Ważne
    Silesia znów na sprzedaż

    Silesia znów na sprzedaż

    Krzysztof P. Bąk

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Zarząd Kompanii Węglowej zdecydował o ponownym wystawieniu na sprzedaż kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach. Działający w kopalni związkowcy cieszą się z tej decyzji, bo wiedzą, że tylko w ten sposób można uratować zakład.
    Szefowie największej górniczej spółki w Europie decyzję o ponownej próbie sprzedaży czechowickiej kopalni podjęli w czwartek. Niebawem kompania ma wystosować zaproszenie do składania ofert i opracować reguły postępowania dotyczące transakcji.

    - Musimy przygotować regulamin. Za kilka tygodni zostanie ogłoszona informacja i zaproszenie do składania ofert - informuje Zbigniew Madej, rzecznik prasowy Kompanii Węglowej.

    Dopiero wtedy będzie wiadomo, jaka będzie cena wywoławcza. - Za wcześnie, by mówić o szczegółach - podkreśla Madej. Nie chce również zdradzić, czy jakieś firmy zgłaszały zainteresowanie zakupem Silesii.

    Decyzja o wystawieniu kopalni to efekt pracy wewnętrznego zespołu KW, złożonego ze specjalistów i naukowców znających się na branży górniczej.
    Zespół został powołany w ubiegłym roku, gdy fiaskiem zakończyła się pierwsza próba sprzedaży. Jego członkowie mieli - uwzględniając zasoby Silesii i uwarunkowania rynkowe - wskazać scenariusze dotyczące przyszłości kopalni.

    Zarekomendowali, że najlepszym rozwiązaniem będzie sprzedaż kopalni zewnętrznemu inwestorowi. Nic jednak nie wiadomo o pozostałych możliwych rozwiązaniach. Dokument, jako ważny z punktu widzenia interesów spółki, ma klauzulę poufności. Jednak wcześniej oficjalnie mówiono, że jeżeli nie sprzedaż, to jedynym innym rozwiązaniem wchodzącym w rachubę jest likwidacja kopalni. Właśnie dlatego zadowoleni z decyzji zarządu KW są związkowcy z zakładowej organizacji Solidarności, którzy od początku popierali sprzedaż prywatnemu inwestorowi.

    - To jedyna alternatywa dla nas - mówi Dariusz Dudek, lider związku w kopalni Silesia. - Zdajemy sobie sprawę, że jeżeli nie kupi nas inwestor z pieniędzmi, to po wyfedrowaniu jeszcze jednej ściany, kopalnia pójdzie do likwidacji.

    Silesia to najmniejsza polska kopalnia. Pracuje w niej nieco ponad 800 osób, z tego ponad 500 to pracownicy fizyczni. Szacuje się, że złoża Silesii wynoszą około 500 mln ton dobrego, energetycznego węgla. Niżej można się dobrać do węgla koksowego. Zdaniem ekspertów, wymaga to jednak sporych inwestycji - nawet miliarda złotych, w przypadku udostępnienia nowych pokładów węgla.

    Kompania Węglowa chce sprzedać kopalnię, ponieważ nie może wygospodarować takich pieniędzy.

    W ubiegłym roku cena wywoławcza wynosiła 111,5 mln zł. Wstępne zainteresowanie wykazał m. in. czeski koncern energetyczny CEZ i hutniczy potentat Mittal Steel. W przetargu wystartowała tylko jedna firma - szkocka Gibson Group International.

    Szkoci zaoferowali za kopalnię 250 mln zł. Kompania ofertę przyjęła, a potencjalnego inwestora poparli również związkowcy. Wynegocjowany przez nich pakt, gwarantował im utrzymanie prawa do emerytury po 25 latach pracy na dole, a także wypłatę 14 pensji i barbórki. Gibson Group International obiecywał zwiększenie zatrudnienia do ponad tysiąca osób i inwestycje rzędu 300 mln zł.

    Szybko jednak pojawiły się wątpliwości, czy Szkoci poradzą sobie z tą transakcją. "Puls Biznesu" ujawnił, że kapitał zakładowy firmy wynosi zaledwie sto funtów. Według obecnego kursu NBP jest to około 465 zł. Później okazało się, że gwarancje bankowe dla GGI wystawiła firma zarejestrowana w jednym z popularnych rajów podatkowych - na Wyspach Dziewiczych, firma nie ma majątku trwałego, lecz ujemne kapitały własne i zobowiązania.

    W lipcu ubiegłego roku zarząd KW zdecydował o unieważnieniu przetargu na sprzedaż. Tłumaczono, że Gibson nie spełnił formalnych wymogów zawartych w liście intencyjnym i w projekcie umowy. Związkowcy i pracownicy byli zdumieni, gdyż liczyli, że stosunkowo szybko dojdzie do transakcji.

    - Nie spodziewaliśmy się, że zarząd kompanii unieważni przetarg - komentowała wówczas Mariola Miodońska, szefowa Międzyzakładowego Związku Zawodowego Górników w Polsce przy KWK Silesia.

    W odpowiedzi szkocka spółka pozwała kompanię do sądu i jednocześnie próbowała nakłonić ją do sprzedaży kopalni. Jednak pozew został odrzucony w pierwszej instancji z powodu braków formalnych. Według doniesień prasowych, sprawą miały zainteresować się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralne Biuro Antykorupcyjne. Nic nie wiadomo o efektach tych postępowań.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama