Piskorski o idiotycznej decyzji Hollande'a, Czarnecki o...

    Piskorski o idiotycznej decyzji Hollande'a, Czarnecki o "piątej kolumnie"... [BLOGI POLITYKÓW]

    Anita Czupryn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Wojciechowski dziękuje Cameronowi, Piskorski o idiotycznej decyzji Hollande'a, Migalski przeciwko oddawaniu honoru Unii, Czarnecki o "piątej kolumnie". Blogi polityków przegląda Anita Czupryn.
    Ryszard Czarnecki

    Ryszard Czarnecki ©Bartek Syta/Polskapresse

    Janusz Wojciechowski pisząc o pretensjach naszego rządu do brytyjskiego premiera Camerona, o tym, że skąpi pieniędzy na unijny budżet, zadaje publicznie pytanie, czy ktoś podziękował brytyjskiemu premierowi za dwa miliony miejsc pracy, jakie znalazły w Wielkiej Brytanii młodzi Polacy. Bo gdyby nie te 2 miliony Polaków, którzy tam pracują, to w Polsce - na naszej "zielonej wyspie" byłby rekord bezrobocia - uważa europoseł PiS.

    A jest za co dziękować, gdyż w Polsce ci ludzie zostaliby bez perspektyw. I wcale nie jest lepiej - zwraca uwagę europoseł PiS, wspominając znikające miejsca pracy w tyskim Fiacie. Budowa autostrad też nie poprawiła sytuacji na rynku pracy, bo pieniądze zarobiły zagraniczne firmy budowlane, a polscy podwykonawcy idą z torbami.
    Zaś to, co dziś w Polsce rośnie to długi i bezrobocie. Wojciechowskiemu żal jest młodych Polaków, którzy chleba muszą szukać poza granicami swojej ojczyzny, no, ale przynajmniej dzięki Cameronowi, mają go gdzie jeszcze szukać.

    Pozostrając w temacie państw Unii, Paweł Piskorski żałosną i idiotyczną nazwał decyzję władz Francji, która chce najwyższe dochody opodatkować 75 procentową stawką. Znany francuski aktor, wyrażając sprzeciw przeciwko tej grabieży, zdecydował się wyemigrować z tego powodu do przygranicznej belgijskiej wioski. Zapłacił już Francji 140 mln euro podatków, nie ucieka teraz do podatkowego raju, akceptuje fakt, że bogaci płacą więcej (w Belgii 50 procent od większości swoich dochodów), no, ale protestuje przeciwko jawnej grabieży, jaka ma miejsce we Francji.

    Piskorski przypomina, że chłop pańszczyźniany w najczarniejszych czasach musiał na rzecz swojego pana pracować 116 dni w roku czyli oddawał mniej niż 1/3 tego co wypracował. Feudałowie zdawali sobie sprawę, że mocniejsze przykręcenie śruby może przynieść efekty odwrotne od zamierzonych. "Ale dzisiejsze władze francuskie zdają się wierzyć w zbawienne skutki przykręcania podatkowej śruby. Nie zauważają, że setki przykładów z historii pokazały, że opodatkowywanie ponad rozsądną miarę bogatszych po to, by urzędnicy mogli następnie rozdawać uboższym (oczywiście po wcześniejszym pokryciu wysokich kosztów administracji) jest rozwiązaniem chybionym " - pisze Paweł Piskorski. Na szczęście wszystkie lewicowe utopie wcześniej czy później brały w łeb, a nowocześnie myślący socjaliści dawno się już przekonali, że to wolny rynek, konkurencja i promocja przedsiębiorczości pomagają państwu zdobywać pieniądze na cele społeczne.

    Miejmy nadzieję, ze polskie władze nie wezmą przykładu z francuskich pomysłów podatkowych.

    O Unii, a dokładniej, o jej "tak zwanym hymnie", czyli "Odzie do radości" pisze europoseł PJN Marek Migalski. Wyjaśnia, dlaczego, gdy hymn jest grany, on nie ma zamiaru wstawać. Ostatnio w Parlamencie Europejskim hymn UE grano przy okazji wręczania Nagrody Sacharowa. Dla Migalskiego nie jest to jednak hymn, jak i flaga unijna nie jest flagą państwa - są to tylko symbole Unii i nic więcej. Nie ma wszak takiego państwa jak UE. Migalski odpowiada w ten sposób niemieckiemu eurodeputowanemu Robertowi Goebbelsowi, którego oburzył fakt, że część sali w PE nie wstała do hymnu. "Zawsze stoję, jak grają hymny państw - nawet takich, których nie szanuję i które łamią prawa człowieka. Ale postawa stojąca w czasie odtwarzania "Ody" jest aktem politycznym, którego sens zasadza się w uznawaniu, że UE jest państwem. A na to się nie zgadzam" - wyjaśnia Marek Migalski. Podobnie, jak nie wstaje, gdy grany jest hymn UEFA czy NBA. Jego zdani9em, źle zaczyna się dziać, gdy socjaliści w Parlamencie Europejskim zaczynają dyktować innym, kiedy mają siedzieć, a kiedy stać. Bo tylko patrzeć, kiedy zaczną "się dowalać" do ubioru, czy tego, przed czym należy klękać.

    Wydaje się jednak, że głos sprzeciwu Marka Migalskiego wobec hymnu Unii to kropla w morzu, gdyż Ryszard Czarnecki, europoseł PiS zauważa daleko niebezpieczniejsze zachowania, spowodowane tym, aby tylko nie narazić się Brukseli, Berlinowi czy Moskwie. Czarnecki zauważa mianowicie, że w Polsce narasta agresywna fala kosmopolityzmu. Ruch Palikota neguje polskość, minimaliści z Platformy chcą, aby Rzeczpospolita siedziała jak mysz pod miotłą, słowem, tworzą atmosferę, w której Polski być nie powinno. Do tego dochodzą twórcy kultury, dziennikarze, komentatorzy, uprawiający tę "pedagogikę wstydu", polegającą na wmawianiu Polakom wszelkich możliwych grzechów przeszłości i teraźniejszości. To piąta kolumna - uważa Czarnecki - której życzeniem jest, aby polski naród rozmył się w nieokreślonej europejskiej i światowej masie. Jednak ta antypolska piana szybko zawędruje na śmietnik historii - kończy Czarnecki, gdyż do ojczystych dziejów zawsze zapisywali się ci, którzy Polski bronili, a nie ci, którzy nią kupczyli.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama