    Dużo charyzmy i wiele systematyczności.

    Kobiecie jest trudniej w biznesie?
    Trudniej, bo wciąż jeszcze mężczyźni widzą nas poprzez dom, dzieci, kuchnię. Oni chodzą do jednej pracy i niektórzy są zmęczeni, a kobieta często potrafi uporać się z wieloma obowiązkami naraz. My, kobiety, mamy do tego predyspozycje, tylko nie zawsze je dostrzegamy albo chcemy je wykorzystać.

    Pani umie uporać się z wieloma obowiązkami. Świetnie prosperująca firma to jedno, drugie to działalność charytatywna. Ludmiła Jama-Voigt to też dama znana ze swojej hojności - taką słyszałam opinię.
    Wynika to może z tego, że staram się wspierać akcje charytatywne organizowane w regionie. W miarę możliwości staram się odpowiadać na wołanie o pomoc, często anonimowo, szczególnie jeśli chodzi o zdrowie dzieci i osoby starsze. I tego też nauczyłam moje córki. Niestety, nie wszystkim jestem w stanie pomóc i z tego powodu jest mi nieraz przykro.

    Proszę o przykłady takich działań.
    Nie lubię się chwalić, ale jeśli miałabym wymienić kilka przykładów, wskazałabym np. Operę Śląską w Bytomiu, która jest naszą śląską perełką i zasługuje na pomoc, wspieram publikacje dotyczące spraw lub osób związanych ze Śląskiem, akcje wspierające starania kobiet poszukujących pracy, szpitale - dostarczając im nieodpłatnie środki czystości, kluby sportowe. Jestem czuła na krzywdę dzieci i w tym kierunku staram się często coś robić. Wiele pieniędzy przekazuję ze swojego prywatnego budżetu.

    Wie pani, co o pani napisała córka Ania?
    Pewnie, że wiem, bo to było w gazetce, którą Ania przygotowała na jubileuszową uroczystość rodzinną.

    Wzruszyła się pani?
    Oczywiście, ja mam zresztą wiele powodów do osobistych wzruszeń, do dumy z dzieci, wnuków i z męża, który jest wspaniałym człowiekiem. Przecież to on 22 lata temu przyjechał za mną z Niemiec i razem zaczęliśmy budować firmę w Polsce, chociaż za Odrą już od pokoleń funkcjonowała. Tam pewnie byłoby łatwiej, ale ja nigdy w życiu nie szłam na łatwiznę. Z tym moim charakterem to jest tak, że nie boję się zaczynać, nie boję się zmian i nowych wyzwań, chyba je nawet trochę przyciągam.




    *Zniewalający wystrój restauracji Kryształowa Magdy Gessler ZOBACZ ZDJĘCIA i WIDEO
    *Wszystkie barwy Niepodległości w obiektywach reporterów Dziennika Zachodniego ZDJĘCIA
    *Euforia na koncercie Kultu w Spodku [ZDJĘCIA i WIDEO]

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Brakuje czegoś

      AndrzejD. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 49 / 44

      mianowicie zaznaczenia "artykuł sponsorowany". To chyba niezgodne z prawem prasowym, nieprawdaż?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama