Śmierć na koniec roku

    Śmierć na koniec roku

    Łukasz Klimaniec

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    79-letnia kobieta i jej 59-letni syn zginęli w pożarze, do jakiego doszło w środę w Kończycach Małych. Pożar wybuchł w budynku, który znajduje się tuż obok siedziby Ochotniczej Straży Pożarnej.
    Pierwsza zauważyła pożar Krystyna Tomica, sąsiadka. Około 6.30 dostrzegła, że z kominów domu wydobywa się wielki dym, a z okien kuchni buchają płomienie ognia.

    - Wiem, że nie mają prądu, że nie palą, dlatego szybko przybiegłam. Kiedy otworzyłam drzwi wejściowe, dym tak mocno na mnie zaatakował, że się przewróciłam. Szybko pobiegłam żeby wezwać strażaków - mówi.

    W akcji brało udział pięć zastępów straży pożarnej. Gdy ratownicy ugasili ogień w kuchni do domu weszli strażacy w aparatach tlenowych. Podłączyli turbowentylator, by poprawić widoczność w mieszkaniu. Wówczas znaleźli spalone zwłoki 79-latki. Leżały na łóżku w kuchni. W pokoju obok strażacy znaleźli jej martwego syna, który zwykle mieszkał na piętrze budynku.

    - Pomieszczenie obok kuchni nie było zniszczone przez ogień. Mężczyzna zginął prawdopodobnie wskutek zaczadzenia - wyjaśnia Tomasz Gruszczyk, szef jednostki OSP Kończyce Małe, która pierwsza pojawiła się na miejscu.

    Według wstępnych ustaleń, pożar mogły spowodować palące się świece, jakimi rodzina oświetlała dom. Od dwóch lat nie było w nim prądu ani gazu.

    - Byłam u nich dzień wcześniej, rozmawialiśmy, świece jak zawsze się paliły, żeby było jasno. Wiele razy ich ostrzegałam i mówiłam, żeby coś z tym zrobili - wspomina Krystyna Tomica.

    Ireneusz Brachaczek, oficer prasowy cieszyńskiej policji podkreśla, że policjanci i biegli z zakresu pożarnictwa badają teraz przyczyny tragedii. Wstępnie wykluczają udział osób trzecich.

    Mieszkańcy Kończyc Małych mówią krótko: - To dramat. Ten rok w ogóle był jakiś pechowy.

    I przypominają inny pożar w swojej miejscowości, do jakiego doszło w drugiej połowie września. Wówczas palił się parter budynku jednorodzinnego. Strażacy po ugaszeniu ognia znaleźli wewnątrz domu zwłoki 51-letniego mężczyzny. Prawda okazała się okrutna - wyszło na jaw, że 51-latek, emerytowany górnik, został brutalnie zamordowany przez trzech młodych mężczyzn. Torturowali go, bo chcieli dowiedzieć się, gdzie schował pieniądze ze swojej emerytury. W końcu udusili swą ofiarę, a dom podpalili, by zatrzeć ślady morderstwa. Jednak po ugaszeniu ognia śledczy szybko wykryli, że nie był to zwykły pożar. Mordercy zostali schwytani po kilku dniach. Grozi im dożywocie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama