Bartłomiej Romanek: Mój najgorszy prezent pod choinką? Zła...

    Bartłomiej Romanek: Mój najgorszy prezent pod choinką? Zła nowina

    Bartłomiej Romanek

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Każde kolejne święta Bożego Narodzenia to dla mnie błogosławieństwo, ale i czas refleksji. Wracają złe wspomnienia, ale wciąż rodzi się nadzieja

    Każde kolejne święta Bożego Narodzenia to dla mnie błogosławieństwo, ale i czas refleksji. Wracają złe wspomnienia, ale wciąż rodzi się nadzieja ©Ireneusz Romanek

    Boże Narodzenie to okres ciepła i szczęścia. Czas, który wypełnia nam radość ze spotkań z rodziną. Dla wielu będą to dni największej próby, związanej z przeżywaniem ciężkiej choroby, zmagania się z rakiem. A wtedy trudno się cieszyć nawet z narodzin Chrystusa. Wiem o tym, bo sam to przeżyłem - pisze dziennikarz DZ Bartłomiej Romanek
    Każde kolejne święta Bożego Narodzenia to dla mnie błogosławieństwo, ale i czas refleksji. Wracają złe wspomnienia, ale wciąż rodzi się nadzieja

    Każde kolejne święta Bożego Narodzenia to dla mnie błogosławieństwo, ale i czas refleksji. Wracają złe wspomnienia, ale wciąż rodzi się nadzieja ©Ireneusz Romanek

    Rok 2010, 22 grudnia, Zabrze. Szary, smutny, zimowy dzień. Dzień, który nie płacze nad moim losem, a powinien. Dzień, w którym nie zatrzymała się ziemia. Nikt nie krzyczy. Życie toczy się dalej.

    Przed chwilą w Akademickim Centrum Stomatologii otrzymałem najgorszy możliwy prezent na święta Bożego Narodzenia. Dowiedziałem się, że mam raka. Ja, 29-latek? To przecież niemożliwe, wybudźcie mnie z tego koszmaru!


    Telefony do bliskich, które pamiętam do dzisiaj. Przeklinali ci, którzy na co dzień posługują się piękną polszczyzną. Płakali ci, którzy nigdy tego nie robili. Niektórzy próbowali ukryć łzy, ale bezskutecznie.

    Droga powrotna do Częstochowy jest najdłuższa w moim życiu. Wracam sam, bo samotnie odbyłem wędrówkę po złą nowinę. Przyznaję się, wszystkich oszukałem, chciałem jechać sam, bo czułem, że coś jest nie w porządku, choć wielu z Was mi nie uwierzy. Czułem to od momentu, kiedy głos w słuchawce obwieścił mi, że są już wyniki moich badań. Chciałem sam zmierzyć się z prawdą, dlatego nie zabrałem ze sobą nikogo.

    Jestem już w domu. Włączam komputer, odpalam wujka "Google". Wiele razy pomocny, w takich chwilach okazuje się najgorszym doradcą. Człowiek szuka procentowych szans na przeżycie, próbując ukryć swoją chorobę za statystycznymi wyliczeniami. Dowiaduje się, że może stracić smak, a przecież lubi zjeść. Wie już, że może nawet stracić mowę, a to już prawdziwy dramat. Znacie dziennikarza, który nie byłby w stanie mówić? Który prowadziłby wywiad na migi albo przy użyciu syntezatora mowy?

    Najgorsze jest to, że muszę przeżywać całe święta w niepewności, bo pierwsze informacje o leczeniu będę znał najwcześniej za kilka dni. Boże Narodzenie nie cieszy, a smuci. Trudno odgonić myśli, że po raz ostatni ubiera się choinkę, dzieli się opłatkiem, słucha kolęd i ogląda Kevina w telewizji.

    I te suto zastawione stoły. Wszystko pyszne jak zwykle, nie mam oporów. Wieść o prawdopodobnej utracie smaku skłania mnie do tym chętniejszego próbowania wszystkiego w nieograniczonych ilościach. Kolejna taka okazja może się przecież nie powtórzyć.

    Najgorsze były jednak życzenia. Wszechobecne, spływające do mnie z każdej strony. Dwa lata temu przekonałem się, że nawet dobre słowo może ranić, może zaboleć i to nawet, jeżeli intencje osoby, która je wypowiada, są najszlachetniejsze.
    Na większość życzeń w ogóle nie odpowiedziałem (dlatego ostatnio dostałem ich mniej, spoko, rozumiem), z częścią znajomych podzieliłem się złą nowiną. Reakcje były różne. Niektórzy interesowali się moim zdrowiem cały czas, inni nagle o mnie zapomnieli. Wiem, że nawet skasowali mój numer z pamięci telefonu, chyba spisując mnie na straty. Ale ja byłem przekonany, że niezależnie od diagnozy nie dam się skreślić.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Teresa Semik

      Zgłoś naruszenie treści / 18 / 44

      Bartek, dziękuję za piękny tekst. Dziękuję Niebu, że jesteś z nami.

      Zdjęcie autora komentarza
      Cieszę sie

      Marcin Twaróg

      Zgłoś naruszenie treści / 56 / 59

      Cieszę sie, ze wygrales, kolego.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama