Powolny urzędnik zapłaci za każdy dzień opóźnienia?

    Powolny urzędnik zapłaci za każdy dzień opóźnienia?

    Aldona Minorczyk-Cichy

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Powolny urzędnik zapłaci za każdy dzień opóźnienia?

    ©morguefile.com

    500 zł. Tej wysokości karę płaciłby urzędnik za każdy dzień opóźnienia w wydaniu decyzji administracyjnej. To pomysł posłów na zdyscyplinowanie urzędów. Byłyby one także zobowiązane do sporządzania rejestru prowadzonych spraw. Jeśli mimo upływu terminu wciąż nie zapadło rozstrzygnięcie, można by wymierzyć karę 500 zł za każdy dzień zwłoki. Płaciłby ją urzędnik odpowiedzialny za wydanie decyzji (np. naczelnik wydziału w urzędzie miasta). Dotyczyłoby to postępowań w pierwszej instancji. Projekt takich zmian wkrótce trafi do Sejmu.
    Powolny urzędnik zapłaci za każdy dzień opóźnienia?

    ©morguefile.com

    80 proc.Tyle spraw w urzędach nie jest załatwianych w terminie. To wyliczenia posłów Ruchu Palikota. Zgodnie z przepisami urzędnik ma maksymalnie miesiąc na rozpatrzenie sprawy, a maksymalnie dwa, jeśli sprawa jest skomplikowana. Terminy te nie są jednak przestrzegane. Kary za przewlekłość wprowadzono przy wydawaniu pozwoleń na budowę. Efekt? Aż w 97 proc. przypadków terminy są dotrzymywane. Kary pieniężne za bezczynność miałyby w przyszłości zapobiec przewlekłemu prowadzeniu spraww naszych urzędach.


    Zero. Tylu urzędników zostało ukaranych odebraniem rocznej pensji w czasie 1,5 roku obowiązywania ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa . Powód to skomplikowane procedury. Aby tak dotkliwie ukarać urzędnika musi zapaść wyrok przyznający petentowi odszkodowanie. To zaś może potrwać lata. Przepis, który budził nadzieję na to, że urzędy zaczną sprawniej działać pozostaje martwy.

    240. Tyle skarg na bezczynność i przewlekłość postępowania urzędów złożono w tym roku do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach.

    To o 77 spraw więcej niż w całym ubiegłym roku. Sędzia Wiesław Morys z WSA przyznaje, że widoczny jest zdecydowany wzrost takich skarg. Pamiętajmy, że WSA to ostateczność. Wcześniej skargi trafiają m.in. do wojewody i Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Kara wcześniej - obecnie tę finansową można nakładać po wyroku sądowym. Będzie można wcześniej.

    Piękne sale przyjęć interesantów. Uśmiechnięci, schludni urzędnicy. Czysto, przestronnie, coraz częściej nawet bez długich kolejek. Tak wygląda większość miejsc pierwszego kontaktu administracji z tymi, którzy przychodzą załatwić pozwolenie na budowę, nowy dowód osobisty, meldunek, zasiłek, czy po prostu zasięgnąć porady w sprawie podatków czy ubezpieczeń. Za tą całkiem miłą dla oka fasadą niestety nadal kryją się skostniałe urzędnicze struktury, które przeskoczyć nie jest łatwo. Pomysł na poprawę w tej dziedzinie ma Ruch Palikota.

    Ustawa o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa weszła w życie w maju 2011 roku. I co? I nic. - Nie mieliśmy ani jednej takiej sprawy - wspólnym głosem mówią rzecznicy Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego, Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego i Izby Skarbowej w Katowicach. Także w innych instytucjach wydających decyzje administracyjne żaden urzędnik z powodu złej pracy, niekompetencji i lenistwa nie zapłacił równowartości swojej rocznej pensji. Czyżby nasi urzędnicy byli bez zarzutu? Rejestry spraw - musiałyby być regularnie przedstawiane organom wyższego stopnia. W razie przekroczenia terminów nakładano by karę 500 zł za każdy dzień zwłoki.

    Sędzia Wiesław Morys, rzecznik Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach, przytacza statystyki: - W ubiegłym roku mieliśmy 149 skarg na bezczynność i 14 na przewlekłość. W tym roku 201 na bezczynność i 39 na przewlekłość. Ta druga instytucja weszła w życie dopiero w połowie ubiegłego roku i jak każda nowość, wolno się rozkręca. Z roku na rok skarg na pracę urzędów przybywa.

    Tymczasem, żeby złożyć skargę w WSA, trzeba przejść przez drugą instancję. W przypadku samorządów - przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze lub wojewodę śląskiego.

    Krytycznie o pracy urzędników wypowiada się także Piotr Rogowiecki, dyrektor Centrum Monitoringu Legislacji Pracodawców RP: - Problem jestogromny. Nie wiem, czy nakładanie kar to dobry pomysł, ale coś trzeba zrobić. Zwłaszcza jeśli chodzi o prawo i urzędniczy język. I jako przykład podaje pisma z ZUS-u: - Są napisane językiem, którego zrozumienie wymaga wertowania aktów prawnych. Tak jakby nie można było ich napisać po polsku i dla ludzi - dodaje.

    Czy propozycje Ruchu Palikota (najważniejsze z nich na zdjęciu powyżej) pomogą w ucywilizowaniu urzędów? Poseł Witold Klepacz jest przekonany, że tak: - Zagrożenie wysoką karą potrafi skutecznie zmobilizować. Skuteczne okazało się np. w przypadku pozwoleń na budowę. Warto rozszerzyć to na wszystkie decyzje administracyjne. W niedzielę do Katowic przyjedzie Janusz Palikot. Weźmie udział w konferencji dla małych i średnich przedsiębiorstw. - Przedstawimy tam nasze propozycje dla przedsiębiorców: obniżenie składki ZUS, skrócenie czasu wydawania zezwoleń na budowę - wylicza Klepacz.
    Borys Budka, poseł PO, sceptycznie podchodzi do tych propozycji.

    - Pomysł tworzenia rejestru spraw w urzędach i kar dla urzędników nie jest dobrym pomysłem. Dlatego już raz został przez parlamentarzystów odrzucony. To nie ułatwianie życia, a coś wręcz przeciwnego - generowanie nowych urzędniczych posad - podkreśla poseł PO.

    Przyjazne? Nie


    Bona Fides sprawdziło, czy nasze urzędy są przyjazne. Zbadano 167 urzędów w województwie (czerwiec 2012 r.). Sprawdzano, jak wywiązują się one z udostępniania informacji publicznych. Na czele rankingu znalazły się trzy urzędy, które zdobyły po 30 punktów: Jastrzębie-Zdrój, Pszczyna i Rybnik. Dalej znalazły się Pyskowice (29 pkt.), Gierałtowice, Radzionków, Poręba i Wodzisław Śląski (28 pkt.) oraz Koszęcin i Żywiec (27 pkt.). Ostatnie miejsce przypadło Blachowni oraz Łodygowicom, które zdobyły zaledwie po 4 punkty. Z kolei Czernichów, Irządze, Lelów i Lipowa otrzymały po 5 punktów, natomiast Koziegłowy, Miedźno i Wilkowice po 7 pkt. Wszystkie te urzędy znalazły się w grupie 14 jednostek, które nie odpowiedziały na żadne z postawionych im pytań. Najczęstszymi złymi praktykami były pytania urzędników, do czego pytający zamierza wykorzystać informacje, o które prosi, żądanie podania imienia i nazwiska, a niekiedy nawet adresu zamieszkania lub uzależnienie podania informacji od złożenia podpisu pod wnioskiem. AMC




    *Zniewalający wystrój restauracji Kryształowa Magdy Gessler ZOBACZ ZDJĘCIA i WIDEO
    *Katowice mają podziemny dworzec autobusowy[ZOBACZ ZDJĘCIA I WIDEO]
    *Bytomianie dziękują TVN za materiały patolgię [ZOBACZ, Z CZEGO CHCĄ BYĆ DUMNI

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama