Menu Region

Zimowy Motocyklowy Zlot Pingwina. W Świętochłowicach po raz...

Zimowy Motocyklowy Zlot Pingwina. W Świętochłowicach po raz ósmy [ZDJĘCIA, WIDEO]

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Dziennik Zachodni

JOL

Prześlij Drukuj
Do jutra w Świętochłowicach trwa VIII Zimowy Motocyklowy Zlot Pingwina. Zjechało kilkadziesiąt maszyn. Mróz, śnieg, a miłośnikom motocykli w to mi graj.
- To są klimaty, których nigdy zwykły człowiek nie zrozumie. Tu nie ma przypadkowych ludzi. To jest pasja, która w każdym z nas jest od wielu, wielu lat. Tu jest wszystko wspaniałe: towarzystwo, atmosfera. To wszystko jest niepowtarzalne. Tego nigdzie indziej się nie znajdzie, to jest tylko na takich zimowych zlotach Każdy taki zimowy wyjazd to jest wydarzenie nieporównywalne z żadnym innym - zapewnia Wojciech Zawadzki, który przyjechał z okolic Rybnika.
- Taki zloty to przede wszystkim okazja do spotkania. Można pogadać przy ognisku, podzielić się doświadczeniami. Większość z nas ma radzieckie motocykle, które wymagają jakichś modyfikacji, napraw przeróbek... Tylko tu, w takim gronie można znaleźć radę, podpowiedź...

- Co jest pociągającego w takich zimowych zjazdach? Marznąć wśród innych zmarzniętych ludzi - śmieje się Grzegorz Kozłowski z Chorzowa Batorego. - Tu chodzi o spotkanie z ludźmi, których łączy ta sama pasja. A że zimą? Cały urok polega na tym, że zimowy zlot to wyzwanie. Przyjechać w zimę to dopiero przygoda! A zimy u nas są różne.W zeszłym rok mieliśmy śnieg z deszczem. Teraz mamy śnieg, mróz, jest wspaniale.

Grzegorz Kozłowski jest właścicielem radzieckiego motocykla MW 750. - To są wolne motory, ale silne. Jedzie się na nich maksimum 70-80 km/h, ale dadzą radę każdej górce, niestraszny im trudny teren. To mocny sprzęt - mówi.

Towarzyszy mu żona, Elien, rodem z Kambodży. - To sama przyjemność - zapewnia, - To jest pasja. Jak coś się kocha, to nieważne, że zima i mróz. Jest dobrze.

Pingwiny biorą udział również w innych zlotach. Jest np. Zlot Słonia organizowany na początku lutego w Niemczech.

- Byliśmy tam z kolegami - mówi Wojciech Zawadzki. - Blisko 700 km w jedną stronę! Nie jest łatwo. Jak by się tego nie kochało, to nie ma sił, by wybrać się w taką drogę w taki czas.




*Zachwycający pokaz fajerwerków na Nowy Rok w Katowicach ZOBACZ ZDJĘCIA
*Horoskop na 2013 rok ZOBACZ, CO MÓWIĄ KARTY
*.dziennikz​
*Akt oskarżenia wobec matki Madzi z Sosnowca TRZY ZARZUTY

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Reklama
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Reklama
Reklama