Gra na czas

    Marcin Twaróg

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Gra na czas zawsze spotykała się na moim podwórku z potępieniem. Nie po to przecież ganialiśmy za piłką, żeby oglądać, jak ktoś ją umyślnie wykopuje na aut.
    Kara była jedna - kto psuł zabawę, nie grał następnego meczu. Wiedzieliśmy to doskonale i niepotrzebny był nam arbiter.

    Z przeciągającymi się po 7-10 lat sprawami sądowymi powinno być tak samo. Niezależnie od tego, czy gra na czas to zasługa genialnych adwokatów oskarżonych, kiepskich prokuratorów, czy też trudności samych spraw. Tyle tylko, że w takich przypadkach odpowiedzialność musi spaść na sędziów. Odpowiedzmy sobie na jedno proste pytanie: czy możliwe jest ogłoszenie sprawiedliwego wyroku w sytuacji, gdy tak naprawdę już nikt nie pamięta o jakie winy chodziło? Nie róbmy sobie kpin z prawa.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama