Ponad stu harcerzy na spotkaniu ruchu Czuwaj w Chorzowie...

    Ponad stu harcerzy na spotkaniu ruchu Czuwaj w Chorzowie [ZDJĘCIA]

    Katarzyna Domagała

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Ponad stu harcerzy na spotkaniu ruchu Czuwaj w Chorzowie [ZDJĘCIA]
    1/61
    przejdź do galerii

    ©Lucyna Nenow

    Dźwięki gitary i akordeonów oraz wspólne śpiewanie melodii, które za młodych lat przygrywano podczas ognisk. Tak rozpoczęło się III Walne Zebranie Sprawozdawczo - Wyborcze Stowarzyszenia Ruchu Harcerskiego "Czuwaj". Wzięło w nim udział ponad 100 harcerzy, którzy przygodę z hufcem zaczynali nieraz i w latach 50 - tych XX wieku.
    - Harcerzem jest się przez całe życie - podkreślała Helena Duda z Pszczyny, która rozpoczęła swoją przygodę z hufcem w wieku 12 lat. Choć w jej życiu był okres, w którym przerwała działalność w harcerstwie - kiedy na świat przyszły dzieci. Jednak gdy podrosły, poszły na swoje, znów wróciła do druhów.

    W swojej opinii nie jest odosobniona. Podobnie mówi Irena Pala, koleżanka z Pszczyny, która dzieciństwo i młodość również spędziła na obozach harcerskich.
    Ba, każda osoba, z którą rozmawialiśmy podczas sobotniego spotkania podkreślała, że z harcerstwa nigdy się nie wyrasta. - Łączą nas wspaniałe wspomnienia, mamy podobne doświadczenia - podkreślają podharcmistrz Teresa Anielska oraz harcmistrz Robert Bluszcz z Rydułtowy.

    Pan Robert na zebranie przyszedł w mundurze. Ubrał też krajkę harcerską (krawat). Do harcerstwa wstąpił w grudniu 1956 roku, zaraz po jego reaktywowaniu. Czy współczesne harcerstwo jest podobne do tego z lat pana młodości - pytamy? - Nie do końca - odpowiada pan Robert. - Idea harcerstwa została taka sama, jest nią przygoda, ale zmienili się ludzie. Zainteresowania młodzieży są inne, mają komputery, telewizory, konsole. Inaczej spędzają wolny czas. My mieliśmy siebie, garnęliśmy się do wspólnego działania. Pani Teresa zauważa, że i dziś ludzie wybierają się do lasu, by sprawdzić się na łonie natury.

    - Nazywają to wyprawami surwiwalowymi i płacą za to grube pieniądze - dodaje. Zwraca uwagę na inny problem. - My do wszystkiego musieliśmy dojść sami, by dotrzeć do celu, trzeba było umieć posługiwać się kompasem, czytać mapy. Teraz włącza się GPS. To pokazuje, że dziś młodzież dochodzi do wszystkiego na skróty - podsumowuje. Czy to źle? - Niekonieczne, to są inne czasy, co wcale nie znaczy, że gorsze. Choć nie urywam, że żałuję, iż młodzi nie przeżyją tego, co my - podsumowuje pani Teresa.

    Dla Marianny Jurgi z Zawiercia (to ona przyjmowała przyrzeczenie od prezesa "Czuwajki), harcerstwo jest całym życiem. - Zaczynałam jako komendantka hufca w Zawierciu - wspomina. - W szkołach tworzyłam drużyny harcerskie. Dzieci garnęły się do nas. Było ich więcej niż instruktorów. Zdaniem pani Marianny była to pierwsza organizacja, która odpowiadała na potrzeby młodzieży - w hufcach można było wspólnie spędzać czas, pośpiewać przy ogniskach, brać udział w zabawach, i co najważniejsze szykować się do długo wyczekiwanych obozów letnich i zimowych. - Dzieci lubiły zajęcia, które wiązały się z ruchem, podchody, biwaki, obozy. Można to dziś odtworzyć?

    - To były niepowtarzalne czasy - odpowiada pani Marianna. I jak dodaje, możemy chcieć, by było tak, jak kiedyś, ale jest to niemożliwe. - Zmieniła się nasza mentalność pojmowania świata - wyjaśnia. Także harcmistrz profesor Krystyna Karczewska, która w latach 1960 - 86 działała w Związku Harcerstwa Polskiego instruktorów studentów Śląskiej Akademii Medycznej (dziś uniwersytecie). - Organizowaliśmy szpitaliki harcerskie, obozy zdrowotne dla dzieci chorych na cukrzycę, astmę i z wadami postawy. Studenci chętnie poświęcali swój wolny czas w wakacje, przecież pracowali za darmo. A to nie była łatwa praca, przecież chore dzieci wymagały stałej opieki. Ci ofiarni ludzie dziś są dobrymi lekarzami, część z nich pracuje na uczelni - dodaje.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (6)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      fest obrzydzony

      fest zniesmaczony (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 327 / 252

      lecz sie glupi slazakowcu, nie sil sie i nie wymyslaj historyjek. Mundurek HJtka w domu jeszcze mosz , to se go ubier i oberzyj co z ciebie za slazakowsko szmata.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      pranie mózgów, szkodliwy toksyczny mix: nacjonalizm, polityka, religia, histolegendy, propaganda, "e

      fest obrzydzony (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 319 / 212

      Mojego krewnego wlasnie w Chorzwie w 1945 zamordowali (przyjezdnI) fanatyczni harcerze. Na ulicy, mial 85 lat. Zeby bylo jeszcze tragikomiczniej: w miedzywojniu byl propolskim dzialaczem w Beuthen...rozwiń całość

      Mojego krewnego wlasnie w Chorzwie w 1945 zamordowali (przyjezdnI) fanatyczni harcerze. Na ulicy, mial 85 lat. Zeby bylo jeszcze tragikomiczniej: w miedzywojniu byl propolskim dzialaczem w Beuthen (ale pochodzil z Chorzowa). Dzisiaj ma ulice, osiedle itp. - ma nawet "luke" w oficjalnym zyciorysie: mianowicie okolicznosci i sprawców Jego smierci. Nazywal sie Józef Gallus.

      Jako 12latek bylem zmuszony zalozyc ten szmacianny mundur.
      Juz wtedy mialem przed oczami hajotów (tez niejeden krewny byl, tez nie zawsze dobrowolnie),
      no i smierc J.Gallusa. A teraz najlepsze: zostal zakamieniowany w wieku 85 lat na ulicy za...... obco brzmiaca wymowe, ha ! ........ :-(((
      zwiń


      Zdjęcie autora komentarza
      re: pranie mózgów, szkodliwy toksyczny mix: nacjonalizm, polityka, religia, histolegendy, propaganda

      Henryk Mościbrodzki

      Zgłoś naruszenie treści / 333 / 224

      fest obrzydzony, osobiście - do tej pory - nie spotkałem się z takimi okolicznościami śmierci Józefa Gallusa. Według mnie jest to tylko plotka na temat okoliczności jego śmieci.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      wiem dokladnie, napewno sie zgadza

      fest obrzydzony (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 319 / 233

      W oficjalnych zródlach (przewaznie propagandowych, ale zawsze upiekszonych) nie ma.
      (Jak jeszcze o wielu tematach tabu. A nawet o tematach, które juz dyskutowane, w oficjalnych publikacjach tez...rozwiń całość

      W oficjalnych zródlach (przewaznie propagandowych, ale zawsze upiekszonych) nie ma.
      (Jak jeszcze o wielu tematach tabu. A nawet o tematach, które juz dyskutowane, w oficjalnych publikacjach tez malo.)

      Wiem na 100%, w koncu to byl ujek mojego fatra, to sie nasluchalem nieraz szczególów i bylem kilka razy swiadkiej placzu (np. na imprezach gyburtstagowych itp.). Potem jakies 10 lat temu, juz jako nie-dziecko, sam bylem w Bytomiu i rozmawialem z jego jeszcze blizsza krewna, zeby sie upewnic, potwierdzila.

      Z tego powodu, ale tez niezaleznie od tego: polscy harcerze, szczególnie na G.Slasku, zawsze byli oraganizacja paramilitarna i szowinistyczna. patrz tez harcerska funkcja "Grazynskiego" (i jego zony) w ZHP. Dlatego w okresie miedzywojnia i w pierwszych dekadach 90% czlonków nie bylo prawdziwymi Slzakami, a tylko potomkami imigrantów, zreszta tak jest do dzisiaj, ze poznaniaki i malopolanie rzdza w tej polit.ferajnie.

      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      a wdomu klęczałes i głaskałeś swój ślicznie wyprasowany

      kl (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 312 / 182

      mundurek hitlerjugend wylewając tęskne krokodyle łzy wspominając firera


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ...

      ... (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 318 / 248

      100/100

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama