Koalicja PO, Ruchu Palikota, PSL i SLD chce kobiet u władzy....

    Koalicja PO, Ruchu Palikota, PSL i SLD chce kobiet u władzy. PiS nie

    Michał Wroński

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    W Katowicach, jak wszędzie, w radzie miasta zdecydowanie przeważają panowie
    1/2
    przejdź do galerii

    W Katowicach, jak wszędzie, w radzie miasta zdecydowanie przeważają panowie ©Lucyna Nenow

    Takiej koalicji w naszym skłóconym parlamencie jeszcze nie było. Posłanki Platformy Obywatelskiej, Ruchu Palikota, PSL i SLD wspólnie złożyły projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego. W ten sposób chcą zwiększyć odsetek kobiet startujących w wyborach do parlamentów (polskiego oraz europejskiego), a także rad gminnych.
    Oczywiście start to jedno, a faktyczne zdobycie poparcia wyborców to drugie. Tymczasem, wedle naszego redakcyjnego sondażu, przeprowadzonego w 20 miastach województwa śląskiego, kobiety stanowią niespełna jedną czwartą wśród radnych. Przy okazji sprawdziliśmy też jakie zawody mają w tych gremiach najliczniejszą reprezentację. Okazało się, że o miejsca w radach gmin najskuteczniej zabiegają emeryci. Nieźle radzą sobie też przedsiębiorcy i nauczyciele. Trudno natomiast znaleźć w tym gronie prawników i finansistów.

    W Zabrzu rządzą kobiety. No, prawie rządzą

    Do naszej analizy wytypowaliśmy zarówno duże i średnie miasta regionu (m.in. Katowice, Gliwice, Rybnik, Bielsko- Białą, Częstochowę, Zabrze, Żory, czy Racibórz), jak też znacznie mniejsze miejscowości jak Lubliniec, Kłobuck, czy Koszęcin. W sumie naliczyliśmy w nich 464 rajców. W żadnej ze sprawdzonych miejscowości kobiety nie mają większości w radzie gminy. Najbliżej tego są w Zabrzu, gdzie na 25 miejskich rajców 10 stanowią panie. Na drugim biegunie jest Racibórz, gdzie wśród 23 radnych znaleźliśmy zaledwie jedną kobietę. Podobnie jest w Koszęcinie, gdzie w 15-osobowej radzie jedynym "rodzynkiem" jest Gabriela Helisz. Niewiele większe wpływy - po 3 radne - panie mają w Rybniku, Kłobucku i Sosnowcu. Dlaczego tylko tyle? Halina Sobańska, radna w Sosnowcu, a zarazem założycielka stowarzyszenia Aktywne Kobiety wini za taki stan rzeczy przede wszystkim kiepskie miejsca na listach, z których startowały kandydatki na radne.

    - Umieszczano je na listach wyborczych z tyłu, a tymczasem tak naprawdę szanse an sukces dają trzy pierwsze miejsca - mówi Sobańska. No dobrze, ale ktoś te fatalne miejsca kobietom przydzielił.

    - Owszem, zdominowane przez mężczyzn zarządy partii - stwierdza sosnowiecka radna, choć z drugiej strony przyznaje, że zainteresowanie pań polityką jest znacznie mniejsze niż mężczyzn, więc i potencjalnych kandydatek nie jest za wiele.

    - Kiedy w 2001 roku zakładałam stowarzyszenie za cel numer jeden postawiłam sobie zwiększenie aktywności kobiet w sferze publicznej. Tyle, że szybko okazało się, iż kobiety mają inne zmartwienia: przemoc domową i brak pracy - mówi Sobańska.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Zdjęcie autora komentarza
      Koalicja PO, Ruchu Palikota, PSL i SLD chce kobiet u władzy. PiS nie

      Henryk Mościbrodzki

      Zgłoś naruszenie treści / 14 / 28

      No tak, ale ta proporcja powinna raczej wynikać z faktycznej ilości kobiet-członków danego ugrupowania politycznego, a nie jakiś "sztucznych" regulacji prawnych.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      łał.

      kamiljahn (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 25 / 18

      Po co na siłę pchac do polityki kobiety. Gdyby było z ich strony zainteresowanie, to by same się garnęły do startów w wyborach. Wyjdzie na to, że do startu w wyborach będą organizowane łapanki, na...rozwiń całość

      Po co na siłę pchac do polityki kobiety. Gdyby było z ich strony zainteresowanie, to by same się garnęły do startów w wyborach. Wyjdzie na to, że do startu w wyborach będą organizowane łapanki, na chętne do startu kobiety, bo trzeba nimi będzie zapełnic listę. Niech o wyborze decydują wyborcy a nie ustalacze parytetów i kwot. Z postulowanych zmian nic nie wyjdzie, bo zmian chcą tylko "działaczki" a partie dołączyły do projektu, bo modnie (dla garstki lewicowych elit, sprawiających wrażenie posiadania sporego zaplecza) jest brac w tym udział ;/ NIech jest bez kwot i parytetów - wtedy kandydują tylko chętni a wyborcy mogą przecież wybrac kobiety. Co więcej, same kobiety wybierają zazwyczaj mężczyzn ;) Nic na siłę, bo to nie ma nic wspolnego z demokracją ;/zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama