Menu Region

Slash pojechał, wrażenia (a niektórym i siniaki) zostały!

Slash pojechał, wrażenia (a niektórym i siniaki) zostały!

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Dziennik Zachodni

Szatańskie Wersety

Prześlij Drukuj
Slash pojechał, wrażenia (a niektórym i siniaki) zostały! Slash pojechał, wrażenia (a niektórym i siniaki) zostały!

a to moja pamiątka po wizycie Slasha w Katowicach. Jego podpis na płycie "Apocalyptic Love" (© OSZ)

Przez niego zrywałam się z łóżka wczesnym świtem, goniłam jego śladami, choć czasem wysyłał mylne sygnały i dwie godziny w Spodku przesiedziałam z laptopem na kolanach (było gorąco!). On wyjechał, a Szatańskie Wersety wracają:) Ale jest jasne, że ich pierwszy odcinek w nowej odsłonie musi być poświęcony Panu w Cylindrze i jego wizycie, która wciąż budzi duże emocje. ..
Slash, Slash, Slash..... to słowo niemal wyryło mi się na czole w ostatnich kilku dniach, gdy szykowaliśmy się do koncertu, gdy gitarzysta przyjechał do Katowic (a my obserwowaliśmy powitanie, które zgotowało mu kilku fanów), gdy nasze drogi przez dwa dni wiodły... dookoła hotelu, w którym zatrzymał się ze swoją ekipą i w końcu, gdy wszystkie drogi prowadziły już do katowickiego Spodka, gdzie zagrał znakomity koncert.


No i nie mogło się obyć bez porównań zwłaszcza, że podczas występu pojawiło się kilka utworów z repertuaru zespołu Guns N' Roses, które w lipcu zeszłego roku w wykonaniu Gunsów zabrzmiały w Rybniku. I dylemat, bo z jednej strony mamy zespół oparty na legendzie wokalisty o charakterystycznej barwie głosu i grających z nim muzykach, którzy świetnie potrafią zinterpretować i zagrać utwór "jeden do jednego", ale jednak "starymi Gunsami" nie są.
A z drugiej strony jest gitarzysta, współautor tych największych hitów GN'R, który solówkami strzela jak z armaty, ale znowu wokalista Myles Kennedy, z którym Slash współpracuje już drugą płytę, nie wszystkim przypadł do gustu. Mimo, że jego wokal momentami bywa podobny do Axla.
Ja kupuję oba składy personalne (w tym wypadku od nadmiaru głowa nie boli), choć to co zrobił Slash i spółka w Katowicach przechyla szalę na ich korzyść i każe ściągać czapki z głów. Albo raczej cylindry.

Oba koncerty: GN'R w Rybniku i Slasha w Katowicach fani porównują także pod innym kątem: konkretnie bezpieczeństwa jego uczestników Otrzymaliśmy kilka sygnałów, że pod tym względem nie było zbyt różowo w Spodku, zwłaszcza na płycie, najbliżej sceny. Pojawiły się tam osoby, które chyba zapomniały, że nie są same na koncercie i napierały całym ciałem i całą siłą na ludzi znajdujących się wokoło. Ścisk był ponoć tak duży, że ochrona musiała wynosić omdlałe osoby lub te, które nie były w stanie wytrzymać w pierwszych rzędach. Choć wiele z nich długo czekało by zająć najlepsze miejsca na koncercie.
Jeden z miłośników Slasha pyta wprost: czy organizatorzy nie mogli wydzielić strefy Golden Circle, rozładowując tym samym natężenie, albo czy ochrona nie mogła bardziej stanowczo reagować na ludzi bardziej szukających radości w zapasach?
Otwarte przy okazji pozostaje pytanie o to gdzie jest granica dobrej zabawy i szacunek dla drugiej osoby, która z koncertu chce wyjść z dobrymi wspomnieniami, a niekoniecznie z siniakami na swoim ciele.
Reklama
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Reklama
Reklama