Sapota: Małe funkcjonalne mieszkania sprzedają się dziś w...

    Sapota: Małe funkcjonalne mieszkania sprzedają się dziś w kraju na pniu

    Michał Sapota

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Po wynikach giełdowych spółek deweloperskich widać, że nie ma już miejsca na dalsze spadki cen mieszkań
    1/3
    przejdź do galerii

    Po wynikach giełdowych spółek deweloperskich widać, że nie ma już miejsca na dalsze spadki cen mieszkań ©arc.

    Budownictwo mieszkaniowe może być szansą na rozpędzenie gospodarki. Popyt jest naturalny - wynikający z deficytu mieszkań - ale wielu klientów odchodzi z kwitkiem z banków. Rozmowa z Michałem Sapotą, wiceprezesem Murapolu SA
    Po załamaniu cenowym, jakie rynek mieszkaniowy przeżył w ubiegłym roku i latach poprzednich, początek tego roku przyniósł pewną poprawę. Jak wynika z danych Open Finance i Home Broker, indeks cen transakcyjnych mieszkań zyskał już niemal 5,6 proc. Czy można to uznać za sygnał, że warto zastanowić się nad kupnem mieszkania, bo taniej już nie będzie?
    To efekt odreagowania po wygaśnięciu programu "Rodzina na swoim", który poprzez wskaźniki cen narzucał niskie ceny sprzedaży, czasem fikcyjnie, bo różnice między ceną w "Rodzinie na swoim" a faktyczną były lokowane sztucznie w cenie miejsca postojowego czy wykończenia mieszkania pod klucz.
    Według mnie sytuacja zaczyna się normalizować, doszliśmy do poziomów, przy których większość deweloperów przestanie być rentowna, a to wprost przełoży się na wzrost ryzyka dla klientów, dlatego dalsza presja na obniżki cen będzie szkodliwa dla wszystkich zainteresowanych. Po wynikach giełdowych spółek deweloperskich widać, iż nie ma już miejsca na dalsze spadki cen. Stabilizacji cen mieszkań sprzyja wygaśnięcie programu "Rodzina na swoim". Jednak od przyszłego roku ma wejść nowy program rządowy "MdM". Jeśli - a wszystko na to wskazuje - wskaźniki cen będą kształtowane przez GUS, a więc de facto urząd będzie regulował ceny mieszkań (!), tak jak w "Rodzinie na swoim", to czeka nas naprawdę trudny czas dla branży. Wiele budów może nie zostać ukończonych, ponieważ biznesowo projekty przestaną się spinać.

    Pośrednicy w obrocie nieruchomościami podają, że w dużych miastach na nabywców czeka nawet 70 tysięcy nowych mieszkań, zbudowanych niedawno przez deweloperów. Dlaczego nikt nie chce ich kupić?
    Statystyki mówią o 50-70 tysiącach mieszkań na sześciu największych rynkach mieszkaniowych w kraju. Jest to absolutny rekord, natomiast ta liczba nie oddaje stanu faktycznego. W tej liczbie znajdują się mieszkania, które w ofercie są już od kilku lat, duże, na przykład osiemdziesięciometrowe, gdzie są tylko dwa pokoje - i takie mieszkanie nie ma szans na sprzedaż w dzisiejszych realiach. Kolejna sprawa to mieszkania w ofercie, których budowa się nie zaczęła i nie wiadomo, czy się zacznie, bo deklaracja dewelopera sprzed 28 kwietnia 2012 roku, że wprowadza je do sprzedaży, aby uciec przed ustawą deweloperską, często ma się nijak do rzeczywistości. Tak więc po odrzuceniu ofert, które nie liczą się w praktyce, zostaje nam jakieś 25-30 tysięcy mieszkań, czyli normalny poziom. My, będąc deweloperem ogólnopolskim, obecnym w 9 miastach w Polsce, m.in. w tych największych, jak Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Gdańsk czy Katowice, nie odczuwamy braku popytu, mało tego, w tym roku na pewno sprzedamy więcej mieszkań niż w 2012 roku.

    Jakich mieszkań szukają dziś Polacy?
    Takich, na jakie dostaną kredyt, a więc niekoniecznie tanich, ale na pewno małych. Główną barierą jest zdolność kredytowa przeciętnego klienta. Rekomendacja Komisji Nadzoru Finansowego co do liczenia zdolności dla kredytów hipotecznych wprowadziła bardzo duże ograniczenia. Regulacja jest nadmierna w stosunku do sytuacji na polskim rynku, mówi się o kryzysie, a de facto mamy do czynienia jedynie ze spowolnieniem. W takich czasach, gdzie większość przemysłu ogranicza skalę działania i zatrudnienie, budownictwo mieszkaniowe może być szansą na napędzenie gospodarki. To jest oczywista oczywistość i dziś jest dobry moment na złagodzenie kryteriów, umożliwienie ludziom kupowania nowych mieszkań, bo popyt jest naturalny - wynikający z deficytu mieszkań - ale wielu klientów odchodzi z kwitkiem z banków. Tu potrzeba zdecydowanego, odważnego działania, a także stosowania prostych rozwiązań, bo to państwo nic nie kosztuje. Tak więc budujmy mieszkania o powierzchni 30-50 metrów kwadratowych, przy czym trzydziestometrowe powinny mieć dwa pokoje, a pięćdziesięciometrowe - trzy pokoje. Do tego jak największa funkcjonalność i możliwie dobra lokalizacja w stosunku do zdolności kredytowej. I możemy być spokojni, że na takie mieszkania zawsze znajdą się chętni.

    Rozmawiał Mariusz Urbanke




    *Ranking szkół nauki jazdy 2013
    *Restauracja Rączka gotuje otwarta ZOBACZ ZDJĘCIA
    *Granica polsko-niemiecka 1922 na Górnym Śląsku [SENSACYJNE ZDJĘCIA]
    *Podziemny dworzec autobusowy w Katowicach działa! [ZDJĘCIA]

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama