Nie chcą dyżurować, więc weźmiemy firmę

    Nie chcą dyżurować, więc weźmiemy firmę

    J. Strzelczyk, P. Piesik

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Tylko do 31 stycznia Miejski Szpital Zespolony w Częstochowie ma gwarancję obsady lekarskiej wszystkich dyżurów na oddziałach. Lekarze do tego właśnie dnia zgodzili się bowiem pracować za stawki , obowiązujące w roku 2008. Wcześniej żądali podwyżki o 4 procent, lecz dyrekcja szpitala odmówiła, tłumacząc się brakiem pieniędzy.
    W poniedziałek szpital ogłosił konkurs na zapewnienie odpowiedniej liczby lekarzy na dyżury. Konkurs kierowany jest do firm zewnętrznych, zatrudniających medyków i wysyłających ich do poszczególnych szpitali.

    Obowiązujące od ubiegłego roku przepisy Unii Europejskiej mówią, że lekarzy obowiązuje 48-godziny tydzień pracy, razem z dyżurami.

    Przysługuje im 11 godzin odpoczynku na dobę . W praktyce jednak jest często tak, że po nocnym dyżurze lekarz zaczyna normalnie pracować.

    Aby formalnie nie naruszać 48-godzinnej normy tygodniowego wymiaru czasu pracy lekarze po zakończeniu dnia pracy zostają na dyżurze, ale już nie jako pracownicy szpitala, ale firmy zewnętrznej.

    - Rozstrzygnięcie konkursu musi nastąpić jeszcze przed końcem stycznia, tak, byśmy mogli podpisać umowę i mieć zapewnienie obsady lekarskiej na dyżurach. Jestem przekonana, że takiego oferenta znajdziemy - nie ukrywa swego optymizmu Małgorzata Witkowska, dyrektor Miejskiego Szpitala Zespolonego.

    Szefowa lecznicy nie chciała komentować faktu, że już w grudniu rozpisano pierwszy taki konkurs, jednak zakończył się on fiaskiem. Potencjalni oferenci uznali za zbyt niskie pieniądze oferowane przez szpital. Wśród lekarzy krąży też pogłoska, że firma, z którą szpital gotów był już podpisać umowę, tak naprawdę nie dysponowała odpowiednią liczbą medyków.

    - Nie ma sensu roztrząsać tej sprawy, skoro do końca stycznia mamy obsadę dyżurów. Poczekajmy na wynik konkursu - ucina Małgorzata Witkowska.

    Doktor Wojciech Konieczny, przewodniczący związków zawodowych w szpitalu podkreśla, że lekarze nie mają wygórowanych żądań. Chcą tylko konkretnego wyjaśnienia sytuacji. Chodzi przecież o elementarne przestrzeganie przepisów. Przypomina, że obowiązują unijne przepisy o czasie pracy lekarzy.

    Problem w szpitalu na Zawodziu pewnie będzie problemem całego Miejskiego Szpitala Zespolonego, w skład którego wchodzą poza Zawodziem jeszcze dwie lecznice. Firma zewnętrzna, która chciałaby zatrudniać na dyżurach lekarzy spoza Częstochowy nie jest w stanie znaleźć kilkudziesięciu medyków, którzy będą dojeżdżać pod Jasną Górę na dyżury.

    Rozwiązanie tego problemu trzeba szybko znaleźć. Przecież w tym roku szpital miejski zostanie sprywatyzowany. Decyzja w tej sprawie zapadła. Nie wiadomo, jak miałby funkcjonować bez uregulowania kwestii dyżurów lekarskich. A to jest też sprawa zadłużania się szpitala.

    Miejska lecznica ma już 60 milionów długów. Lekarze słyszą od dyrekcji, że nie mogą dostać znaczących podwyżek, bo nie wytrzymają tego finanse szpitala. Ale słyszą też, że szpital płaci więcej np. za prąd elektryczny. Dla nich więc już na podwyżki nie ma.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama