GKS Bełchatów - GKS Katowice 1:2. Wygrali w dziesięciu...

    GKS Bełchatów - GKS Katowice 1:2. Wygrali w dziesięciu [RELACJA]

    rm

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Dariusz Śmigielski

    Dariusz Śmigielski ©Dariusz Śmigielski / Polska Press

    Piłkarze GKS Katowice w dramatycznych okolicznościach pokonali na wyjeździe GKS Bełchatów i ruszyli w pogoń za czołówką I ligi.
    Dariusz Śmigielski

    Dariusz Śmigielski ©Dariusz Śmigielski / Polska Press

    Udowodniliśmy sobie, że jesteśmy drużyną, która będzie walczyła o awans - oświadczył w wywiadzie dla klubowej telewizji Łukasz Pielorz, strzelec zwycięskiego gola dla GKSKatowice w spotkaniu w Bełchatowie.

    Mecz zaczął się dla katowiczan fatalnie. W dziesiątej minucie Adrian Jurkowski w akcji ratunkowej przewrócił Cezarego Demianiuka i został wyrzucony z boiska, a po chwili z rzutu wolnego piłkę do siatki posłałSeweryn Michalski, w czym pomogli mu zawodnicy w murze, którzy nawet nie próbowali podskoczyć, żeby utrudnić zadanie egzekutorowi.

    - Bełchatów miał nas w tym momencie na łopatkach - przyznał trener Piotr Piekarczyk.
    Gospodarze wypracowali sobie jeszcze kilka sytuacji, by definitywnie rozstrzygnąć sprawę, ale brakowało im umiejętności precyzyjnego wykończenia akcji, co nie zmieniało faktu, że całkowicie kontrolowali przebieg spotkania.

    Po przerwie Rafał Ulatowski postanowił jednak ulepszyć nieźle funkcjonującą maszynerię i dokonał zmian, które przyniosły odwrotny od spodziewanego efekt, zwłaszcza, że znacznie lepsze roszady były autorstwa Piekarczyka. W efekcie mecz najpierw się wyrównał, a w końcowym kwadransie to goście przeszli do ataków. I to zabójczo skutecznych. Najpierw właśnie zmiennik Filip Burkhardt wykazał się refleksem i przytomnością umysłu, gdy piłka odbijała się od nóg obrońców po uderzeniu Rafała Pietrzaka, a potem kolejny joker Aleksander Januszkiewicz wymieniał podania z Pielo-rzem, któremu w finale na linii pola karnego asystował Grzegorz Goncerz.

    To jednak nie był koniec emocji, bo po prostej stracie piłki przez Januszkiewicza Grzegorz Goncerz powstrzymał rywala w sposób, który sędzia wycenił na czerwoną kartkę i snajper z Bukowej powędrował do szatni. Na pewno - podobnie jak Jurkowski - nie zagra więc co najmniej w jednym spotkaniu (z Sandecją, w najbliższy piątek - przyp. red.).
    - Generalnie moja drużyna wreszcie pokazała gieksiarski charakter i zasłużyła na to zwycięstwo. Zresztą gdy się gra 80 minut w dziesiątkę i wyciąga z 0:1 na 2:1 to nie można mówić o zwykłym farcie - podsumował wydarzenia Piekarczyk.

    GKS Bełchatów - GKS Katowice 1:2 (1:0)
    1:0 Seweryn Michalski (12-wolny), 1:1 Filip Burkhardt (78), 1:2 Łukasz Pielorz (86)
    Bełchatów Lenarcik - Witasik, Michalski, Cverna, Kuban - Wroński (56. Stanisławski), Rachwał, Klemenz, Gierszewski, Bartosiak (81. Szymorek) - Demianiuk (57. Serafin)
    GKS Dobroliński - Czerwiński, Kamiński, Jurkowski, Pietrzak - Ciechański (61. Szołtys), Leimonas, Pielorz, Trochim (68. Burkhardt), Frańczak (61. Januszkiewicz) - Goncerz
    Sędziował Łukasz Bednarek (Koszalin)
    Widzów 1.620
    Żółte kartki: Kuban, Michalski
    Czerwone kartki: Jurkowski (10), Goncerz (90+1)

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama