Hobbit w kinach 28 grudnia. A w Sosnowcu mieszka znawca...

    Hobbit w kinach 28 grudnia. A w Sosnowcu mieszka znawca języków Śródziemia

    Katarzyna Pachelska

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Hobbit w kinach 28 grudnia. A w Sosnowcu mieszka znawca języków Śródziemia
    1/16
    przejdź do galerii

    ©Lucyna Nenow

    Już w święta odbędą się pokazy 1. części trylogii filmowej "Hobbit". W Sosnowcu mieszka najlepszy polski znawca języków Śródziemia i wielbiciel Tolkiena, Ryszard "Galadhorn" Derdziński. Z wizytą u niego była Katarzyna Pachelska
    Zagłębiowsko-śląski hobbit nie mieszka w norze gdzieś w Shire, tylko na 9. piętrze bloku w centrum Sosnowca. Za to niziołka mógłby zagrać bez charakteryzacji (wyłączając wzrost, wcale nie nikczemny oraz stopy - normalnego rozmiaru i nie nadmiernie owłosione), a i charakter ma właściwy.

    Pogodny, wesoły, lubiący ludzi i życie, człowiek wielu pasji. Dwa lata temu zakochał się w capoeirze, którą ćwiczy w wolnych chwilach z paczką znajomych. Jednak ideałem nie jest, sam mówi o sobie "katol". - Ale J.R.R. Tolkien też był bardzo oddany sprawom wiary - mówi 38-letni Ryszard "Galadhorn" (czyli Ryszard w języku sindarin) Derdziński, jeden z największych w Polsce znawców twórczości autora "Władcy Pierścieni" oraz specjalista od języków stworzonych przez Tolkiena na potrzeby książek o istotach zaludniających Śródziemie (w tych językach toczą się też dialogi w trylogii "Władca Pierścieni" i teraz w "Hobbicie").
    Na co dzień Ryszard jest pilotem i przewodnikiem turystycznym katowickiego biura Abraksas, mówi po angielsku, hiszpańsku, rosyjsku. Liznął też staroislandzkiego, fińskiego, gockiego (utożsamia się z mieszkańcami naszych ziem z czasów rzymskich) i staroangielskiego.

    Sam Rysiek wcale nie uważa się za najlepszego znawcę quenyi (języka Elfów Wysokiego Rodu), sindarinu (języka Elfów Szarych) czy khuzdulu (mowy krasnoludów), twierdząc, że takich jak on jest więcej, tylko nie mają takiej śmiałości do ludzi. Skromność skromnością, ale to właśnie jemu wydawnictwo Amber powierzyło konsultację merytoryczną polskiego tłumaczenia serii książek ilustrowanych o filmie "Hobbit", które niedawno ukazały się na rynku. Sam przetłumaczył z angielskiego album "Hobbit w malarstwie i grafice J.R.R. Tolkiena" (już jest na rynku). W Polsce dotąd nie ukazała się pozycja o sztuce Tolkiena, który był też utalentowanym ilustratorem książek.

    Środziemie jak Norwegia



    Przygoda Ryśka z literaturą Tolkiena zaczęła się, gdy był jeszcze w podstawówce. Długo polował na "Hobbita", bo wtedy książki Tolkiena sprzedawało się spod lady. Gdy w końcu ją zdobył, znalazł w niej tajemnicze runy. Aby je przetłumaczyć, siedział nad encyklopediami. W końcu się udało, a Ryś wsiąkł na dobre w świat stworzony przez angielskiego mistrza literatury fantastycznej. Na łacinie, z której był bardzo dobry, w liceum im. Emilii Plater w Sosnowcu, pod ławką studiował quenyę i sindarin. Świat Śródziemia zafascynował go również dlatego, że przypominał mu Norwegię, o której opowiadał mu dziadek (tata mamy) Jerzy Wolf, który przeszedł z Kriegsmarine szlak bojowy w Norwegii. Do dziś zdjęcie dziadka w mundurze zajmuje poczesne miejsce w mieszkaniu Ryszarda, sąsiadując na ścianie z portretem Tolkiena.

    Dzieje rodziny Ryszarda to temat na książkę. Rodzina od strony mamy pochodzi ze Śląska, od strony taty - z Galicji. Brat babci, mamy ojca, Jan Dziopek był więźniem KL Auschwitz, KL Melk, KL Mauthausen i KL Ebensee z numerem 5636; żyjący jeszcze wujek Staszek z Gliwic był jako chłopiec pracownikiem Oskara Schindlera; drugi dziadek Edward Derdziński jako pracownik Wojskowej Komisji Uzupełnień w Łańcucie o mało nie dostał się do sowieckiej niewoli po 17 września 1939 r.


    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo