Janik: W 2015 r. do Sejmu wejdzie osiem, dziewięć ugrupowań....

    Janik: W 2015 r. do Sejmu wejdzie osiem, dziewięć ugrupowań. Partia Gowina może dostać 30 procent

    Agaton Koziński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Czas Tuska, Millera i Kaczyńskiego dobiega końca. Będziemy obserwować proces zmiany ekipy w sztafecie pokoleniowej. Powoli zacznie się u nas tworzyć nowy ład polityczny, zbliżony pewnie do modelu obowiązującego w Niemczech i we Francji - mówi Krzysztof Janik, polityk i politolog, były przewodniczący SLD, w rozmowie z Agatonem Kozińskim
    Krzysztof Janik, polityk i politolog. Były przewodniczący SLD, były minister spraw wewnętrznych

    Krzysztof Janik, polityk i politolog. Były przewodniczący SLD, były minister spraw wewnętrznych ©Bartosz Sadowski/Polskapresse

    Dziś mamy w Sejmie sześć sił politycznych. Ile ich będzie po kolejnych wyborach w 2015 r.?
    Widać, że zaczęło się coś dziać. Widać coraz więcej sygnałów świadczących o tym, że w polityce partyjnej może dojść do przetasowań. Mam dziwne przeświadczenie, że w 2015 r. możemy wrócić do punktu wyjścia, do początku lat 90., kiedy Sejm był mocno rozdrobniony. Może nie dojdziemy do sytuacji, w której będzie 29 klubów parlamentarnych, ale nie wykluczam sytuacji, w której po kolejnych wyborach będziemy mieli osiem, dziewięć partii.

    Tyle wejdzie do Sejmu po wyborach? Czy bardziej zakłada Pan powtórkę ze scenariusza, jaki przerabiała Solidarna Polska, której posłowie zdobyli mandaty pod sztandarem PiS, a potem szybko się oddzielili?

    Proszę pamiętać, że dziś dominująca w polityce Platforma Obywatelska to partia wyjątkowo amorficzna. Jarosław Gowin wyraźnie dał znać, że nie jest mu po drodze z resztą. Mam wrażenie, że także w PiS przeświadczenie o spędzeniu kolejnej kadencji w opozycji uruchomi jakieś siły odśrodkowe.

    Porozmawiajmy więc chwilę o PO. Jest Pan przekonany, że starcie Gowina i Tuska w Sejmie to zapowiedź nieuchronnego rozejścia się ich dróg politycznych?
    Tak. Jarosław Gowin marzy o dużej karierze politycznej i wie, że nie uda mu się tego zrealizować w Platformie. Dlatego będzie próbował zbudować coś własnego. Wygląda na to, że uda mu się znaleźć wystarczająco dużo osób do tego. Być może nawet w tej kadencji Sejmu zdecyduje się na powołanie własnej formacji.

    Problem w tym, że właściwie nic nie wiemy o poglądach Gowina - poza tym, że jest konserwatystą światopoglądowym. To nie przeszkadza mu w założeniu partii?
    Nie. Proszę zwrócić uwagę, że teraz jest moda na partie jednego tematu.

    Ale w ten sposób sam się on wepchnie w niszę. Nie uda mu się wejść do głównego politycznego nurtu, jeśli nie określi się wyraźnie w kwestiach gospodarczych czy nie powie, jak widzi miejsce Polski w Unii.
    Nie zgadzam się z panem. Przecież w polskiej polityce już od dawna nie pojawił się żaden oryginalny pomysł w ważnej sprawie społecznej. Już od dawna nikt nie próbuje zaproponować wizji polityki gospodarczej odmiennej od koncepcji prezentowanych przez Jacka Rostowskiego, nikt nawet z nimi nie polemizuje - słychać co najwyżej narzekania. Politycy rywalizują więc ze sobą, zajmując się tematami pobocznymi, głównie światopoglądowymi.

    I ten trend utrzyma się do 2015 r.? Przecież wyraźnie widać, że polska gospodarka wpadła w kłopoty, za chwilę wzrośnie bezrobocie, spadną pensje. To nie sprawi, że zbliżające się kampanie wyborcze staną się dyskusją o sprawach ważniejszych niż związki partnerskie?
    Ale Polacy już teraz nie są zainteresowani kwestiami światopoglądowymi. Tyle że politycy nie za bardzo umieją się zająć innymi problemami. W parlamencie nie ma właściwie ani jednej osoby, o której można by powiedzieć, że jest dobrym ekonomistą. Nie mówię wybitny, ale niech będzie choć dobry. Albo czy w zapleczu partii politycznych widać ludzi, którzy wygenerowali jakąś ideę gospodarczą? Nie. To są raczej analitycy, krytycy, natomiast nie ma osób zdolnych zaproponować własne rozwiązania. Dlatego właśnie świat polityki ucieka od dyskusji, których oczekują Polacy.

    Przecież na zapleczu PiS jest prof. Zyta Gilowska, z kolei po lewej stronie prof. Jerzy Hausner. To są poważne ekonomiczne nazwiska.
    Ale ktoś jeszcze musi z nimi rozmawiać i przetwarzać ich pomysły na projekty polityczne. Tymczasem tak się nie dzieje.

    Bo nie ma takiej potrzeby. Ale gdy sytuacja gospodarcza stanie się bardziej dramatyczna, partie po te pomysły sięgną.
    Chciałbym, żeby miał pan rację, aby po te pomysły sięgnięto. Ale obawiam się, że to niemożliwe. Dlatego polityka kręci się i będzie się kręcić wokół bezużytecznych de facto problemów jak związki partnerskie, dyskusje wokół konserwatyzmu Gowina czy katastrofa smoleńska. W ten sposób polskich problemów nie rozwiążemy.

    W tematach światopoglądowych Gowin jest bardzo mocny. Jak Pan ocenia potencjał jego partii, gdyby ona powstała? Na ile procent głosów w wyborach mogłaby liczyć?
    Mocne 30 proc. Proszę pamiętać, że Gowin ma kilka zalet. Przede wszystkim, w odróżnieniu od innych polityków, ma świeży życiorys polityczny. Tusk i Kaczyński siedzą w polityce od 30 lat, on do niej wszedł kilka lat temu.

    Ale z takim wynikiem Gowin może wygrać wybory w 2015 r.
    Nie będzie jedynym konserwatystą, będzie musiał rywalizować z innymi. Ale ma szansę na dobry wynik.

    Komu zabierze głosy?
    Po równo PiS-owi i PO.

    Czy Platforma przetrwa wstrząs, jakim byłoby wyjście Gowina?
    Myślę, że tak. To partia władzy, a takie partie radzą sobie z podobnymi problemami. Tak jak SLD sobie poradził w 2005 r., zdobywając 13 proc. w wyborach.

    A jak sobie poradzi PiS?
    Jego wyborcy będą mieli całą paletę polityków do wyboru, gdyż będą startować Kaczyński, Ziobro, a pewnie i Marek Jurek. Wszystko wskazuje na to, że swoje listy wystawi także tworzący się właśnie ruch narodowy. Być może Jurek połączy się z Arturem Zawiszą, wspólnie złagodzą nieco język i nagle się okaże, że stają się bardziej wiarygodni niż Kaczyński w opowiadaniu o tym, że Polska jest zdradzona i się zapada w nicość.

    Widzi Pan problemy po prawej stronie sceny politycznej, ale cały czas to lewica jest tą słabszą stroną. Jak będą wyglądać jej szanse w najbliższych wyborach?
    25-30 proc. elektoratu o poglądach liberalno-lewicowych musi mieć swoją polityczną reprezentację. Część z nich pewnie zostanie przy Platformie, bo do tej partii już się przyzwyczaili, część z nich zagłosuje na SLD, a część pozostanie przyczajona i będzie tylko przyglądać się rozwojowi sytuacji. Oni pewnie zdecydowaliby się wrócić dla Kwaśniewskiego, ale nie wiem, czy Aleksander zdecyduje się wrócić.

    Dwa lata temu na naszych łamach ("Polska", 17.09.2010) postawił Pan tezę, że SLD jest w lepszej sytuacji niż PO i PiS - w tym sensie, że ta partia przetrwała odejście własnych ojców założycieli, tymczasem tego testu cały czas nie przeszły inne ugrupowania i nie wiadomo, czy go przejdą. Tyle że w międzyczasie na czele Sojuszu znów stanął Leszek Miller, a najgorętsze nazwisko na lewicy to ciągle Kwaśniewski. Czy SLD w ogóle jest w stanie bez nich istnieć?
    Tak. Ci młodzi, którzy już raz wzięli stery rządów w partii, dziś są już dużo mądrzejsi. Przecież i Grzegorz Napieralski, i Wojciech Olejniczak ciągle są członkami Sojuszu. Pojawiły się inne ciekawe nazwiska, jak prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk czy prezydent Będzina Łukasz Komoniewski. To jest nowe pokolenie ludzi lewicy, nieuwikłanych w konflikt z 1989 r. Oni rządzą we własnym imieniu i na własną odpowiedzialność - to ich odróżnia od działaczy PiS. Jeśli do tego dołożymy stabilność struktur partyjnych oraz wsparcie starszych kolegów, to jest szansa, że narodzi się z tego nowa jakość.

    I ta nowa jakość pokona w wyborczym pojedynku Ruch Palikota? Ostatnie starcie SLD przegrał wyraźnie.
    Nie wiem. Choć Ruch Palikota to moje duże rozczarowanie. Liczyłem, że będzie on poważną partią, opowiadającą się za wartościami liberalnymi, i obyczajowymi, i gospodarczymi. Tymczasem w działaniach Ruchu nie widzę żadnej głębi. Ta partia niebezpiecznie balansuje między liberalizmem a populizmem. W jego działaniach jest wiele efekciarstwa, ale niewiele treści. Bicie w księży to zajęcie efektowne, ale nieefektywne.

    I skazane w Polsce na porażkę.
    Ludzie, którzy tego chcą, sięgają po "Fakty i Mity" oraz "Nie", i to im wystarcza. Te tytuły dają im poczucie przynależności do większej wspólnoty. Ale to nie są osoby, które zbudują Palikotowi partię.

    Dlatego Palikot szuka wsparcia Kwaśniewskiego. Czy były prezydent okaże się zbawcą polskiej lewicy? Wsiądzie na białego konia i poprowadzi ją do sukcesów?
    On jest mądrzejszy, niż się wszystkim wydaje. Wie, że zbawca na białym koniu ma raczej charakter mitotwórczy, a gdy zaczyna się materializować, pojawia się rozczarowanie. Aleksander nie boi się ani przyznać do swoich zarobków, ani konieczności łagodzenia różnych konfliktów. Ale on chce uniknąć sytuacji, w której będzie się musiał zmierzyć z mitem cudotwórcy - bo nim nie jest.

    Ale Kwaśniewski podtrzymuje ten mit. Kolejnymi wywiadami, wypowiedziami sugeruje, że w stajni ma tego białego konia - tylko na razie nie chce go wyprowadzać. Kiedyś się na to zdecyduje?
    Być może tak - ale najpierw musiałoby się wydarzyć coś nadzwyczajnego. Na przykład doszłoby do poważnego kryzysu przywództwa w Polsce. Kwaśniewski ma bowiem tę zaletę, że nie jest postrzegany jako polityk związany z jedną partią. 10 lat jego prezydentury, utrzymywanie się ponad sporami ideologicznymi i partyjnymi zrobiło swoje. Nie sądzę, by teraz chciał wrócić do roli dowódcy na linii frontu, który odpowiada tylko za jego jeden fragment. A dziś nie ma innej możliwości. Dlatego nie wróci. Chyba że zdecyduje się rzucić hasło: cała lewico, która kiedyś ze mną współpracowałaś, wróć pod moje sztandary. I uda mu się zebrać w jednym obozie wszystkich, od Danuty Hübner, przez Dariusza Rosatiego, po Marka Belkę.

    Do tego obozu nie dołączy Leszek Miller.
    Miller jest politykiem bardzo pragmatycznym. Wie, że w polityce emocje przyjacielskie i emocje negatywne są ze sobą nierozłączne. Gdyby więc pojawiło się hasło odbudowy szerokiego obozu, to niczego bym nie wykluczał.

    Odejdźmy od personaliów. Pan uważa, że podczas najbliższej kampanii będzie trwała dyskusja o sprawach mniej istotnych. Ze strony PO słychać zapowiedzi, że będzie starała się w jej centrum postawić kwestię członkostwa Polski w strefie euro. To może zadziałać? Taki temat chwyci?
    Obowiązkiem i dużego, i małego pałacu jest zacząć o tym mówić. Rządzący ponoszą odpowiedzialność za losy kraju, więc muszą się zająć tą kwestią. Oddzielna sprawa, czy do takiej dyskusji uda im się przekonać własne zaplecze polityczne.

    Temat jest zbyt trudny? Zbyt abstrakcyjny? A może zbyt ryzykowny?
    Nie. Jeśli ta dyskusja zostanie właściwie uchwycona, to może przynieść pożądane efekty i doprowadzić do zmiany nastrojów społecznych. Ale jeśli władze się do tej dyskusji właściwie nie przygotują, to ton debacie będzie nadawał Gowin i gowinopodobni - a my będziemy mówić o związkach partnerskich, eutanazji. Radykalizmy mają to do siebie, że się nawzajem przyciągają i z pasją ze sobą dyskutują. A dwie trzecie obywateli będzie się ich dyskusji przyglądać.

    A jeśli dyskusja o euro zostanie dobrze przygotowana, to będzie w polityce miejsce dla partii Gowina? Bo on nie ma własnego zdania w tej sprawie.
    Partia Gowina nie powstanie na tle stosunku do Europy - choć w tej kwestii będzie się musiała określić - tylko ukształtuje się wokół sporów światopoglądowych. Gowin będzie chciał wesprzeć Kościół, ale wzmocni to przesłaniem intelektualnym, odwołując się do klasy średniej i ludzi wykształconych.

    Gdy Polska wchodziła do Unii Europejskiej, Polaków do poparcia tej decyzji przekonał Jan Paweł II. Kto mógłby odegrać taką rolę przy wchodzeniu do strefy euro? Rekordy sondażowe bije Bronisław Komorowski. Czy mógłby się stać twarzą takiej kampanii i na hasłach wprowadzania euro wywalczyć reelekcję?
    Tak. Na pewno kwestia członkostwa w unii walutowej będzie elementem kampanii przed wyborami parlamentarnymi. Komorowski ma tu do odegrania ogromną rolę. On wybrał inny model prezydentury niż Kwaśniewski. Jest prezydentem nauczycielem czy starszym wujkiem. Stara się nie być zbyt upierdliwy, ale jego zachowanie cechuje dydaktyzm. Dobrze by było, gdyby pokazał, jakie konsekwencje dla Polski ma wejście do strefy euro: gospodarcze, materialne, ale także polityczne. Jeśli to mu się uda, to ma szansę wywalczyć w ten sposób reelekcję. I on chyba zdaje sobie z tego sprawę. Choć też wiadomo, że kwestia członkostwa w strefie euro nigdy nie stanie się najważniejszym elementem kampanii wyborczej. Może co najwyżej być jednym z kilku elementów. Tym bardziej że tego tematu nie będzie drążyć PiS.

    Wrócę do Pana pierwszej uwagi o tym, że będzie osiem, dziewięć partii w nowym Sejmie. Jak to się przełoży na polskie życie polityczne?
    To będzie krótka faza przejściowa przed wykrystalizowaniem się nowego układu w polityce i powstania nowych elit państwa. Czas Tuska, Millera i Kaczyńskiego dobiega końca. Będziemy obserwować proces zmiany ekipy w sztafecie pokoleniowej. Powoli zacznie się u nas tworzyć nowy ład polityczny, zbliżony pewnie do modelu obowiązującego w Niemczech i we Francji. Powstaną dwa duże ośrodki polityczne, jeden na prawicy, a drugi na lewicy - a przestrzeń pomiędzy nimi zapełnią mniejsze partie. Zobaczymy, kto zostanie liderem tych frakcji, ale wygląda na to, że bój o przywództwo na prawicy rozegra się między Jarosławem Gowinem a Grzegorzem Schetyną. Choć w tym miejscu mogą też się pojawić inne nazwiska.

    Rozmawiał Agaton Koziński

    Czytaj także

      Komentarze (7)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      MYLI SIĘ PAN JANIK

      WIELBICIEL KRETYNÓW W POLSCE (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 25 / 20

      Myli się pan Janik. Wejdą do parlamentu tylko trzy partie. Oczywiście na pierwszym miejscu PiS ( 85 % mandatów ) a następne dwie - tj. PO ( 9 % mandatów ) i SLD ( 6 % ). Konieczny do spełnienia...rozwiń całość

      Myli się pan Janik. Wejdą do parlamentu tylko trzy partie. Oczywiście na pierwszym miejscu PiS ( 85 % mandatów ) a następne dwie - tj. PO ( 9 % mandatów ) i SLD ( 6 % ). Konieczny do spełnienia tylko jeden warunek, prezesem PiS musi zostać nowa - o b ł ę d n a g w i a z d a - polityki światowej - niejaki J. Wojciechowski. Oglądając w TVN 24 poważną dyskusję - wydawało mi się - podobnie jak ekspertowi Rosatii - że jestem w kabarecie. Rodacy !!! i ten człeczyna Wojciechowski był tyle lat prezesem NIK ??? Biedny kraj ta nasza Polska. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wróżby Janika nie trafiają do mnie

      GABRIEL (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 49 / 17

      Wróżby Pana Janika nie są przekonywujące. Założenie
      własnej partii przez Gowina w obecnych warunkach lub za rok lub też nie realne.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      towarzyszowi Janikowi

      chce się powrotu bolszewików w przebraniu (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 57 / 37

      czyli neomarksizmu. Szkoła frankfurcka rekomenduje m.in. wprowadzenie do prawa tzw. mowy nienawiści, nauczanie jak najmłodszych dzieci o seksie i homoseksualizmie, destrukcję autorytetu szkoły i...rozwiń całość

      czyli neomarksizmu. Szkoła frankfurcka rekomenduje m.in. wprowadzenie do prawa tzw. mowy nienawiści, nauczanie jak najmłodszych dzieci o seksie i homoseksualizmie, destrukcję autorytetu szkoły i nauczyciela. Wspiera również imigrację, która prowadzi do zniszczenia tożsamości narodów.
      Już im się prawie udało. Społeczeństwo śpi, a lokalne ruchy oporu nie mogą zatrzymać czerwonej fali.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      To ich jedyna i ostatnia nadzieja ,,ze zaczyna sie cos dziac"

      ??? (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 46 / 33

      Beda wiec bonardowac sluchaczy takimi ,,wiadomosciami" co drugi dzien.Same tuzy(do niedawna): Kwasniewski, Janik,Cimoszewicz,Giertych,Kaminski,Marcinkiewicz itd. Az zdziadzieja i pies z kulawa...rozwiń całość

      Beda wiec bonardowac sluchaczy takimi ,,wiadomosciami" co drugi dzien.Same tuzy(do niedawna): Kwasniewski, Janik,Cimoszewicz,Giertych,Kaminski,Marcinkiewicz itd. Az zdziadzieja i pies z kulawa noga bedzie ich sluchal.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      A może koń senatora

      jamnik (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 34 / 28

      Przestrzega pan przed JOW ?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Poszczekiwanie czerwonego Janika

      stefan gryniewicz bereza z przyjaciolmi. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 32 / 26

      Opinie i rady tego "towarzysza" mamy w bardzo niskim powazaniu.Czas aby "czerwoni "zajeli sie czyms odpowiednim dla nich i dali sobie spokoj z polityka.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      nich farbują rude lisy

      transgrocki (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 24 / 52

      kalisz i polityka to sprzeczność.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo