Oto jak pierwszy raz nasi lekarze przeszczepią twarz

    Oto jak pierwszy raz nasi lekarze przeszczepią twarz

    Agata Pustułka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Oto jak pierwszy raz nasi lekarze przeszczepią twarz
    1/2
    przejdź do galerii

    ©infografika Marek Michalski

    Ze względu na konieczność szybkiego przetransportowania do szpitala, pierwsza twarz, która zostanie przeszczepiona w Polsce, pochodzić będzie prawdopodobnie od mieszkańca województwa śląskiego - pisze Agata Pustułka
    Tylko 90 minut. Tyle będzie miał zespół chirurgów z Instytutu Onkologii w Gliwicach, żeby przetransportować pobraną od dawcy twarz do przeszczepu na salę operacyjną. Lekarze cały czas znajdują się w pełnej gotowości i czekają na telefon. Są przygotowani, by w ciągu kilkunastu minut zjawić się w klinice. Jednak nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy ten telefon zadzwoni.

    W oczekiwaniu niemal non stop powtarzają procedury i ćwiczą.
    M.in. przeszczepianie twarzy na zwłokach. W Zakładzie Anatomii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego wykonali już kilkadziesiąt takich operacji. Muszą być przygotowani na różne warianty, na różne sytuacje, żeby podczas tej najważniejszej transplantacji być jak bezbłędny, uzupełniający się zespół, którego nic nie zaskoczy.

    Każdy wie, co ma robić, jaką wykonuje czynność. Ma być jak w zegarku. W tym dniu przy stole operacyjnym spędzą kilkadziesiąt godzin. Dla nich to oczywiście nic nowego, bo i teraz w salach operacyjnych, jak trzeba, przebywają ponad dobę.

    Przeszczep twarzy to jednak przede wszystkim wyzwanie logistyczne, w którym każdy człowiek ma wyznaczone zadanie i nie może zawieść.

    Ostatnia z przeprowadzonych na świecie transplantacji twarzy, a było ich już ponad dwadzieścia, trwała 36 godzin. Specjaliści z University of Maryland Medical Center dali 37-letniemu Richardowi Norrisowi nową twarz. Mężczyzna od dnia wypadku ukrywał się za osłoną maski. Nie wychodził z domu za dnia, zamknął się w sobie. Fatalny wystrzał z pistoletu zmasakrował mu policzki, nos, usta.

    Podobne zabiegi odbywały się już m.in. we Francji, Holandii. Nowe twarze otrzymywali pacjenci po urazach, łagodnych nowotworach, z wadami genetycznymi. Zniekształcenia twarzy wykluczały ich z normalnego życia.

    W Polsce z pewnością żyje kilkadziesiąt osób, które kwalifikowałyby się do takiego zabiegu. Gdy Gliwice ogłosiły, że przygotowują się do pionierskiej operacji, rozdzwoniły się telefony. Zainteresowanie jest duże. W tym wypadku nie jest to jednak kwestia kolejki i rządzących nią reguł, z której najważniejsza zamyka się w zdaniu - kto pierwszy, ten lepszy. - Pacjent, który ostatecznie zostanie wybrany, będzie musiał spełnić szereg wymogów, także tych związanych z motywacją, z szeroko pojętą psychiką. To ogromnie ważne.

    Z każdym z kandydatów spotykają się psycholog, psychiatra i sprawdzają kandydatów. Osoba taka musi być zdeterminowana, musi pragnąć, by się poddać tej operacji - mówi prof. Adam Maciejewski, chirurg rekonstrukcyjny z Instytutu Onkologii w Gliwicach, który będzie kierował pierwszym polskim przeszczepem twarzy.

    Lekarze na tym etapie przygotowań do przeszczepu nie mają żadnego kontaktu z potencjalnymi kandydatami do operacji. Spotkają się z nimi dopiero po ich ostatecznej kwalifikacji.



    *Niesamowity Dreamliner w Pyrzowicach ZOBACZ ZDJĘCIA i WIDEO
    *Zniewalający wystrój restauracji Kryształowa Magdy Gessler ZOBACZ ZDJĘCIA i WIDEO
    *HC GKS Katowice od szatni ZOBACZ ZDJĘCIA TYLKO W DZ
    *Ślązacy zazdroszczą Katalończykom autonomii: prawda czy fałsz? [CZYTAJ I SKOMENTUJ]

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama