Protest związkowców w Katowicach: czy możliwa jest...

    Protest związkowców w Katowicach: czy możliwa jest realizacja ich postulatów?

    Aldona Minorczyk-Cichy

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Manifestacja w Katowicach
    1/13
    przejdź do galerii

    Manifestacja w Katowicach ©Lucyna Nenow

    Huk bębnów, dźwięki syren i wuwuzeli - tak rozpoczęła się przed Śląskim Urzędem Wojewódzkim w Katowicach demonstracja związkowców i branż zrzeszonych w Międzyzwiązkowym Komitecie Protestacyjno-Strajkowym. W skład komitetu wchodzą: Solidarność, OPZZ, WZZ Sierpień 80 i ZZ Kontra. Związkowcy protestowali, bo chcą m.in. chronić miejsca pracy. Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności, apelował: - Śląsk to gospodarcze serce Polski. Jeżeli się "posypie", to bezrobocie i bieda dotkną każdego.
    Protestujący przygotowali dla premiera Tuska wiaderko z węglem i rózgą oraz garnek z "oszkrabinami". Wezwanie dla rządu do rozmów o ochronie miejsc pracy w regionie wręczyli wojewodzie śląskiemu.

    W manifestacji brał udział także Paweł Kukiz, muzyk rockowy.

    Oto najważniejsze związkowe postulaty oraz powody dzisiejszej manifestacji, a także komentarze ekspertów związanych z ekonomią, rynkiem pracy i motoryzacyjnym.


    ZAREJESTRUJ SIĘ W PIANO, ABY PRZECZYTAĆ O POSTULATACH ZWIĄZKOWCÓW i KOMENTARZE EKSPERTÓW

    1 Protest przeciwko likwidowaniu miejsc pracy. Przykład? Zapowiadane na styczeń zwolnienie z fabryki Fiata w Tychach 1500 osób i ok. 3000 w firmach kooperujących.
    Zdaniem związkowców rząd niewiele zrobił dla przemysłu motoryzacyjnego. Specjaliści są podobnego zdania. Jakub Foryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, podkreśla, że w sprawie zwolnień 1500 osób w tyskiej fabryce Fiata teraz można już tylko stosować osłony. I pomagać w znalezieniu nowej pracy, na przykład w Czechach. - Jesteśmy uzależnieni od tego, co się dzieje na rynku europejskim. Nikt nie pozwoli sobie na interwencyjny skup aut, bo nikogo na to nie stać - podkreśla Jakub Foryś.

    Podkreśla, że potrzebujemy zdecydowanych działań rządu wspomagających branżę motoryzacyjną. - Nawet Rumunia wprowadziła dopłaty do zakupu nowych samochodów. To tak naprawdę nie uzdrowi motoryzacji, ale poprawi ją w sposób doraźny - mówi Foryś. Dodaje, że Rumunia stosuje też inne metody: - To m.in. podatek ekologiczny od samochodów. Ten kraj wspiera także przemysł motoryzacyjny w Unii. To z tego powodu tamtejsza motoryzacja rozwija się, powstaje już nawet kolejna fabryka. Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby to właśnie w Rumunii, a nie w Tychach za kilka lat Ford umiejscowił produkcję nowego modelu Ka.

    Związkowcy z WZZ Sierpień 80 również proponują dopłaty do sprzedaży nowych samochodów. Czy to dobry pomysł? Zapytaliśmy Mirosława Barszcza, ekonomisty, byłego ministra finansów w rządzie PiS. Jego zdaniem w Polsce dopłaty do samochodów to sprawa nieopłacalna.

    - Gdyby je zastosowano, sprzedaż wzrosłaby, ale chwilowo. Nie wiemy jednak o ile. Tak jak nie wiemy tego, w jakim stopniu miałoby to wpływ na kondycję Fiata w Polsce w przyszłości. Osobiście nie wierzę w pozytywne skutki takich zabiegów - podkreśla Barszcz.

    Jak zaznacza, takie dopłaty nie mogą przecież dotyczyć tylko jednej marki, bo potrzebna byłaby zgoda Unii, co zajęłoby kilka lat, a efekt starań byłby nieprzewidywalny.

    - Tak więc, przy założeniu, że pomoc rządowa objęłaby np. wszystkie produkowane u nas samochody, doszłoby do jej rozmycia, nieefektywności. Pojawia się też pytanie: jakiej wysokości miałaby to być pomoc? Tysiąc złotych? Więcej? Czy nas na to stać przy sprzedaży nowych aut wynoszącej ok. 100 tys. sztuk rocznie?
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Należy używać czasu przeszłego.....

      Ruppert (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 215 / 148

      Śląsk był wiele dziesięcioleci zapleczem gospodarczym Polski, ale kiedy po roku 1989 sprzedano za bezcen zagranicznym kapitalistom 90% kopalń i hut, które natychmiast obniżyły wydobycie węgla i...rozwiń całość

      Śląsk był wiele dziesięcioleci zapleczem gospodarczym Polski, ale kiedy po roku 1989 sprzedano za bezcen zagranicznym kapitalistom 90% kopalń i hut, które natychmiast obniżyły wydobycie węgla i produkcję stali a nowi właściciele zgrupowani w potężnych konsorcjach zaniechali modernizacji czerpiąc zysk z niskich kosztów robocizny to skończyło się "śląskie Eldorado"! Mamy za to czystsze powietrze nad Katowicami, Bytomiem, Chorzowem i los bezrobotnych stał się bardziej widoczny dla "Ponbocka", który jak wiadomo nie jest rychliwy! zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama