Ważne
    Nie tylko na wózku widłowym i za barem: Polski przepis na...

    Nie tylko na wózku widłowym i za barem: Polski przepis na sukces zagranicą

    "Polska"

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Ich historie działają na polską, targaną odwiecznymi kompleksami duszę jak balsam. Urodzili się w Polsce, wyjechali za granicę i osiągnęli tam wielki sukces. Ale o swoich korzeniach nie zapominają
    Barbara Piasecka-Johnson dostała w spadku po swym mężu pół miliarda dolarów

    Barbara Piasecka-Johnson dostała w spadku po swym mężu pół miliarda dolarów ©Tomasz Bołt/Polskapresse Dziennik Bałtycki

    Na zmywaku, przy produkcji konserw, na farmie drobiu. Na wózku widłowym, ewentualnie w barze albo za barem. Tak kojarzymy zajęcia Polaków, którzy wyjechali z kraju za chlebem. Błąd. Bo niektórzy oprócz chleba znaleźli miłość, wielkie kariery i miliardowe fortuny.

    Majątek szacowany na 2,9 mld dol., wysokie miejsce na publikowanej przez magazyn "Forbes" liście najbogatszych Amerykanów, jedna z najbardziej unikalnych kolekcji sztuki na świecie i szeroko zakrojona działalność charytatywna.

    Nie brzmi jak typowy opis polskiego emigranta, prawda? Bo i postać nietypowa. Mowa o Barbarze Piaseckiej-Johnson, trzeciej żonie twórcy imperium Johnson&Johnson, kolekcjonerce sztuki i filantropce. Z majątkiem pozwalającym zająć jej w 2011 r. 393. pozycję na liście najbogatszych ludzi na świcie, Barbara Piasecka-Johnson budzi skrajne emocje - od zawiści po uwielbienie.

    Gdzie diabeł nie może...
    Pani Johnson nr 3, jeszcze jako Barbara Piasecka, znalazła się w Stanach Zjednoczonych w latach 70. via Włochy. Legenda, w którą obrósł jej życiorys, podaje, że jak tysiące emigrantów z Europy Środkowej miała w kieszeni 100 dol. Biedna, ale solidnie wykształcona (studiowała historię sztuki na Uniwersytecie Wrocławskim i w Rzymie), podzieliła los wielu Polaków, którzy znaleźli się na obczyźnie - zaczęła pracować fizycznie.

    Znalazła pracę w domu Johna Sewarda Johnsona, jednego ze współwłaścicieli firmy Johnsons&Johnson, gdzie zajmowała się domem jako pokojówka i kucharka. W 1971 r. po kilku latach pracy w rezydencji kosmetycznego potentata Piasecka została żoną 73-letniego wówczas Johnsona. Warto dodać, że ślub odbył się zaledwie 8 dni po rozwodzie pana młodego z żoną nr 2.

    Państwo Johnson razem budowali imponującą kolekcję sztuki. Po śmierci męża w 1983 r. wdowa po Johnsonie wygrała głośny proces o spadek. Dostała pół miliarda dolarów, a dzieci jej męża - po 30 mln.

    Królowa nieruchomości i celebrytka
    Każdemu tekstowi o Barbarze Piaseckiej-Johnson w polskim internecie towarzyszą dziesiątki negatywnych komentarzy, z których większość nie nadaje się do cytowania. Jednoznacznie sugerują, w jaki sposób pochodząca ze wsi na Polesiu Piasecka zdobyła fortunę, wychodząc za starszego od niej o 40 lat multimilionera.

    Faktem jest jednak, że pomnożyła majątek, który przypadł jej w spadku, wzbogaciła tworzoną z mężem kolekcję sztuki (w zgromadzonej kolekcji dzieł sztuki znajdują się m.in. obraz "Święta Prakseda" przypisywany Vermeerowi, obrazy Atremisii Gentileschi, Fra Filippo Lippi i in.) oraz aktywnie wspiera, uczestnicząc w rozmaitych akcjach dobroczynnych, młodych, zdolnych ludzi.

    Podobną drogę przebyła Irena Serafin-McLean, Polka, która poślubiła wynalazcę kontenerów Malcoma Purcella McLeana. Po śmierci męża w latach 80. odziedziczyła część jego imponującej fortuny.

    Kolejną Polką, która zbiła fortunę za granicą, jest mieszkająca w Szwecji Wonna I (Iwona) de Jong, według gazety "Ekspressen" jedna z najbogatszych Szwedek. Iwona Koziatek pochodzi z Przasnysza i jest ulubienicą szwedzkich mediów. Od dziecka miała smykałkę do handlu, już jako kilkulatka handlowała na miejscowym targu warzywami. Do Szwecji przyjechała pod koniec lat 70., w Sztokholmie zamieszkała w biednej, zamieszkanej głównie przez imigrantów dzielnicy Rinkeby.

    Do trudnych początków swojej drogi ku bogactwu i sławie wróciła w emitowanym w Szwecji reality show, w którym udawała ubogą mieszkankę jednego z bloków. Dostała minimalne pieniądze na przeżycie, a ludziom, z którymi się zetknęła w czasie produkcji, nie mogła wyznać, że jest milionerką - "Królową nieruchomościi", jak nazywają ją w Szwecji.

    - Mój standard życia obniży się prawie do zera. Mieszkam w 800-metrowej willi w Djursholm, a przeniosę się do kawalerki z linoleum na blokowisku w Akalli - opowiadała Wonna I de Jong gazecie "Expressen" przed emisją programu. W publikowanych wcześniej wywiadach opowiadała chwytające za serce historie, jak trudnego języka szwedzkiego uczyła się na kursach dla emigrantów, i jak wybrała karierę w biznesie zamiast medycyny, którą studiowała.

    Dziś przedsiębiorcza Polka z Przasnysza jest potentatką na rynku nieruchomości, ma kilka osiedli mieszkaniowych w Szwecji i pałacyk Yxtaholm pod Sztokholmem.

    Pomysł na biznes i pasja
    Życiorys Tada Witkowicza to kolejny przykład zawrotnej kariery od pucybuta do milionera. Człowiek, który dziś jest guru młodych adeptów biznesu nie tylko w Polsce, urodził się na wsi we wschodniej Polsce.

    W latach 60. wyemigrował, wraz z rodzicami, do Kanady, gdzie skończył fizykę. Biznesem zajął się pod koniec lat 70. - W pierwszą firmę zainwestowaliśmy z żoną całe oszczędności: 10 tys. dol. Wprowadziliśmy na rynek telewizji światłowody, które zastąpiły ciężkie kable, i to zapewniło nam sukces - opowiadał studentom podczas spotkania w Warszawie. Krótko po debiucie firma weszła na giełdę, gdzie osiągnęła wartość 100 mln dol. Następnym krokiem biznesmena było wprowadzenie na giełdę drugiej firmy, a później sprzedanie obydwu z ogromnym zyskiem.

    Przepis na sukces według Witkowicza? Ciężka praca (on sam przez 30 lat pracował 6 dni w tygodniu po 12 godzin), wiara w to, że się uda, oraz pasja. - To, co się robi, trzeba kochać, bo inaczej też się nie uda - uważa.

    Polskich przedsiębiorców, którzy odnieśli sukces za granicą, jest więcej. Henryk de Kwiatkowski, urodzony w Poznaniu w 1924 r., w 1957 r. wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie założył firmę De Kwiatkowski Aircraft Ltd. and Intercontinental Aircraft Ltd.

    Firma zajmowała się leasingiem i i pośrednictwem w sprzedaży używanych samolotów (m.in. szachowi Iranu Rezie Pahlawiemu). Na tym biznesie Henryk de Kwiatkowski dorobił się fortuny.

    Nie sposób nie wspomnieć też o Andrew Filipowskim, twórcy Platinum Technologies - firmy, która stała się kilka lat temu sensacją na Wall Street. To jedna z najbardziej innowacyjnych firm z branży software'owych. Victor Markowicz stworzył firmę G-Tech, właściwie nie mając pieniędzy, tylko wiedzę, zapał i inną niż Amerykanie perspektywę. - Szaloną pomocą w robieniu kariery jest bycie z innej kultury. Na wiele rzeczy po przyjeździe do Ameryki patrzę z boku, mam jeszcze inną perspektywę, której Amerykanie nie mają - mówił w jednym z wywiadów.

    Różnie układają się losy polskich milionerów. Jedni wyjeżdżają z Polski, by osiągnąć sukces. Inni, jak German Efromovich, po latach wracają tutaj, do kraju rodziców czy dziadków, by stąd prowadzić interesy. Faktem jednak pozostaje, że Polak potrafi. Błyskotliwe kariery polskich i polonijnych biznesmenów są tego najlepszym przykładem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama