Ważne
    Tomek Makowiecki: Na Śląsku mam dużo znajomych [WYWIAD]

    Tomek Makowiecki: Na Śląsku mam dużo znajomych [WYWIAD]

    Ola Szatan

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Tomek Makowiecki: Na Śląsku mam dużo znajomych [WYWIAD]
    1/6
    przejdź do galerii

    ©Ola Szatan

    W piątkowy wieczór, 25 stycznia w wypełnionej niemal po same brzegi katowickiej klubokawiarni Redakcja wystąpił Tomek Makowiecki. Koncert wyjątkowy, bo trójmiejski muzyk urządził tu swoistą "próbę generalną" przed premierą nowej płyty.
    To była pierwsza okazja do zapoznania się z najnowszym materiałem popularnego "Makosa", który ma się ukazać na rynku za 2,5 miesiąca. A przy okazji był to pierwszy koncert w ramach nowego cyklu "Ambasada Młodych". To projekt cyklicznych wydarzeń, spotkań i warsztatów dotykających sfery sztuki i działań twórczych, organizowanych dla ludzi młodych po to aby pobudzać kreatywność i kształtować wrażliwość na kulturę.


    Z Tomkiem Makowieckim, po przedpremierowym koncercie rozmawiała Ola Szatan

    "Ten koncert to dla nas próba generalna" - tak zapowiedziałeś swój piątkowy występ w katowickiej klubokawiarni Redakcja. Dlaczego akurat w Katowicach zdecydowałeś się po raz pierwszy na żywo zaprezentować utwory, które trafią na twoją nową płytę?
    Bo tak naprawdę sama propozycja wyszła z Katowic. Powiedziałem: robimy to! Ale dobrze, że ten specjalny koncert odbył się w Katowicach, cieszę się, że tu przyjechałem, że zastałem tak znakomitą frekwencję. Ja generalnie lubię grać na Śląsku, bo to jest bardzo muzykalny region. Zagłębie muzyki. W zasadzie najlepsze koncerty jakie wspominam to są te zagrane na Śląsku. Także dlatego, ze mam tu bardzo dużo znajomych. A dzisiaj pragnę szczególnie podziękować organizatorom koncertu, osobom z "Miasta Ogrodów", projektu "Ambasada Młodych" oraz klubokawiarni Redakcja za poświęcenie, energię i profesjonalizm. Dzięki!

    Nad tekstami do twojej nowej płyty pracował m.in. Marek Dżałówa Jałowiecki, mysłowicki muzyk, znany wcześniej m.in. z zespołu Delons. Co sprawiło, że powierzyłeś mu rolę tekściarza?
    Marek jest jedynym w swoim rodzaju tekściarzem, mamy podobną wrażliwość, doskonale się rozumiemy. Z Markiem mam dosyć ciekawą relację, bo spotkaliśmy się osobiście chyba dwa razy w życiu. Bardziej kontaktujemy się telefonicznie i mejlowo. Zadzwoniłem do Marka zanim zacząłem nagrywać tę płytę. Pogadaliśmy godzinę przez telefon i się zaczęło. Świetnie nam się pracuje, ja mu wysyłam melodie, zarysy, jakieś słowa, które poukładam sobie nawet w języku angielskim, po czym Marek siada, zaczyna pisać tekst i trafia w punkt. Z jego tekstami mam tak, że odbieram je bardzo osobiście. One są jak moje własne.

    Twoje nowe brzmienie jest bardziej elektroniczne, analogowe, dużo w nim klawiszy... to efekt twoich ostatnich fascynacji?
    Ta fascynacja trwa już jakiś czas....

    To też wpływ Przemka Myszora, klawiszowca i gitarzysty Myslovitz?
    Pewnie tak, poniekąd trochę mnie tym zaraził. Ale ja z wykształcenia jestem klawiszowcem, to jest mój pierwszy instrument i przez wiele lat podchodziłem do niego jak do jeża. Natomiast od momentu jak kupiłem pierwszy syntezator to zacząłem poszukiwać, wkręciłem się w to. W kreację brzmienia. Wiadomo, siadasz do fortepianu i brzmi jak fortepian. A tutaj mogę wykreować dokładnie to co chcę. Mam tych klawiszy "od groma", wiele z tych instrumentów zainspirowało mnie do kompozycji. Większość piosenek wypłynęło z tych instrumentów. jest to duży zwrot w mojej twórczości, zwłaszcza, że pojawiły się jeszcze elektronicze bębny, do których mój perkusista nie mógł się na początku przekonać. Kuba gra 20 lat na perkusji, wywodzi się z jazzu i punka. Grał w Pink Freud, właściwie tworzył ten zespół. I kiedy postawiłem mu przed nosem te elektroniczne bębny, powiedziałem: Kuba spróbuj. Wykreuj swoje brzmienia! Tak go to pochłonęło, że zapomniał o poprzednim instrumencie. Zrobiliśmy totalną rotację. Zresztą jak pracowaliśmy nad nowymi piosenkami to pojechaliśmy na dwa tygodnie na Kaszuby. Nagraliśmy tam 15 godzin muzyki improwizowanej, wymieniając się instrumentami. Każdy grał na czymś innym. Z tych 15 godzin powycinaliśmy fragmenty muzyki, nad którymi potem zaczęła się praca. To była nasza baza.

    Zapowiedziałeś premierę płyty na 9 kwietnia. Dotrzymasz słowa?
    Płytę muszę oddać wydawcy do połowy lutego. W zasadzie nie wiem jak to zrobię, ale muszę dać radę. Nie będę spać (śmiech). Te piosenki przygotowaliśmy w ciągu ośmiu dni, codziennie po 14 godzin prób, do 4.30 rano. Ja jestem już tak przestawiony, ze nawet jak teraz pójdę spać (rozmawialiśmy po 22.00 - przyp red.) to nie zasnę.




    *Michał Smolorz nie żyje ZDJĘCIA I WIDEO Z POGRZEBU
    *Dramatyczny pożar kościoła w Orzeszu-Jaśkowicach [UNIKATOWE ZDJĘCIA I WIDEO]
    *Ogólnopolski Ranking Szkół Ponadpodstawowych 2013 SPRAWDŹ NAJLEPSZE LICEA I TECHNIKA
    *Horoskop na 2013 rok ZOBACZ, CO MÓWIĄ KARTY

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      jan sam

      jan sam (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 48 / 61

      i zdjęcia zrobione kalkulatorem. nie przeczytam artykułu, jeśli wizualnie podaje mi się takie fekalia :/

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      a Rawa dalej śmierdzi...

      Wnuk Ślązaka nie powstańca z poznańskiego (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 61 / 54

      "Ja generalnie lubię grać na Śląsku, bo to jest bardzo muzykalny region. Zagłębie muzyki".
      Muzyka, nie: koko koko euro spoko hehehehe

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama