Oscary 2013: Cel uświęcający środki? Amerykańskie kino...

    Oscary 2013: Cel uświęcający środki? Amerykańskie kino moralnego niepokoju w ofensywie

    Kate Muir

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Na 85. ceremonii rozdania Oscarów statuetki trafią do twórców naprawdę dobrych filmów, które będą doceniane na całym świecie. Jednak Amerykanie już bojkotują niektóre obrazy. Bo współczesne kino USA to rozliczenie ciemnej przeszłości tego kraju. Kate Muir
    Tematyka filmów, które znalazły się na liście nominowanych do Oscara, wskazuje na to, co zdaniem twórców psuje obraz samych Stanów Zjednoczonych. Wszystkie amerykańskie produkcje - oprócz jednej - starają się odkryć ciemne i haniebne karty historii tego kraju. Wszystko to wylewa się wprost na czerwony dywan. Już w tej chwili w całej Ameryce trwa dyskusja na temat nowego obrazu zemsty niewolników, jaki pokazał Quentin Tarantino w swoim "Django." Zarówno Republikanie, jak i Demokraci wzywają do bojkotu filmu Kathryn Bigelow "Wróg numer jeden" - choć, przyznajmy, z innych powodów.
    Feministyczna krytyk Naomi Wolf całkiem pochopnie i nierozważnie przyrównała reżyserkę do słynnej autorki filmów propagandowych z okresu III Rzeszy Leni Riefenstahl. Według Wolf Bigelow stała się "propagandystką tortur".

    "Argo", "Lincoln" i "Bestie z południowych krain". W amerykańskich gazetach wszystkie te filmy rozbiera się na kawałki i szczegółowo analizuje. We wszystkich Hollywood przerabia historię na nowo - człowieczeństwo triumfuje nad złem - i poprawia przeszłość. Przedtem jednak dochodzi do głębokiego publicznego namysłu i rozdrapywania ran.

    Ostatnio mieliśmy w Ameryce mnóstwo przykładów takich debat. Minęły czasy optymistycznych i prostych filmów o baseballu, spokojnych romansów, dramatów rozgrywanych na dworach królewskich czy głośnych filmów akcji, gdzie trup ściele się gęsto. Zapomnijmy o kolejnych filmach z cyklu "Toy Story". Dziś reżyserzy starają się głęboko zajrzeć w torturowaną przez CIA duszę narodu.

    W tym roku - to już 85. uroczystość rozdania Oscarów - duch czasu ceremonii jest śmiertelnie poważny. Choć nadal strojnie ubrany w suknie z jedwabiu i wysokie obcasy. Widzowie już w styczniu mogli zapoznać się z dziełami Tarantino i Bigelow. W wywiadzie udzielonym podczas premiery "Django" w Wielkiej Brytanii jego twórca powiedział, że niezmiernie cieszą go otaczające film kontrowersje. Przypomnijmy, że w tym obrazie w stylu spaghetti westernów główny bohater grany przez Jamiego Foxxa koltem i biczem toruje sobie drogę przez świat białych właścicieli niewolników. Klimat świetnie oddają słowa, jakie wypowiada tuż po tym, gdy zostaje łowcą nagród: "Zabijasz białasa i jeszcze kosisz za to kasę? Nie ma nic lepszego". W wywiadzie telewizyjnym Quentin Tarantino chwalił się nie bez dumy: "Odpowiadam za to, że ludzie w Ameryce mówią o niewolnictwie tak, jak nie mówili od 30 lat. Trwa dialog publiczny. A dzięki temu filmowi ludzie nie boją się o tym rozmawiać. W dodatku mamy internet i każdy może się wypowiedzieć publicznie".

    Tak. Wypowiadają się wszyscy. Szczególnie na temat liberalnego potraktowania przez twórcę historycznie uzasadnianych słów "nigger" czy "nigga" potocznie oznaczających "czarnucha". Słynny czarny reżyser Spike Lee bojkotuje film swojego kolegi ("Niewolnictwo to nie spaghetti western"). Wielu Amerykanów zdenerwował fakt wypuszczenia na rynek figurek głównych bohaterów - można skompletować całą obsadę - szczególnie zaś wyjątkowo niesympatycznego kamerdynera marionetki granego przez Samuela L. Jacksona. Tarantino jednak upiera się, że wielu uznało jego sposób pokazania zemsty za radosny i zabawny. - To przemoc, która ma siłę katharsis - powiedział we wspomnianym wywiadzie.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama