Ważne
    Nie ma przepompowni, nie ma wydobycia?

    Nie ma przepompowni, nie ma wydobycia?

    Joanna Heler

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Władze podgliwickich Gierałtowic postawiły się Kompanii Węglowej. Ta żyjąca z górnictwa gmina jest gotowa nie wyrazić zgody na eksploatację pięciu ścian kopalni Sośnica-Makoszowy. Gierałtowice chcą w ten sposób wymusić na Kompanii budowę obiecanej od lat bardziej wydajnej przepompowni.
    Ma to zapobiec zalewaniu obniżających się na skutek górniczej eksploatacji i położonych poniżej lustra Kłodnicy Przyszowic i Paniówek.

    Radny Eugeniusz Kurpas, przewodniczący komisji górnictwa przekonuje, że nie może być tak, by to pieniądz i chęć większego wydobycia rządziły decyzjami radnych. Komisja nie wyraziła więc zgody, by od stycznia ruszyły nowe ściany. Taką uchwałę rekomendowała też radnym. W ostatniej chwili usunięto ją jednak z harmonogramu.

    - Mam świadomość, że narażam się gierałtowiczanom pracującym w kopalni. Ale tu chodzi o bezpieczeństwo! Gdy w 2005 roku radni uchwalali plan zagospodarowania, warunkowo dopuścili część ścian do eksploatacji. Kopalnia zobowiązała się wykonać takie zabezpieczenia, by nie doszło do zalania domostw, podobnych do tych z 1997 roku. Na górnicze szkody nałożyła się wtedy powódź. Trzeba było ludziom dać mieszkania, bo ich domy zniknęły pod wodą - wspomina Kurpas. Adam Ziemianin, kierownik działu organizacyjnego kopalni twierdzi, że gmina na własne życzenie miała spowolnić budowę przepompowni. Jest już projekt inwestycji oraz pieniądze na wykonanie. Brakuje wydawanej przez gminę decyzji środowiskowej. - Na razie działa tymczasowa przepompownia. Dziwi, że gmina, która co rok dostaje z kopalni około 4 mln zł opłaty eksploatacyjnej, jest gotowa na taki krok - uważa. - Jeśli decyzja radnych zostanie podtrzymana, będzie to koniec tego zakładu. Jego wydajność spadnie o połowę - dodaje Bogusław Ziętek z Sierpnia'80.

    Wójt Gierałtowic, Joachim Bargiel ma nadzieję, że gmina dogada się z kopalnią, choć podkreśla, że ta ostatnia miała co najmniej dwa lata na budowę przepompowni. Pierwotnie złożony termin - 2007 rok - mimo ponagleń i warunkowo wydawanej zgody - nie został przez nią dotrzymany.

    - To nie po stronie gminy jest opóźnienie. To kopalnia przedstawiła zły projekt inwestycji, bo nie uwzględniał m.in. cieku wodnego i chciała ją budować na piaskach - ripostuje wójt.

    Przepompownia, która może uratować gminę przed powodzią, ma teraz szanse powstać do 2011 roku. Pod warunkiem, że np. jej budowy nie oprotestują mieszkańcy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama