Justyna Kowalczyk: Jaka jest na co dzień mistrzyni z Kasiny...

    Justyna Kowalczyk: Jaka jest na co dzień mistrzyni z Kasiny Wielkiej?

    Rafał Musioł

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    W Kasinie Wielkiej znów czeka ją zapewne gorące powitanie
    1/2
    przejdź do galerii

    W Kasinie Wielkiej znów czeka ją zapewne gorące powitanie ©Wojciech Matusik

    Co ja będę z tego mieć?

    Wokół Justyny Kowalczyk narosło sporo sprzecznych historii. Ale taki widać jej los, skoro bałagan pojawił się już w akcie urodzenia.

    - Urodziny mogę świętować dwukrotnie. Na świat przyszłam 19 stycznia 1983 roku, ale urzędnik przez pomyłkę wpisał datę o cztery dni późniejszą i tak to się już za mną ciągnie - tłumaczy biegaczka AZS AWF Katowice, nie ukrywając, że pytania o tę historię są już po prostu nudne.


    Nieprawdą jest też, że z domu nie wyniosła sportowych tradycji. Jej tata prowadził schronisko na Śnieżnicy i często jeździł na nartach. Także starsze rodzeństwo: Wioletta (została nauczycielką), Ilona (jest anestezjologiem) i Tomasz (kardiolog w Nowym Targu) potrafili poruszać się na dwóch deskach. Justyna też miała studiować medycynę, ale pojawił się trener Maratonu Mszana Dolna, Stanisław Mrowca.

    - Zaproponowałem jej zajęcia w naszej szkółce, ale nie było łatwo ją przekonać. Pytała nawet, co będzie z tego mieć, a ja jej mówiłem, że ma dar od Boga i nie może go zmarnować - wspomina szkoleniowiec. - Zauważyłem ją, gdy miała 13 lat i z gigantyczną przewagą wygrała bieg na 1000 metrów w zawodach szkolnych.

    Późniejsza mistrzyni świata i olimpijska rzeczywiście miała już świetną formę wypracowaną dzięki tacie, gdy przez rok, codziennie wchodziła z nim do schroniska.

    Decydujący okazał się zakład. Kowalczyk oświadczyła, że pozostanie w biegach tylko wtedy, jeśli zdobędzie tytuł mistrzyni Polski młodziczek.

    Dzięki Wierietelnemu...

    Kowalczyk połknęła bakcyla i trafiła do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem. Nie było łatwo, w pewnym momencie wróciła nawet do domu. Okazało się, że sfrustrowane przegranymi z nią wyścigami koleżanki stosowały "falę". Na powrót namówił ją Mrowca.

    Pokłócili się, gdy doszło do wyboru szkoły wyższej. Mrowca obstawał przy AWF w Krakowie, Justyna postawiła na Katowice. Zadecydował Aleksander Wierietielny, który pracował na tej uczelni i chciał mieć wschodzącą gwiazdę pod ręką.

    - O to miałem żal, bo Śląsk i Małopolska zawsze rywalizowały, a teraz oddawaliśmy im taką zdolną dziewczynę - opowiadał Mrowca w wywiadzie dla DZ, dodając, że katowicka uczelnia przekazała Maratonowi, w ramach ekwiwalentu za wyszkolenie, tylko pięć par nart.

    Dla kariery Kowalczyk był to jednak milowy krok. Współpraca z Wierietielnym poprowadziła ją do triumfów w mistrzostwach świata młodzieżowców i na Uniwersjadzie, a potem czterech medali igrzysk olimpijskich (jednego złotego), siedmiu na mistrzostwach świata (dwóch złotych), czterech Pucharów Świata i czterech zwycięstw w Tour de Ski. Razem przeszli też przez najtrudniejszy moment: dyskwalifikację dopingową po tym, jak w jej organizmie wykryto środki związane z nieświadomie zażytym lekiem. Nie zaniedbała też nauki: w 2009 roku została magistrem - praca nosiła tytuł "Analiza obciążeń treningowych Justyny Kowalczyk w sezonie 2002-2003", a niespełna dwa lata temu otworzyła przewód doktorski.

    Stadion zamiast trasy

    Biegaczka z Kasiny Wielkiej doczekała się już sportowego pomnika. - Jej imię nosi nasz stadion, na którym piłkarze walczą w klasie B - mówi prezes Marta Skowronek.

    Adam Małysz ma jednak nie stadion, a "swoją" skocznię, a Justyna Kowalczyk wciąż czeka na trasy biegowe. Niedawno wydawało się, że taki prezent otrzy-ma. Powstał projekt budowy centrum biegowego na styku Kasiny Wielkiej i Kasinki Małej.

    Okazało się jednak, że 150 właścicieli leżących tam działek nie osiągnęło porozumienia. Najnowszy pomysł zakłada wykupienie hektarów terenu w Lubomierzu.

    - Mamy jednak nadzieję, że trasy wokół Śnieżnicy, gdzie Justyna zaczynała swoją wielką karierę, jednak powstaną, chociaż pewnie mniejsze, bo na miarę naszych możliwości finansowych - podkreśla wicewójt Mszany, Tadeusz Klimek.

    Uśmiechnięta i bogata

    Za sukcesami sportowymi przy-szła też popularność i pieniądze. Biegaczka z Kasiny Wielkiej w styczniu po raz czwarty z rzędu wygrała Plebiscyt Przeglądu Sportowego, pokonując m.in. mistrzów olimpijskich z Londynu.

    W opracowanym przez "Super Express" rankingu najbogatszych polskich sportowców za rok 2012 zajęła 19. miejsce, a jej dochody oszacowano na 3.196.000 zł. Z danych publikowanych przez Światową Federację Narciarską wynika, że tylko na trasach zarobiła, w przeliczeniu, 1.069.000 zł, otrzymała też 20 tysięcy nagrody od Polskiego Związku Narciarskiego.

    Stypendium w kadrze to 6.900 zł miesięcznie, klubowe z katowickiej uczelni 2.000. Gros jej dochodów to umowy sponsorskie z firmowym uśmiechem dla Raiffeisen Banku na czele. Według szacunków umowa ta jest warta około 1,4 mln. Inne kontrakty przynoszą Kowalczyk kolejne kilkaset tysięcy złotych.

    Polka jest też bardzo bliska triumfu w klasyfikacji BMW xDrive Trophy, gdzie nagrodą jest samochód BMW X1 20d. Jego szacunkowa wartość w polskich salonach waha się od 125 do 140 tysięcy zł. Na Kowalczyk, która jeździ podarowanym przez sponsora mercedesem GL 450 CDI (ok. 400 tysięcy złotych) nie robi to zapewne wrażenia.

    Na drugiej stronie szali leży jednak 300 dni w roku poza domem i niewyobrażalny dla przeciętnego śmiertelnika wysiłek.

    O życiu

    O swoim prywatnym życiu sama Kowalczyk wypowiada się rzad-ko i niechętnie. - Jestem normalną kobietą. Nie będę żyć samotnie, chociaż nie planuję 15 dzieci - opowiadała w wywiadzie dla VIVY.

    Przełom może nastąpić po igrzyskach w Soczi. - Wtedy powinna zrobić sobie przerwę, założyć rodzinę i urodzić dziecko - mówi wprost trener Wierietielny.

    Wiele wskazuje na to, że przestanie też istnieć niezwykły duet. - Jestem już stary, buduję dom w Poroninie. Po Soczi pewnie w nim zamieszkam, a jeśli Justyna wróci jeszcze na trasy, będę jej zawsze kibicował - zwierzył się szkoleniowiec kilka tygodni temu.



    *Slash w Katowicach! Spodek oszalał [SENSACYJNE ZDJĘCIA i WIDEO]
    *Hajmat, hanysy, gorole, powstania śląskie, godka! [Śląski Słownik Pojęć Kontrowersyjnych]
    *Ranking szkół nauki jazdy 2013
    *Poznaj tajemnicę abdykacji papieża Benedykta XVI
    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Skupić się tylko na olimpiadzie.

      Pablo (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 56 / 38

      Gratulacje dla pani Justyny. Ale z tymi norweżkami to jest chyba tak jak z Amstrongiem. Tydzień przed mistrzostwami forma przeciętna. Na mistrzostwach rewelacyjna. Po mistrzostwach nędza. Jak można...rozwiń całość

      Gratulacje dla pani Justyny. Ale z tymi norweżkami to jest chyba tak jak z Amstrongiem. Tydzień przed mistrzostwami forma przeciętna. Na mistrzostwach rewelacyjna. Po mistrzostwach nędza. Jak można tak szybko uzyskać a póżniej stracić formę? Cooooś to nie gra. Duża przewałka przy otwartej kurtynie.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Justyna Patrowicz

      Fan Patrowicza (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 61 / 57

      Był też Mariusz Patrowicz z listy najbogatszych Polaków

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama