Katarzyna W. użyła słów "A jednak ich wychu*ałam" - świadek...

    Katarzyna W. użyła słów "A jednak ich wychu*ałam" - świadek [4. ROZPRAWA]

    Aldona Minorczyk-Cichy

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Katarzyna W. użyła słów "A jednak ich wychu*ałam" - świadek [4. ROZPRAWA]
    1/12
    przejdź do galerii

    ©arc. DZ

    Katarzyna W., oskarżona o zamordowanie swojej córeczki Madzi, we wtorek, 2 kwietnia po raz czwarty staje przed sądem. Dzisiaj wyjaśnienia składac będą kolejni świadkowie, wśród nich ma być także matka Katarzyny W., Leokadia, oraz współosadzone w areszcie.
    AKTUALIZACJA GODZ. 16.38
    Obrońca dopytuje o to, kiedy W. mówiła że Rutkowski ostrzegał ją przed konfidentami. S. się wtEdy zdenerwowała, ale podkreśla, że to nie zmieniło jej relacji z W. S. była wściekła w tym dniu, ale jak cela jest mała to ludzie muszą panować nad emocjami. To było nieporozumienie.
    KONIEC PRZESŁUCHANIA

    CZYTAJ KONIECZNIE:
    Koleżanki z celi sypią Katarzynę W. CZYTAJ SENSACYJNE ZEZNANIA


    AKTUALIZACJA GODZ. 16.31
    Katarzyna mówiła otwarcie jak się będzie udzielać w mediach, że chce na tym wszystkim zarobić. S. sobie teggo nie życzyła.

    Za pierwszym razem S. nie protestowała. Dowiedziała się, że ma być przerzucona na inną celę. Domyślała się, że do W. kiedy weszła na celę W. przedstawiła się: Jestem Katarzyna W.
    S. przyjęła W. jak wszystkich. Zrobiła kawę. Poczęstowała papierosem, czymś słodkim. S. nie chciała osądzać nikogo.

    AKTUALIZACJA GODZ. 16.25
    S. opowiada dlaczego nie chciała za drugim razem siedzieć z W. Chodziło o media i opowieści W. dla mediów. Bała się, że będzie mieć problemy. Wcześniej siedziała z Beatą Ch. matką Szymona. W. skłamała wtedy na temat ich relacji. Wykorzystała to publicznie, choć nic takiego nie miało miejsca. Że niby pomogła Beacie w obronie, używaniu słów. S. bała się takich pomówień.

    AKTUALIZACJA GODZ. 16.21
    Obrońca pyta o złe traktowanie W. S. podkreśla, że ona nigdy nie była źle traktowana. Miała zawsze ochronę, była izolowana. Nawet przy jedzeniu. Była pod kamerami. S. dodaje, że dziewczyny w areszcie są różne, ale przy S. takich wyzwisk nigdy nie było. Dyrektor aresztu to zabezpieczył.
    W. sama mówiła, że boi się wyzwisk. S. siedziała z innymi osobami, które miały podobny zarzut, ale nie była świadkiem wyzwisk pod ich adresem, czy agresji.

    AKTUALIZACJA GODZ. 16.16
    Pytania zaczyna zadawać obrońca.

    Mecenas pyta o rzekome samobójstwo, ślad na kubku, strużkę. S. opoiwada,że strużkę widziała. Była zaschnięta. Dodaje, że Kaśka kiedy trzeci raz trafiła na areszt to opowiadała dokładnie, jak wszystkich wtedy wyjajała. Mówiła o tym na spacerniaku.

    AKTUALIZACJA GODZ. 16.07
    W. bała się jak jest traktowana w areszcie. Wiedziała że z takiego artykułu nikt nie chce siedzieć. Dyrektor uważał, że tylko ja nie zrobię jej krzywdy, że nadaję się do siedzenia z nią. Je też protestowałam przeciwko niej, ale tam nie wolno protestować. Zdaniem S. W. na początku była inna. S. trzy razy miała możliwość kontaktu z W., podczas kolejnych aresztowań. W. też za pierwszym razem kłamała. S. miała wrażenie, że W. kogoś kryje. Chciała powiedzieć prawdę, ale się zacinała, kontrolowała.
    Prokurator pyta S. o motywację zeznawania. S. podkreśla, że nie odniosła korzyści ze złożenia zeznań oraz, że nie jest z W. w konflikcie.

    S. prosi sąd, aby media nie publikowały jej zdjęć, bo na zewnątrz stoją fotoreporterzy. Sąd mówi, że jego władza kończy się na sali rozpraw.

    AKTUALIZACJA GODZ. 16.07
    S. mówi, że W. kłamała. Tak to S. odbierała. W. chciała by ją szanowano. S. podejrzewa, że W. dużo wiedziała o medycynie. W. używała profesjonalnych nazw. Dużo wiedziała o schorzeniach S., jak jej pomóc. Ta wiedza W. znajdowała oparcie w faktach.

    AKTUALIZACJA GODZ. 16.04
    Katarzyna W. jest spokojna. Bez reakcji słucha zeznań koleżanki z celi. We włosach ma białą wstążkę. Ubrana w białą bluzkę, czarną marynarkę spodnie, szpilki.
    S. uzupełnia zeznania nt współpracy W. z Rutkowskim. S. potwierdza, że Rutkowski uczył W. jak zeznawać aby nie dostać zarzutów, jakich słów używać. Rutkowski uczył ją opowiadać o akcji reanimacyjnej, aby uciekła z paragrafu jaki ma zarzucony. Mówiła koleżankom, że one nie potrafią się bronić. Że trzeba przemyśleć co się mówi.

    Katarzyna była zła na Rutkowskiego. Mówiła, że go usidli, pokaże, wytoczy proces. S.nie wie o co W. miała do detektywa pretensje.
    Teraz pytania zadaje S.prokurator.

    AKTUALIZACJA GODZ. 15.58
    S. zeznawała o próbie samobójczej W. W. powiedziała jej, że zrobiła to specjalnie, aby wykręcić się od wizji lokalnej.
    Katarzyna raz mówiła, że wyszła z Bartkiem i jego kolegą z żywym dzieckiem, innym razem, że z martwym. Liczyła na zeznania sąsiadki, która widziała ją z żywym dzieckiem.
    Katarzyna W. zmieniała wersje. Także okoliczności śmierci córki.
    W lutym opowiadała, że masowała serduszko dziecka. To miała być wersja, której jej nauczył Rutkowski. Mówiła, że umawiała się z detektywem, co miała mówić. Kobiety śmiały się, że detektyw zatrzymał pieniądze, które W. miała dostać. W. była oburzona na detektywa, że ją "wyhuśtał".

    Kiedy W. wychodziła z aresztu wszyscy osadzeni byli oburzeni. Uderzali talerzami w kraty.
    W. o zainteresowaniu mediów mówiła, że każdy sposób na popularność jest dobry. W. w areszcie zachowywała się jak na wakacjach. Zastanawiała się nad operacją plastyczną, jak będzie zarabiać. Żyła tylko nadzieją na wyjście z aresztu.

    AKTUALIZACJA GODZ. 15.50
    Sąd odczytuje kolejny protokół z przesłuchania S. S. mówiła nt stanu rąk W., które nie były uszkodzone od kopania grobu córce. W. mówiła, że robiła to w rękawiczkach. S. zeznawała, że miała wrażenie, że W. podczas ukrywania zwłok nie była sama. W. mówiła: "Ciekawe, czy znaleźli nasze pety". W. nigdy nie powiedziała o kogo chodzi. Kiedy dowiedziała się, że Bartek jest w Polsce to się cieszyła, mówiła że to nie tak, że nie do końca go nienawidzi. Mówiła, jak udawali, że się rozstali. Opowiadała, że Bartek jest miłością jej życia. Opowiadała też o tym, że zgodziła się na wywiad w jednej ze stacji, bo chcieli z Bartkiem kupić sobie duże łóżko. Tak zrobili.

    W. opowiadała o piecu kaflowym, o tym, że dziecko jest w stanie wytrzymać dłużej, przy czadzącym piecu.

    AKTUALIZACJA GODZ. 15.46
    S. uzupełnia zeznania o opowieści W. nt. chwili śmierci Magdy. W. była pewna, że jej dziecko nie żyje.
    W areszcie kobiety oglądały reportaż o chorym dziecku, które miało bąble na skórze. W. miała dużą wiedzę na ten temat i na temat siniaków, przepływu krwi, skóry dziecka, śladów obrażeń na jego ciele. Z jej relacji wynikało, że wiedziała to przed śmiercią dziecka, a może nawet przed jego urodzeniem.

    W. znała odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące dzieci i ich chorób. Na temat zakrztuszenia wiele wiedziała. S. opowiadała, że jak jej dziecko się zakrztusiło się landrynką, to tak krzyczała, że sąsiedka piętro niżej to usłyszała i wezwała pogotowie. S. się dziwi reakcji W. po upadku Magdy. Katarzyna o takich przypadkach opowiadała od strony medycznej.

    Sąd odczytuje kolejny protokół z przesłuchania S. S. mówiła nt stanu rąk W., które nie były uszkodzone od kopania grobu córce. W. mówiła, że robiła to w rękawiczkach. S. zeznawała, że miała wrażenie, że W. podczas ukrywania zwłok nie była sama.

    AKTUALIZACJA GODZ. 15.36
    S. uzupełnia swojej zeznania na temat słów "tak to miało wyglądać". S. miała wrażenie, że W. kryje Bartka, że cały czas coś zmienia w swoich opowiadaniach. W. opowiadała Katarzynie, że na przesłuchaniu widziała w tv Bartka z jakąś kobietą. W. się wtedy zdenerwowała i powtórzyła, że "sama za to nie beknie".

    AKTUALIZACJA GODZ. 15.32
    W. opowiadała S., że u teściów było jej źle. W. miała powiedzieć, że gdy dziecko było martwe, to Bartek był z nią w mieszkaniu. Kiedy wyszła z ciałem Bartek miał iść w innym kierunku. W. była zła na S., że ta nic nie rozumie. S. jest pewna tego, co usłyszała.
    S podkreśla, że W. nie przejmowała się dzieckiem. Opowiadała o książce, która miała się ukazać po jej wyjściu z aresztu i że podpisała umowę.
    S. przyjęła W. jak córkę. Opowiadała jej jak jest w areszcie.

    AKTUALIZACJA GODZ. 15.29
    S. nie spała pierwszego dnia w areszcie do nocy. W. siedziała na ziemi i opowiadała co się stało. Świadek znała Katarzynę z telewizji, wiedziała co się stało.
    W. Nie chciała rozmawiać na temat brata i sms wysłanych do niego przed śmiercią dziecka.
    S. była przerażona. Miała przekonanie, że W. coś zrobiła dziecku. Wg S. W. przejmowała się tylko mężem. Mówiła, że detektyw Rutkowski kazał jej uważać w celi, że ktoś może być podstawiony. Mówiła, że Rutkowski miał jej jako jedyny przynosić paczki.

    AKTUALIZACJA GODZ. 13:40:

    S. podtrzymuje to co zeznała w śledztwie. Innych szczegółów nie pamięta. Sąd odczytuje zeznania S.ze śledztwa.

    AKTUALIZACJA GODZ. 13:35:

    S. odbierała to jakby podczas chowania zwłok W. nie była sama. W. używała liczby mnogiej. Za trzecim razem jak przyszła na areszt to W. mówiła, że ma czterech świadków, którzy jak pstryknie palcami to będzie zeznawać jak zechce. Chodziło chyba o osoby, które były na imprezie zanim Magda "zaginęła". Mówiła o chłopaku, którego matka rozprowadza narzędzia po szpitalach i ma znajomości i załatwiła tym czterem osobom zwolnienie z przesłuchania. Być może W. się tylko chwaliła, lecz mówiła, że wystarczy, że zadzwoni do Krakowa i oni złożą zeznania. Występowało imię Tomek. Mówiła, że to byli bardziej przyjaciele Bartka.

    Kiedy W. wiedziała, że następnego dnia będzie wizja lokalna W. zrobiła szopkę ze swoim truciem, choć nic takiego nie miało miejsca. Rozrobiła tylko w kubku proszek. Przechyliła nad umywalką, by był ślad. Postawia kubek na stoliku. S. wezwała oddziałową. Przeprowadzono procedury. Przyjechało pogotowie. Nic W. nie było. Żadnych objawów. Na pytanie dlaczego to zrobiła, powiedziała, że nie chciała brać udziału w wizji lokalnej. Napisała wtedy list pożegnalny do Bartka. Bała się żeby jej nie zostawił. Listu nie wysłała, tylko zostawiła go w miejscu, gdzie było go łatwo znaleźć.

    S. mówi, że w dniu kiedy był pogrzeb Magdy K. miała uchylenie aresztu. Wtedy od rana była pobudzona. Ubrała się na biało. Umalowała. Siedziała na górnym łóżku z uśmiechem. To wszystkich denerwowało. Żadnej reakcji, kiedy widziała, że jej dziecko jest chowane. Telewizor w celi był włączony. Katarzyna nie miała żadnych odruchów matki. Kiedy sędzina ogłosiła uchylenie aresztu W. użyła słów "A jednak ich wychujałam"

    Następnym razem W. zastanawiała się co by się stało, gdyby na miejscu zbrodni podłożyć włos kogoś innego. Mówiła o ziemi w śpioszkach, wyjeździe do Sopotu. Opowiadała jak zatrudniła się w klubie nocnym i jak została zwolniona, gdy ją zwolniono. Powiedziała też, że sama za to nie beknie. S. Nie wie kogo W. miała na myśli.

    AKTUALIZACJA GODZ. 13:30:

    W. nie zadzwoniła na pogotowie, bo nie chciała, by lekarze męczyli Madzię. Chciała ją pochować. S. zeznaje, że W. opowiedziała jej trasę, którą szła. Wsadziła dziecko do wózka. Znała każdy szczegół trasy. Minęła starszą parę. Podjechała do parku. Odgarnęła ziemię pod kamień. Kamienia nie ruszyła, tylko Magdę wsunęła pod głaz. Obawiała się strasznie o jakieś pety z papierosów, czy zostały znalezione. S. nie wie dlaczego się o to martwiła. Pytała "czy to mój, czy nie mój". S. nie wie o co chodziła.

    ***

    Zeznaje Małgorzata S., współosadzona w Areszcie Śledczym Katarzyny W.

    Mówi, że Katarzyna W. opowiadała, że Madzia jej wyleciała. Odbiła się najpierw o klatkę piersiową i spadła jej na podłogę. Mówiła, że wcześniej W. miała wyjść z dzieckiem. Mąż zniósł wózek. Mąż pojechał w innym kierunku, a ona ruszyła wózkiem kawałek, ale stwierdziła, że nie ma pampersów i musi wrócić do domu.

    Stała na progu, jedną ręką chciała sięgnąć po pampersy. Drugą trzymała córkę zawiniętą w kocyk. Wtedy rzekomo Magda jej wyleciała. Opowiadała chaotycznie. W. mówiła, że dziecko do łóżeczka na chwilę położyła. Robiła jakąś listę zakupów, wysyłała sms do brata.

    CZYTAJ, CO PODCZAS 4. ROZPRAWY POWIEDZIAŁA MATKA KATARZYNY W.

    S. pytała W. dlaczego nie dzwoniła na pogotowie. W. odpowiedziała, że sama reanimowała córkę. Robiła masaż serca i sztuczne oddychanie. S. mówi, że W. ma dużą wiedzę medyczną. Ma książki medyczne. Wiedziała, że u małego dziecka jak się jej uciśnie, to nie ma siniaków. Mówiła, że tkanka skóry u dziecka jest odporna. S. twierdzi, że pierwszy raz w życiu coś takiego słyszała, a ma dziecko, które ma 23 lata. W. mówiła, że jej zamiarem były studia medyczne, ale coś się jej nie udało.

    Że miała książki medyczne, że coś czytała w internecie, szczególnie na temat małych dzieci. To mnie dziwiło, bo mnie jako matkę interesowało coś innego niż ona opowiadała medycznymi terminami. Nie jestem w stanie tego powtórzyć. Na pytanie skąd wiedziała, że dziecko nie żyje W. opowiadała, że móżdżek umiera pierwszy, mózg potem. W. mówiła z takimi szczegółami, że S. pierwszy raz się z takim czymś spotkała.

    W. opisywała czynności reanimacyjne. S. dopytywała skąd wiedziała, że dziecko nie żyje.W. była przekonana, że Madzia nie żyje, bo jej główka latała.




    *Kutz: Autonomia okazała się oszustwem. Ślązakom należy się status mniejszości etnicznej [WYWIAD RZEKA]
    *TYLKO W DZ: Niesamowite zdjęcia górników i kopalń z XIX w. Maxa Steckla
    *Cygańskie wesele w Rudzie Śl. On - 21 lat, ona 16 lat. ZOBACZ ZDJĘCIA Z ZABAWY
    *Serial Anna German [STRESZCZENIA ODCINKÓW]

    [b]Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze (4)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      W. miała powiedzieć, że gdy dziecko było martwe, to Bartek był z nią w mieszkaniu

      co chwile sprzecznosci (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 77 / 53

      Kiedy wyszła z ciałem Bartek miał iść w innym kierunku.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Matka Polka

      Ala (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 62 / 58

      Wstyd mi, ze w kotekscie tej imprezy w mediach ogolnokrajowych pada slowo "slaskie", najlepiej byloby odlaczyc sie od tego calego sosnowca i zaglebia :/

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      t

      p (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 66 / 66

      t

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      I CO WAS DZIWI

      ALA (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 96 / 59

      PRZECIEZ AFERALY OD PANA PREMIERA NA PEWNO NIE RAZ W PODOBNY SPOSOB O TEMIDZIE WYPOWIADALY SIE

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama