Menu Region

Na górze róże, na dole fiołki, my się kochamy jak dwa...

Na górze róże, na dole fiołki, my się kochamy jak dwa aniołki. Co zostało z pamiętników?

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Dziennik Zachodni

Jolanta Pierończyk

Prześlij Drukuj
Najsłynniejszy pamiętnik miała Zofia Bobrówna, a w nim wpis samego Juliusza Słowackiego. Przez pamiętniki, jak przez ospę i różyczkę, przechodziły pokolenia uczniów podstawówek. Co z nich zostało? Sprawdzała Jolanta Pierończyk
1/4
Na górze róże, na dole fiołki, my się kochamy jak dwa aniołki. Co zostało z pamiętników?

Takich rad, oczywiście, się nie rozumiało, mając naście lat, ale należały do repertuaru pamiętnikowych wpisów

(© Jolanta Pierończyk)

Na górze róże, na dole fiołki, my się kochamy jak dwa aniołki - to najczęstszy wpis w szkolnych pamiętnikach. Do tego jakiś rysunek "ku pamięci" i gotowe.

- Najbardziej cieszyły mnie takie śmieszne, proste wpisy jak właśnie "Na górze róże, na dole fiołki…". Ja jednak wolałam wpisać jakiś cytat z książki dopasowany do charakteru właścicielki pamiętnika. I zawsze sama coś malowałam - mówi Krystyna Loska, rodowita tyszanka, potem najbardziej znana i lubiana prezenterka telewizyjna.


No właśnie, znani dziś ludzie już jako dzieci byli inni. Niby tacy sami, też wymieniali się pamiętnikami, ale jednak nie do końca tacy sami.

- Już w szkole podstawowej zaczytywałem się w różnych aforyzmach chińskich i złotych myślach różnych kultur - mówi Ireneusz Krosny, słynny mim, też tyszanin. - Do pamiętników moich kolegów i koleżanek wpisywałem to, co mnie w danym momencie zaciekawiło.

"Szczęście jest jak porcelana
Łomkie i nietrwałe.
Cacko, któreś kupił z rana
Jest wieczór w krachach całe.
Szczęście jest jak porcelana"

- to jeden z wierszy, jakie ręką kilkunastoletniego Irka Kros-nego były wpisywane do tych szkolnych pamiętników. Pamięta też i taki: "Parasol noś i przy pogodzie/ Nie tylko, gdy deszcz pada/ Choć dzisiaj nie jest to już w modzie/ Parasol noś i przy pogodzie".

Niestety, nie zachowały się te pamiętniki. Kogo by nie spytać, to owszem, pamiętnik pamięta, nawet dokładnie może go opisać, ale nie ma.

- Mój był prostokątny, oprawiony w jakieś płótno czy coś na kształt worka jutowego. W dobrym tonie było mieć pamiętnik - wspomina znany dziś socjolog, prof. Marek S. Szczepański, niegdysiejszy uczeń SP 18 w Częstochowie. - Kupowało się te pamiętniki w "Papirusie" na Wieluńskiej 12. Pamiętnik trzeba było podpisać, więc napisałem swoje nazwisko i adres, napisałem, że z okna widzę Jasną Górę… W klasie potykaliśmy się o liczbę wpisów. Kto szybciej zbierze wpisy z całej klasy, kto zbierze wpisy od nauczycieli. Piękne kaligraficzne wpisy. Bardzo misterne. Wypisywane stalówką. Dzieła sztuki! To był cały bój o to, kto będzie miał najlepsze wpisy, kto zdobędzie wpisy od ważnych osób w szkole. Byłem ogromnie dumny z wpisu mojej wychowawczyni, śp. pani Haliny Zamłyńskiej, która wpisywała się tylko zasłużonym uczniom. A ja z kolegą Jackiem Pogrzebowskim urządziliśmy w klasie zbiórkę makulatury i okazało się, że zebraliśmy najwięcej. Potem na wózku woziliśmy ją do skupu, a za zarobione pieniądze cała klasa pojechała PKS-em na wycieczkę do pod-częstochowskiego Korwinowa.
1 3 4 »
Reklama
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Reklama
Reklama