Mieszkańcy bielskiej dzielnicy Mikuszowice Śląskie nie wierzą już urzędnikom i założyli Komitet Obrony Olszówki.
Czarę goryczy przelało wyburzenie 5 stycznia przez prywatnego właściciela zabytkowej willi Hauptiga z 1888 roku, mimo że Ratusz zapewniał, iż nie ma takiej możliwości. Teraz postanowili sami zadbać o dziedzictwo kulturowe dzielnicy Olszówka-Cygański Las. O wsparcie poprosili Stowarzyszenie Olszówka.
- Miejsce zasługuje na to, by traktować je nieco inaczej niż inne dzielnice miasta. Przemawiają za tym względy historyczne i kulturowe - mówi Jacek Zachara, prezes Stowarzyszenia Olszówka, które pro- wadzi w dzielnicy m.in.
edukację ekologiczną.
- W barbarzyński sposób zniszczony został jeden z cennych obiektów. Nie mamy już zaufania do władz miasta, ani innych struktur, które zostały powołane do ochrony dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego - dodaje Zachara. Dlatego Stowarzyszenie Olszówka będzie wspierać mieszkańców.
Willi Hauptiga nie udało się uratować. Jednak mieszkańcy zamierzają bronić innych unikatowych budynków i miejsc cennych przyrodniczo.
- Są jeszcze dwa obiekty przeznaczone do sprzedania: dawna willa Zipsera i willa Bajka. I znowu nikt z nami nie rozmawia - irytuje się Czesław Kania, szef Rady Osiedla.
Nikt też nie odpowiedział na pismo mieszkańców przekazane do Urzędu Miejskiego 7 marca ub. roku. Już wtedy ludzie niepokoili się losem wyburzonej willi i kilku innych pięknych budynków. Nie wiadomo też, jaki los czeka perełkę, w której jeszcze kilka miesięcy będzie przedszkole, a otoczona jest hektarem wspaniałego parku.
- Od 1989 roku w Bielsku, ze względu na oszczędności, zlikwidowano 12 przedszkoli, ale u nas znalazły się pieniądze na budowę nowego. To wydaje się podejrzane - podkreśla mieszkaniec dzielnicy, Adam Cywka.
Dlatego ludzie powołali Komitet Obrony Olszówki.
- Będziemy robili wszystko, by miasto zaczęło się z nami liczyć. Nie wykluczamy nawet blokad, jeśli zajdzie potrzeba. Są nas setki. Teraz napisaliśmy pismo, które przez Radę Osiedla kierujemy do prezydenta - mówi Mirosław Gębala, przewodniczący komitetu.
W piśmie mieszkańcy sprzeciwiają się zmianom w historycznej dzielnicy, m.in. wycince drzewostanu i puszczaniu dużego ruchu wąskimi uliczkami - Suchą, Miłą, Szarą. Domagają się informacji o planach związanych z budynkiem i terenem poprzedszkolnym oraz natychmiastowego wykonania planu przestrzennego zagospodarowania dzielnicy. Chcą też wprowadzenia zakazu sprzedaży zabytkowych obiektów, do czasu powstania planu zagospodarowania.
- Pismo jeszcze do nas nie dotarło - mówi rzecznik prasowy bielskiego Ratusza, Tomasz Ficoń. - W 2003 roku w całym kraju wygasły dotychczasowe plany zagospodarowania terenu. W Bielsku na razie nowych jest mało. Systematycznie są tworzone. W trakcie realizacji jest 29. O kolejności decyduje Rada Miejska. Nie robi się ponadto planów dla całej dzielnicy, ale dla poszczególnych jej fragmentów.
Zabytkowa willa legła w gruzy
Willa Hauptiga powstała w 1888 r. Utrzymana była w stylu cottage, czyli podmiejskiego letniego domu murowanego z drewnianymi werandami i ozdobną snycerską dekoracją. Stała w ogrodzie porośniętym starodrzewem.
Kilkanaście lat mieściła się w willi siedziba sanepidu. Do 2003 r. budynek znajdował się pod opieką konserwatora, potem nastąpiła zmiana przepisów, zgodnie z którą to gminy mają dbać o trwałe zachowanie zabytków.
Trzy lata temu budynek wystawiony został przez gminę Bielsko-Biała na sprzedaż. Kupiła go wówczas firma deweloperska.
5 stycznia tego roku willa została zburzona. Właściciel twierdzi, że zgodnie z prawem, bo dostał zgodę od wojewody, który w świetle obowiązujących przepisów nie mógł jej nie wydać. Oburzenie mieszkańców budzi jednak fakt, że w umowie sprzedaży nie było zapisu o konieczności zachowania zabytku. Umowa ustna, którą obecnie zasłania się miasto - jak widać - niczego nie załatwiła. Tym bardziej, że właściciel twierdzi, iż niczego miastu nie obiecywał.