Ważne
    Sprawa Colloseum znów przed sądem. Wszystkie grzechy Józefa...

    Sprawa Colloseum znów przed sądem. Wszystkie grzechy Józefa J.

    Aldona Minorczyk-Cichy

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Józef J. został skazany na 8 lat więzienia, ale wciąż czynnie działa w biznesie
    1/2
    przejdź do galerii

    Józef J. został skazany na 8 lat więzienia, ale wciąż czynnie działa w biznesie ©Karina Trojok

    W poniedziałek rozpoczęła się rozprawa odwoławcza w procesie dotyczącym KFI Colloseum, najgłośniejszej sprawie gospodarczej w śląskim sądownictwie. Po 13 latach od wyłudzenia niemal 430 milionów złotych od spółek Skarbu Państw - na koniec stycznia zapadnie prawomocny wyrok. Niestety, ta sprawa to zaledwie czubek góry lodowej. Oto dlaczego jest tak ważna. CZYTAJ KONIECZNIE
    1. Sprawa Colloseum, którego szefowie oszukali Będziński Zakład Elektroenergetyczny i Polskie Sieci Elektroenergetyczne na ok. 380 mln zł zapoczątkowała nowy rodzaj przestępczości gospodarczej w naszym regionie i w kraju. Okazało się, że ogromne pieniądze można zarobić nie biegając po ulicach z pistoletem i kijem bejsbolowym w ręku, a obracając wierzytelnościami i fakturami.

    2. Po raz pierwszy zdarzyło się, że skala oszustwa była tak ogromna - przekroczyła kwotę 400 mln zł! Zaś poszkodowanymi zostały spółki Skarbu Państwa, czyli my wszyscy.

    3. W tej sprawie po raz pierwszy okazało się, że jesteśmy bezradni wobec oszustów w białych kołnierzykach. Co prawda organom ścigania udało się w końcu ująć szefów Colloseum, ale Józef J. skutecznie ukrywał się za granicą ponad 4 lata, a jego wspólnik Piotr W. - 10 lat. Ten drugi dopiero czeka na proces w areszcie.

    4. Niestety odzyskanie utraconych pieniędzy jest nierealne. Na poczet kar sąd zabezpieczył majątek Józefa J. wart 10 mln zł. To m.in. samolot, auta, nieruchomości. Ich wartość jednak znacznie zmalała. Skazani mają co prawda obowiązek naprawienia szkód, ale chyba nikt w to nie wierzy.

    5. Okazało się, że Śląsk to eldorado dla przestępców w białych kołnierzykach. Zwabieni przemysłem i największą w kraju liczbą firm odkryli, że można tu dzięki temu nieźle zarobić. Niekoniecznie legalnie. Wyłudzenia towaru, a potem mafia paliwowa i złomowa - to główne formy przestępczości, z jaką zmagają się nasi policjanci i prokuratorzy.

    Józef J., skazany na 8 lat więzienia za wyłudzenie majątku ogromnej wartości, to postać niezwykle barwna, wyniesiona na fali transformacji ustrojowej i raczkującego wolnego rynku. W wielki biznes wszedł, gdy miał 24 lata. W 1996 roku założył Konsorcjum Finansowo-Inwestycyjne Colloseum. Pięć lat później jego twarz spoglądała na nas z ogromnych billboardów. Zamiast inwestorów, zainteresowała jednak głównie służby specjalne.

    Luksusowe samochody, własny samolot



    J. odpowiadał przed sądem za sześć przestępstw. Najpoważniejsze to wyłudzenie pieniędzy od Będzińskiego Zakładu Elektroenergetycznego. Zdaniem śledczych, naciągnął także ornontowicki samorząd na prawie pół miliona złotych ulg przy zakupie ziemi i zabytkowego zameczku. Bezprawnie otrzymał zniżkę, bo twierdził, że ma zezwolenie MEN na prowadzenie w historycznym budynku szkoły. Nie miał.

    W wielki biznes wszedł jako bardzo młody człowiek i szybko dorobił się ogromnego majątku. Luksusowe samochody, własny samolot. Prowadził barwne i wystawne życie. Budził zaufanie, miał świetny kontakt z ludźmi. To musiało przynieść efekty.
    KFI Colloseum zaczynało od handlu samochodami i obrotu wierzytelnościami. W końcu lat 90. rozwinęło szeroką działalność finansową, inwestycyjną i handlową. Kupiło m.in. kontrolny pakiet akcji Huty Pokój w Rudzie Śląskiej i lubelską spółkę PRiM. Dzięki współpracy z innymi akcjonariuszami uzyskało decydujący głos w akcjonariacie dwóch spółek giełdowych: Huty Ferrum i Energo- montażu-Północ.

    Bigamia, żydowskie korzenie i ekstradycja



    Józefem J. i jego wspólnikiem zainteresowały się służby specjalne. Dwa razy trafiał do aresztu i dwa razy wychodził na wolność. W 2002 roku wyjechał z kraju. Ścigany listami gończymi został w końcu zatrzymany w lipcu 2003 roku w Jafcie w Izraelu. Miał fałszywe dokumenty.

    Aby uniknąć ekstradycji, opowiadał, że jego babcia wyznała córce na łożu śmierci, że jest Żydówką. By się uwiarygodnić, wziął ślub z obywatelką tego kraju, Amal Kennedy. Niestety, na jaw wyszło, że dwa lata wcześniej zawarł legalny związek w Stanach Zjednoczonych i... zapomniał się rozwieść.

    Po deportacji trafił na ponad cztery lata do aresztu w Katowicach. Na wolność wyszedł w 2007 roku po wniesieniu 3 mln zł kaucji. Wpłaciła ją 80-letnia obywatelka USA. To była rekordowa kwota sądowej kaucji.

    Pęd do dyplomacji i polityki. Bez powodzenia



    Po wyjściu na wolność Józef J. założył Luksemburską Fundację Praw Człowieka, potem z listy Samoobrony startował w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zasłynął wtedy z tego, że obiecał dać 100 zł każdemu wyborcy, który odda na niego głos.

    W rozmowie z DZ tak komentował start w eurowyborach: - Średnio liczę na sukces. Zresztą co jednostka może zrobić w Brukseli? Ta kampania jest dla mnie okazją do opowiedzenia swojej historii. Pokazania pewnych mechanizmów. A Samoobrona dlatego, że nikt inny by mnie nie chciał.

    Niedługo po tym J. próbował przerwać swój proces. Twierdził, że jest dyplomatą. Przedłożył w sądzie paszport dyplomatyczny Republiki Gwinei oraz pełnomocnictwa do reprezentowania tego kraju na arenie międzynarodowej. Wynikało z nich, że jest konsulem tego afrykańskiego państwa. Na początku marca MSZ stwierdziło jednak, że władze Republiki Gwinei nie akredytowały J. jako dyplomaty, a okoliczności wydania mu paszportu budzą wątpliwości. Dzięki temu mógł zapaść wyrok: 8 lat więzienia. O trzy mniej niż żądała prokuratura.

    J., mimo wyroku karnego, w biznesie czuje się jak ryba w wodzie. Pośredniczył w kupnie szkoły wyższej w Żywcu, interesuje się energetyką, kopalinami, mediami. Czy sąd zapewni mu kilkuletnią przerwę w prowadzeniu rozległych interesów na odsiedzenie wyroku?

    Wielki proces



    Wczoraj w Katowicach rozpoczęła się pierwsza (ma zaplanowanych sześć terminów) rozprawa apelacyjna w sprawie KFI Colloseum i wyłudzenie ok. 430 mln zł. Ten proces jest jednym z największych w polskim sądownictwie.

    Proces trwał pięć lat. Sprawa była rozpatrywana na 177 terminach rozpraw. Akta sprawy mieszczą się w 240 tomach.

    Sędzia Robert Kirejew odczytywał 66-stronicowy wyrok przez blisko trzy godziny.

    Główny oskarżony, Józef J., został skazany na 8 lat więzienia i 720 tys. zł grzywny. Dostał też zakaz pełnienia stanowisk w spółkach prawa handlowego przez 10 lat i zobowiązany do częściowego naprawienia szkody w wysokości55 mln zł oraz pokrycia kosztów sądowych, które oszacowano na 144 tys. zł.

    Poza J. w procesie odpowiadało 12 osób, które pełniły funkcje w różnych firmach i odpowiadały za oszustwa lub niegospodarność.

    Dwie z tych osób uniewinniono. Pozostałe dostały kary więzienia, część w zawieszeniu, oraz grzywny. Część zobowiązano również do naprawienia szkody.

    Kwota wyłudzeń to niemal 430 mln zł. Większość wyłudzona została na szkodę spółek Skarbu Państwa: Będzińskiego Zakładu Elektroenergetycznego i Polskich Sieci Elektroenergetycznych.




    *Zachwycający pokaz fajerwerków na Nowy Rok w Katowicach ZOBACZ ZDJĘCIA
    *Horoskop na 2013 rok ZOBACZ, CO MÓWIĄ KARTY
    *Morderstwo w Grodźcu: Syn zabił swoich rodziców i uciekł. Trwa pościg ZOBACZ TWARZ ZABÓJCY
    *Akt oskarżenia wobec matki Madzi z Sosnowca TRZY ZARZUTY

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Sprawa

      real (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 113 / 100



      NA UKŁADY NIE MA RADY

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama