Uczą (się) byle jak

    Uczą (się) byle jak

    Katarzyna Piotrowiak

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Tegoroczne osiągnięcia uczniów kończących podstawówki oraz gimnazja nie należą do imponujących.
    Co czwarty śląski gimnazjalista na egzaminie nie potrafił napisać nawet krótkiego wypracowania. W naszym regionie poziom nauczania w podstawówkach również jest poniżej średniej krajowej. Taka sytuacja trwa od kilku lat, a osiągnięcia nastolatków kończących podstawówki i gimnazja, niestety, nie poprawiają się. Czy to uczniowie są słabi, czy też szkoły uczą kiepsko?

    Choć jutro koniec roku szkolnego, w niektórych śląskich szkołach właśnie teraz rozpoczną się prace nad poprawą jakości nauczania.
    A jest nad czym główkować. W rankingu ogólnopolskim uczniowie podstawówek województwa śląskiego zajęli dopiero dziesiąte miejsce na sprawdzianie kończącym szkołę. Nieco lepiej wypadli gimnazjaliści, którzy z wynikami uzyskanymi w części humanistycznej egzaminu gimnazjalnego uplasowali się na piątym miejscu, gorzej o dwa oczka wypadli z przedmiotów matematyczno-przyrodniczych.

    Na egzaminach gimnazjalnych trzynaście i pół tysiąca uczniów otrzymało zero punktów za tzw. charakterystykę bohatera literackiego. — Żeby dostać jeden punkt, wystarczyło wpisać tytuł powieści. Przeraziły mnie te rezultaty — komentuje Halina Bieda, wiceprezydent Bytomia.
    Najgorsze wyniki przypadają na tzw. aglomerację śląską. Na mapach przygotowanych przez Okręgową Komisję Egzaminacyjną w miejscu Bytomia, Siemianowic Śląskich i Świętochłowic widać białe plamy. Nie mają się czym pochwalić również w Zabrzu i Rudzie Śląskiej. Najlepszymi osiągnięciami mogą się cieszyć uczniowie z Częstochowy oraz południowej części województwa, z Bielska-Białej, powiatów bieruńsko-lędzińskiego, mikołowskiego i pszczyńskiego.

    Mimo że nie jesteśmy najgorsi w kraju (uczniowie naszych podstawówek są na 10. miejscu), ale dzieci nie potrafią i nie chcą pisać ani czytać. Najsłabiej wypadły egzaminy gimnazjalne w Bytomiu, Świętochłowicach i Siemianowicach Śl. - tam od lat poziom wiedzy uczniów pozostawia wiele do życzenia. W Świętochłowicach nie pomogły nawet dodatkowe zajęcia pozalekcyjne, finansowane z pieniędzy unijnych.

    Katarzyna Borowiec z Gimnazjum nr 3 w Świętochłowicach była niedawno w mieszkaniach swoich uczniów. - Chciałam, żeby wiedzieli, że mają jeszcze szanse poprawić oceny, pokazać się w szkole. Jednak to, co zobaczyłam, przeszło moje wszelkie oczekiwania, a widziałam już niejedno. Mieszkania przypominają nory, a wokół towarzystwo ze wskazaniem alkoholowym. Dzieci nie mają warunków do nauki. Dlatego bardzo się cieszymy kiedy w ogóle kończą szkołę, zamiast powiększać grupę dzieci ulicy - wyjaśnia Borowiec.

    Coraz częściej mówi się w śląskich miastach o programach naprawczych, monitoringu wiedzy oraz o planach zaangażowania rodziców w życie szkoły. - Jeśli rodzice nie będą interesować się dziećmi, nasze starania mogą na niewiele się zdać. Nauczyciel spędza z dzieckiem pięć godzin, a rodzice resztę dnia. Niestety spory procent w ogóle nie zagląda do szkół, nie są ciekawi osiągnięć swoich pociech. Będziemy próbowali to zmienić - mówi Bogusław Szopa, kierownik referatu edukacji w Siemianowicach, gdzie będą się zastanawiać nad ograniczeniem udziału uczniów w konkursach. - Konkursów jest mnóstwo. Wydaje mi się jednak, że w najbliższych latach należałoby się bardziej skoncentrować na nauczaniu, a konkursy może postawić w drugim szeregu - uważa Szopa.

    W Bytomiu twierdzą, że mają już plan uzdrowienia edukacji. Jego podstawą jest uznanie, że najsłabszym ogniwem są maluchy z klas 1-3 szkół podstawowych oraz marna umiejętność czytania. - Zaraz po zakończeniu roku szkolnego będziemy aplikować do Europejskiego Funduszu Społecznego o pieniądze na wyrównywanie szans edukacyjnych. Spotkamy się również z dyrektorami szkół podstawowych, w których zakończono pierwszy etap monitoringu czytania - tłumaczy Halina Bieda, wiceprezydent Bytomia. - To konieczność, bo dzieci niestety nie potrafią czytać ze zrozumieniem.

    Z Romanem Dziedzicem, szefem Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Jaworznie rozmawia Katarzyna Piotrowiak

    Tegoroczne wyniki martwią wiele osób. Czy dzieje się coś poważnego?

    Chcę przypomnieć, że nasi uczniowie utrzymują podobny poziom niemal każdego roku. Corocznie wynik sprawdzianu po szkole podstawowej i egzaminu gimnazjalnego w części matematyczno-przyrodniczej jest odrobinę niższy w porównaniu ze średnią krajową. Nie powinniśmy robić z tego tragedii, zwłaszcza, że badania międzynarodowe nie potwierdzają, żeby młodzież z Polski była gorsza od reszty.

    Co musi zrobić szkoła, która nie osiągnęła najlepszych wyników?

    Takie wyniki, to dla szkół dopiero początek analizy i pracy. Powinny sprawdzić, jaki jest poziom osiągnięć uczniów w obrębie wymaganych standardów, takich jak np. umiejętność czytania ze zrozumieniem, czy pisania.

    No właśnie, aż 25 proc. uczniów nie potrafiło napisać wypracowania.

    Dorośli i młodzież coraz mniej piszą. Może należałoby coś zmienić, wesprzeć polonistów w kształtowaniu umiejętności pisania, zamiast szukać winnych.

    W jaki sposób?

    Dobrze byłoby, gdyby np. nauczyciele fizyki również zwracali na to uwagę, zlecając uczniom pisanie krótkich wypowiedzi związanych z nauczanym przedmiotem.

    Czekamy na Wasze opinie: k.piotrowiak@dz.com.pl, redakcja@dz.com.pl

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama