Centrum Pediatrii w Chorzowie z milionowymi długami

    Centrum Pediatrii w Chorzowie z milionowymi długami

    Justyna Toros

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Centrum Pediatrii i Onkologii w Chorzowie
    1/9
    przejdź do galerii

    Centrum Pediatrii i Onkologii w Chorzowie ©Mikołaj Suchan

    Lekarze w Chorzowskiego Centrum Pediatrii i Onkologii przyjmują rocznie ok. 25 tys. pacjentów. NFZ nie daje jednak na wszystkich pieniędzy. Z powodu nadwykonań szpital może zakończyć rok nawet z 5 mln zł długu.
    - Mamy renomę i poziom, stąd też nadwykonania, nie możemy odsyłać pacjentów nie lecząc ich - podkreśla Grzegorz Grzegorek, rzecznik prasowy Chorzowskiego Centrum Pediatrii i Onkologii. - Szpital jest po to, żeby leczyć. A NFZ od zeszłego roku zmienił regulamin i nie płaci już nadwykonań. My jednak nie możemy ich nie wykonywać, skoro wciąż przyjeżdżają do nas nowi pacjenci.

    Do sytuacji, w której szpital miałby odsyłać pacjentów z kwitkiem nie chcą też dopuścić władze Chorzowa.


    - Wciąż trwają rozmowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, żeby nadwykonania zostały zapłacone - podkreśla Wiesław Ciężkowski, zastępca prezydenta Chorzowa. - Na razie szpital nie jest w tak złej kondycji, żeby miasto miało pokrywać jego długi. Ale nadwykonania do końca roku dadzą dług w wysokości 8 milionów złotych. Nie godzimy się natomiast na wstrzymanie przyjęć pacjentów - dodaje.

    W szpitalu wykonywane są procedury często ratujące życie dzieci na takich oddziałach jak np. onkologiczny czy hematologiczny. Nie ma możliwości, żeby lekarze odmówili przyjęcia chorego dziecka na oddział, bo jak sami podkreślają, mają ratować życie, a nie selekcjonować pacjentów.

    - To jest pierwszorzędny szpital ze znakomitą kadrą i efektami leczenia - podkreśla Ciężkowski. - A problem pojawia się tylko, jeśli chodzi o jego finansowanie. Trudno się godzić z tym, że brakuje pieniędzy właśnie na leczenie dzieci. Szpital jest nowoczesny i doinwestowany - dodaje prezydent.

    Dług szpitala jest tak duży, że zastanawiano się nawet nad zamknięciem oddziału hematologicznego, w którym było najwięcej nadwykonań. Na szczęście, po rozmowach z dyrektorem szpitala oraz prezydentem Chorzowa, dyrekcja śląskiego NFZ obiecała, że zapłaci te 400 tys. zł długu oddziału. Spłacona zostanie również część pozostałego długu, tak żeby szpital mógł normalnie funkcjonować.

    - Spotkanie z dyrekcją Funduszu daje nadzieję, że z optymizmem będziemy mogli patrzeć na rok 2013 - podkreśla Andrzej Kotala. - Chciałbym uspokoić rodziców chorych dzieci, bo ze słów dyrektora NFZ wynika, że wszystkie procesy lecznicze będą mogły być kontynuowane w tej placówce. Szpital ma otrzymać niezbędne środki na funkcjonowanie tak ważnych oddziałów jak hematologia czy onkologia.

    Podczas rozmów poruszono również kwestię, czy szpital nie powinien być wojewódzki. Tylko jeden na pięciu pacjentów przyjmowanych w placówce jest z Chorzowa. Sprawa pozostaje otwarta.




    *Zniewalający wystrój restauracji Kryształowa Magdy Gessler ZOBACZ ZDJĘCIA i WIDEO
    *Wszystkie barwy Niepodległości w obiektywach reporterów Dziennika Zachodniego ZDJĘCIA
    *Euforia na koncercie Kultu w Spodku [ZDJĘCIA i WIDEO]

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama