Telewizja publiczna daje zły przykład

    Telewizja publiczna daje zły przykład

    Marcin Zasada

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Z Kazikiem Staszewskim, liderem zespołu Kult, rozmawia Marcin Zasada
    Podobała się panu noworoczna szopka w TVP1?

    Jakimś dziwnym trafem spotkało mnie to nieszczęście, że zobaczyłem ją w telewizji. Byłem załamany poziomem artystycznym tego widowiska. Gdy siedziałem przed odbiornikiem, towarzyszyły mi myśli, że twórcy pukają już w dno od spodu. Wyjątkowo żenujący spektakl.

    Z pańską piosenką w tle...

    Właśnie. Oglądam tę koszmarną szopkę i nagle słyszę utwór mojego autorstwa. Oględnie mówiąc, poczułem się bardzo niekomfortowo. Wykorzystanie tej piosenki w czymś takim obraża mnie i poniża. Twórcy szopki wzięli sobie muzykę z "Gdy nie ma dzieci" i dokleili do niej jakąś liryczną tandetę.

    Bez pańskiej wiedzy?

    Nie tylko bez mojej wiedzy, ale nawet bez słowa o tym, od kogo ta piosenka została zabrana. Nikt nie zgłosił się do mnie i nie zapytał, czy życzę sobie brać udział w tym programie. A przecież taki obowiązek istnieje! Utwór jest zarejestrowany w ZAIKS-ie i jest dziełem łącznym, przez co stanowi nierozerwalną całość ze słowami i muzyką. Marcin Wolski zapomniał chyba, że w każdym przypadku, jak ten, wymagana jest zgoda autora. W tym przypadku mówimy o wielkim widowisku w telewizji publicznej wyświetlanym w porze największej oglądalności. To nie była żadna prowizorka, tylko show dla milionów za publiczne pieniądze. Młodzi studenci potrafią trzymać się prawa i nawet kręcąc półamatorskie etiudy filmowe pytają o zgodę na wykorzystanie czyjejś własności intelektualnej. Wiedzą, że tak przynajmniej nakazuje grzeczność. Pan Wolski ma widać inne maniery.

    A gdyby twórcy szopki zgłosili się do pana przed produkcją programu? Zgodziłby się pan na wykorzystanie swojej piosenki?

    Gdybym dostał do ręki libretto tego widowiska, to bym się przestraszył, że ktoś chciał wykorzystać mnie do udziału w nim. Nigdy bym się nie zgodził.

    Rozmawiał pan o tym incydencie z Marcinem Wolskim?

    Miałem okazję z nim korespondować. I zszokowała mnie jego logika. Uważa on, że nie miał obowiązku, by pytać mnie o zgodę, bo szopka noworoczna, jako rodzaj parodii, satyry rządzi się swoimi prawami. Stwierdził też, że prawo na to pozwala. Dobrze byłoby może, żeby w końcu się z nim zapoznał. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest przecież precyzyjna. Autor dzieła ma prawo do zachowania niezmienionej treści i formy swojego utworu, które zakazuje wprowadzania zmian i przeinaczeń.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama