Ważne
    Bartosik: Himalaje - piekne i niebezpeczne. Warte by stracić...

    Bartosik: Himalaje - piekne i niebezpeczne. Warte by stracić życie? [WIDEO]

    Piękni 50-letni

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Widok na K2
    1/4
    przejdź do galerii

    Widok na K2 ©arc

    Tragedia pod szczytem Broad Peak, gdzie na początku marca zginęło dwóch polskich himalaistów, spowodowała, że przypomniały mi się moje kontakty ze wspaniałymi ludźmi, którzy ze wspinania w górach najwyższych uczynili sens życia. Nie znałem (nie znam) ich zbyt wielu, może kilkunastu, bo w gazecie zajmowałem się zwykle czym innym, ale zawsze w rozmowach z nimi uderzała mnie jedna sprawa - pasja z jaką mówili o tym, co dla nich najważniejsze. A najważniejsze była, oczywiście, wspinaczka wysokogórska. W ten sposób spełniali swoje marzenia.
    Jeden z pierwszych większych tekstów, który napisałem rozpoczynając pracę w zawodzie, ukazał się w nieistniejącej już "Trybunie Robotniczej". I dotyczył właśnie Himalajów. Było to w 1979 roku, krótko przed wyjazdem, zakończonej sukcesem, śląskiej wyprawy na Lhotse. Kierował nią gliwiczanin, Adam Bilczewski, który później stanął na szczycie tego ośmiotysięcznika. Był osobą ważącą każde słowo, ale też i każde jego słowo było ważne.
    Wiedział, że w tych najważniejszych momentach, na wysokości ponad 8 tysięcy metrów, można liczyć tylko na siebie. A wiadomo, że dłuższy niż kilkanaście godzin pobyt na tej wysokości jest zazwyczaj równoznaczny z pozostaniem tam na zawsze.

    Miałem też okazję poznać Krzysztofa Wielickiego, krótko po tym, jak zdobył najwyższą górę świata, Mount Everest, i praktycznie dopiero zaczynał swą himalajską drogę. Teraz był kierownikiem wyprawy na Broad Peak, która zakończyła się i sukcesem, i tragedią. Bo tak to już jest, że w himalaizmie granica między tymi dwoma skrajnościami jest bardzo nikła. Dlaczego? Bo tam wejście na szczyt jest dopiero połową drogi, zwykle tą łatwiejszą. Zejście ze szczytu, gdy ktoś przeliczy się z siłami, często przypomina ucieczkę. Niestety, nie zawsze udaną.

    CZYTAJ TAKŻE:
    Olga Morawska: Himalaje zabrały jej męża
    Tomasz Kowalski: Z Zagłębia w Himalaje. Wyprawa na Broad Peak [OSTATNI WYWIAD WIDEO]


    Parę razy spotkałem się też z najlepszym, choć nieżyjącym już od dawna Jerzym Kukuczką. Ten zdobywca Korony Himalajów i Karakorum zginął próbując pokonać niezdobytą grań Lhotse. Tam również straciła życie osoba, z którą o Himalajach rozmawiałem najwięcej. Mieszkający na katowickiej Koszutce Rafał Chołda był niemal moim rówieśnikiem. I przyjacielem. O swoich marzeniach związanych z górami wysokimi mógł opowiadać bez przerwy. Był nimi zafascynowany i gotowy poświęcić wszystko, by się w nich realizować. Zdawał sobie sprawę, że wspinanie się w ekstremalnych warunkach jest niebezpieczne, ale uważał, że jemu nic nie grozi. Niestety, góry okazały się wyjątkowo brutalne - zginął wspinając się razem z Kukuczką i innym znakomitym śląskim himalaistą, Ryszardem Pawłowskim.

    Nie ukrywam, że właśnie ta śmierć spowodowała, że na ludzi, którzy wspinają się w najwyższych górach zacząłem patrzeć inaczej. Przestało mi wystarczać wyjaśnienie, iż w Himalaje chodzi się dlatego, że są. Bo spełnianie życiowej pasji nie jest wystarczającym argumentem do ryzykowania życiem. Swoim i innych. Czym bowiem różni się np. jazda motocyklem z szybkością ponad 200 km na godzinę od wchodzenia na himalajskie szczyty? To przecież również granie ze śmiercią w kółko i krzyżyk.

    Na koniec muszę się jeszcze odnieść do dyskusji jaka rozgorzała na forach internetowych, po tym jak okazało się, że Tomasz Kowalski i Maciej Berbeka nie wrócą ze szczytu Broad Peak. Niektórzy internauci twierdzili, że to skandal, iż nikt nie próbował ich ratować. Oczywiście racji nie mają, bo takiej możliwości nie było. Każdy himalaista wie, że gdy walczy się o własne życie nie myśli się o ratowaniu innych. Ma też zakodowane, że samotność w drodze ze szczytu wliczona jest w to co robią.

    Na pewno należy natomiast dyskutować nad tym, czy atak szczytowy nie powinien przebiegać np. w dwóch niezależnych od siebie zespołach. Byłoby to na pewno bezpieczniejsze, ale trzeba wiedzieć, że pogoda dla wspinaczy zwykle szybko się tam kończy. A pewnie każdy z himalaistów, którzy weszli niedawno na Broad Peak, chciał być w gronie tych, którzy dokonali tego w zimie po raz pierwszy. Niestety, połowa z nich zapłaciła za to cenę najwyższą…

    CZYTAJ KONIECZNIE
    Blog Stanisława Bartosika: Wspomnienia 50-latków












    *Ranking szkół nauki jazdy 2013
    *Restauracja Rączka gotuje otwarta ZOBACZ ZDJĘCIA
    *Granica polsko-niemiecka 1922 na Górnym Śląsku [SENSACYJNE ZDJĘCIA]
    *Podziemny dworzec autobusowy w Katowicach działa! [ZDJĘCIA]

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ryzyko wpisane w życie

      Stanis?aw Bartosik

      Zgłoś naruszenie treści / 40 / 64

      W historii polskiego himalaizmu jest wiele znakomitych kart. Pasja ta oznaczona jest jednak największym ryzykiem, ryzykiem tragicznej śmierci. Poważny temat więc wierzę, że dyskusja też będzie...rozwiń całość

      W historii polskiego himalaizmu jest wiele znakomitych kart. Pasja ta oznaczona jest jednak największym ryzykiem, ryzykiem tragicznej śmierci. Poważny temat więc wierzę, że dyskusja też będzie poważna. Zapraszam
      Stanisław Bartosikzwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama