Płk Łukaszewicz: Bezpośrednie przyczyny tej tragedii zostały...

    Płk Łukaszewicz: Bezpośrednie przyczyny tej tragedii zostały wyjaśnione już dawno temu

    Agaton Koziński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Przypuszczam, że 10 kwietnia 2010 r. na lotnisku w Smoleńsku niesprawny był system radiolokacyjnego podejścia do lądowania. Powinny to wyjaśnić odpowiednie organy śledcze -
    Płk Piotr Łukaszewicz

    Płk Piotr Łukaszewicz ©FOT.BARTEK SYTA/Polskapresse

    Donald Tusk chce, by kampania "prostująca dezinformacje" dotyczące katastrofy smoleńskiej była bardziej intensywna. Jak właściwie ta intensyfikacja działań powinna wyglądać?
    Nie czuję się kompetentny, aby doradzać rządowi, jak prowadzić kampanię informacyjną. Ale od samego początku brakowało mi wystąpień publicznych, które na bieżąco informowałyby w sposób zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy, jak przebiegają prace komisji. O pewnych kluczowych ustaleniach, na przykład o fakcie, że załoga w trakcie podejścia do lotniska wykorzystywała radiowysokościomierz zamiast wysokościomierza barometrycznego, opinia publiczna dowiedziała się z enuncjacji prasowych.
    Do dzisiaj nie ma w składzie ani komisji, ani zespołu rządowego zajmującego się katastrofą lotniczą w Smoleńsku osoby merytorycznie przygotowanej do profesjonalnego prezentowania opinii publicznej zawiłości z nią związanych. Skutkiem takiego stanu rzeczy są nieefektywne działania strony rządowej, wyłącznie reagującej na zarzuty o błędnych ustaleniach czy o próbach zatuszowania prawdy. W rezultacie wzrasta liczba osób, które uwierzyły w zamach na samolot prezydencki w Smoleńsku. Obawiam się, że zwykłe "prostowanie dezinformacji" w takiej sytuacji okaże się niewystarczające, zwłaszcza wobec działań informacyjnych zespołu posła Macierewicza.

    Jak Pan tłumaczy fakt, że członkowie byłej komisji Jerzego Millera tak słabo angażują się w tłumaczenie zawiłości związanych z tragedią z 10 kwietnia?
    Celem prac komisji Millera było ustalenie przyczyn i okoliczności katastrofy lotniczej na potrzeby wykluczenia podobnych zdarzeń w przyszłości, a nie ustalenia odpowiedzialności poszczególnych osób za jej powstanie. Badanie katastrof lotniczych odbywa się w zaciszu laboratoriów, a nie w świetle jupiterów. Praca zespołu kończy się z chwilą opublikowania raportu i wydania zaleceń profilaktycznych i komisja nie ma prawnego obowiązku prowadzenia kampanii informacyjnej.

    Czy można to zmienić?
    Brak kompetentnego rzecznika prasowego komisji uważam za błąd, którego skutki już wyjaśniłem. Jednakże decyzja o jego ustanowieniu leżała poza zakresem merytorycznych kompetencji członków komisji. I przewodniczący komisji Maciej Lasek, i członkowie komisji wielokrotnie publicznie przedstawiali rezultaty swoich prac, polemizując także z tezami o zamachu i eksplozjach w samolocie. Rozumiem odmowę udziału w debacie publicznej z udziałem zespołu posła Macierewicza. Dyskusja merytoryczna powinna być prowadzona wyłącznie w gronie ekspertów, bez obecności kamer. Specjaliści badania wypadków lotniczych nie są kompetentnymi partnerami w dyskursach politycznych. Nie bardzo jestem w stanie wyobrazić sobie negocjacje między specjalistami lotniczymi a politykami, w rezultacie których miałoby dojść do "porozumienia w zakresie ustalenia przyczyn katastrofy smoleńskiej". Metodologia badania wypadków lotniczych to wąska specjalizacja, a rezultaty prac komisji nie mogą stanowić przedmiotu transakcji politycznych.

    W trzecią rocznicę katastrofy zespół parlamentarny ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej przedstawi swój kolejny raport. Według zapowiedzi pojawią się w nim twierdzenia mówiące o tym, że samolot rozpadł się na kawałki w powietrzu, jeszcze przed uderzeniem w ziemię. Czy widzi Pan jakiekolwiek dowody, które by uprawdopodobniały taką tezę?
    Trudno nie zauważyć konsekwencji w działaniach mających na celu przekonanie niezdecydowanych i utwierdzenie już przekonanych, że przyczyną katastrofy w Smoleńsku był zamach bombowy. Jednak dotychczas nie zostały przedstawione dowody, które w najmniejszym stopniu uzasadniałyby taką tezę. Wiele szczegółowych czynności wykonanych w trakcie badania katastrofy Tu-154 w Smoleńsku jednoznacznie wykluczyło eksplozję materiałów wybuchowych jako jej przyczynę.

    Teoria głoszona przez Wiesława Biniendę mówi, że Tu-154M nie mógł stracić skrzydła po uderzeniu w brzozę, bowiem "nie chleb kroi nóż, lecz nóż chleb". Czy podziela Pan te wątpliwości?
    To trafne porównanie, należałoby tylko jednoznacznie ustalić, co było nożem, a co chlebem. Według mnie to drzewo było nożem, a skrzydło samolotu chlebem. Nie mam co do tego wątpliwości. Pozostałości elementów skrzydła i farby w pniu złamanego drzewa, resztki miazgi drzewnej zarówno na krawędzi centropłata, jak i odciętej końcówki skrzydła są wystarczającym dowodem na jego utratę w wyniku zderzenia z drzewem. Wątpiących odsyłam do materiałów władz lotniczych USA, gdzie na filmie doskonale widać, jak drewniany słup telegraficzny, cieńszy niż brzoza w Smoleńsku, odcina końcówkę skrzydła samolotu DC-7 poddanego testowi zderzeniowemu. I to samolotu poruszającego się po ziemi, gdzie skrzydła nie były obciążone siłami aerodynamicznymi. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę internetową "FAA DC-7 crash test", a potem obejrzeć wideo z próby zderzeniowej. Jeśli chodzi o samego doktora Biniendę, dziwę się bardzo, że jako poważny naukowiec (za jakiego jest uważany przez grono zwolenników teorii zamachowej) korzysta wyłącznie z własnego dorobku naukowego.

    Przygląda się Pan wyjaśnianiu przyczyn tragedii z 10 kwietnia od początku. Czy teraz, trzy lata po niej, chciałby Pan poznać odpowiedzi na jakieś pytania?
    Nie, jeśli chodzi o ustalenie bezpośrednich przyczyn i okoliczności katastrofy. Tak, jeśli chodzi o przepływ informacji w trakcie podejmowania decyzji o wylocie i treść rozmów pomiędzy osobami uczestniczącymi w podejmowaniu tej decyzji. Chciałbym dowiedzieć się, czy załoga otrzymała właściwe informacje dotyczące aktualnych warunków atmosferycznych w Smoleńsku i prognozy ich rozwoju na kolejnych kilka godzin. Chciałbym dowiedzieć się, dlaczego to generał Błasik, a nie kapitan Protasiuk meldował prezydentowi gotowość do wylotu i czego dotyczyła emocjonalna, jak stwierdziła prokuratura, rozmowa pomiędzy tymi dwoma oficerami przed startem samolotu. Chciałbym także dowiedzieć się, czy sprzęt nawigacyjny na wieży lotniska był w pełni sprawny i prawidłowo zabezpieczał lądowanie samolotu.

    Od 2010 r. powtarza Pan, że Tu-154M w ogóle nie powinien startować z lotniska w Warszawie, a w Smoleńsku piloci nie mieli prawa zejść poniżej wysokości 100 metrów. Czy cały czas uważa Pan, że to są główne przyczyny tej tragedii?
    Jeżeli prawdą jest, że jeszcze przed startem załoga miała informację o faktycznych warunkach panujących na lotnisku w Smoleńsku, lot nie miał prawa się odbyć. Po otrzymaniu w trakcie lotu informacji o braku możliwości lądowania ze względu na pogodę samolot powinien zostać skierowany na lotnisko zapasowe lub lotnisko startu. Po podjęciu decyzji o wykonaniu podejścia do lotniska, nawet bez zamiaru lądowania na nim, załoga nie powinna była zniżać lotu do wysokości niższej niż 100 metrów odniesionej do wysokości pasa, bez zobaczenia ziemi i możliwości określenia położenia samolotu względem początku drogi startowej. Po usłyszeniu sygnałów ostrzegawczych systemu TAWS załoga powinna bezwzględnie zastosować się do wydawanych komend, a nie przestawiać ciśnienie, skutkiem czego były fałszywe, zawyżone odczyty wysokości lotu przekazywane do urządzenia ostrzegającego przed zderzeniem samolotu z ziemią. To były najbardziej drastyczne błędy świadomie popełnione przez załogę. I niestety niejedyne, jakie zaistniały w trakcie tego feralnego lotu, zwłaszcza w jego końcowej fazie.

    Komisja Millera wykazała, że piloci Tu--154M nie mieli świadomości, na jakiej wysokości się znajdują, gdyż błędnie o wysokości informował ich radiowysokościomierz. Czy to ich usprawiedliwia?
    Korzystanie z radiowysokościomierza w czasie podejścia do lotniska, które nie jest wyposażone w system lądowania ILS, było ewidentnym błędem pilotażowym. Jego konsekwencją było przekonanie, że samolot znajduje się na wysokości większej niż w rzeczywistości. Raz jeszcze podkreślam to, że wszystko odbywało się w sytuacji, w której załoga nie widziała ziemi i nie była w stanie wzrokowo ocenić położenia samolotu względem początku drogi startu i lądowania. To tłumaczy przebieg zdarzeń w końcowej fazie lotu, ale niestety nie stanowi usprawiedliwienia, bowiem do powstania krytycznej sytuacji przyczyniło się nieprawidłowe wykorzystanie wyposażenia nawigacyjnego samolotu.

    Jaką rolę w tej sytuacji powinna odegrać wieża kontrolna? Ona nie korygowała błędnej ścieżki nachodzenia samolotu do lądowania.
    W przeciwieństwie do raportu MAK raport komisji Millera zawiera jednoznaczny zapis stwierdzający, że nieprawidłowe działanie kontrolerów rosyjskich przyczyniło się do katastrofy Tu-154. Przede wszystkim dotyczyło to sposobu podejmowania decyzji o tym, czy w panujących 10 kwietnia warunkach atmosferycznych należy przyjąć samolot. Wbrew przepisom obowiązującym w regulaminie lotnictwa wojskowego Federacji Rosyjskiej kontroler zezwolił na "lądowanie warunkowe", chociaż powinien bezwzględnie zabronić lądowania i odesłać samolot na lotnisko zapasowe. Innym problemem było postępowanie kontrolera, który na podstawie wskazań monitorów radaru powinien informować załogę o pozycji samolotu na ścieżce lądowania. Powinien on informować załogę, czy samolot jest za nisko lub za wysoko albo z lewej lub prawej strony nakazanej ścieżki zniżania, czyli toru lotu samolotu, który powinien go doprowadzić do progu pasa lądowania. Z zapisów korespondencji radiowej wynika, że przez cały czas podejścia Tu-154 kontroler informował, że samolot jest "na ścieżce i kursie", gdy w rzeczywistości znajdował się on poza parametrami tak zwanego ustabilizowanego podejścia i powinien otrzymać komendę przerwania podejścia oraz odejścia na lotnisko zapasowe. Taka komenda nie padła. Osobnym zagadnieniem, które moim zdaniem powinno zostać wyjaśnione w trybie postępowania organów śledczych, jest ustalenie, czy naziemne systemy nawigacyjne na lotnisku Smoleńsk prawidłowo działały 10 kwietnia. Moje wątpliwości budzi to, że pomimo wcześniejszych deklaracji strony rosyjskiej o posiadaniu zarejestrowanych na taśmie wideo wskazań radarów z lądowania Tu-154 późniejszy, oficjalny komunikat twierdził o "uszkodzeniu systemu zapisu wideo uniemożliwiającym odtworzenie pozycji samolotu na ścieżce lądowania". Zapisy rozmów telefonicznych pomiędzy personelem technicznym obsługującym systemy radiotechniczne na lotnisku Smoleńsk doprowadziły mnie do przypuszczenia, że w czasie podejścia Tu-154 system radiolokacyjnego podejścia do lądowania był niesprawny, a kontroler określał przybliżoną pozycję samolotu wyłącznie na podstawie wskazań radiolokatora obserwacji okrężnej, który nie określa wysokości lotu, a jedynie jego przybliżony kierunek.

    Komisja Millera podkreśla, że na pilotów została wywarta "presja pośrednia" poprzez VIP-ów znajdujących się na pokładzie prezydenckiego samolotu. Jaką rolę mogła ta presja odegrać? Czy nie zgrzyta Panu w zębach termin "presja pośrednia"? Nie jest to próba rozcieńczania odpowiedzialności poszczególnych osób za katastrofę?
    Tak naprawdę nikt do tej pory nie zdefiniował pojęcia presji pośredniej czy bezpośredniej w realizacji przewozów lotniczych najważniejszych osób w państwie. Natomiast jestem przekonany o tym, że kapitan Protasiuk wziął na siebie odpowiedzialność za konsekwencje niewykonania lotu do Smoleńska, co było nieuzasadnionym przekroczeniem kompetencji dowódcy załogi samolotu. Zamiast ocenić możliwość bezpiecznego wykonania zadania, zdał się na przełożonych, informując o faktycznie panujących warunkach na lotnisku lądowania i licząc - moim zdaniem - na ich zdrowy rozsądek, oczekiwał, że któryś z nich podejmie decyzję o przerwaniu feralnego lotu. Ze swojego doświadczenia wiem, że poinformowanie przełożonych o odwołaniu wykonania zadania lotniczego nigdy nie jest łatwe. Wojsko Polskie, nie tylko lotnictwo, nigdy nie uczyło podwładnych, jak uzasadniać odmowę wykonania rozkazów, i nigdy też nie uczyło generałów, jak zaakceptować taką odmowę. Niestety, kapitan Protasiuk i jego załoga zostali pozostawieni sami sobie w obliczu decyzji, która przerosła ich kompetencje.

    Jak Pan ocenia działania władz po katastrofie? Czy zrobiono wszystko, by tego typu tragedii uniknąć w przyszłości?
    Zrobiono tak dużo, jak było to możliwe. Powypadkowe zalecenia profilaktyczne, zapisane w raporcie komisji, zostały wprowadzone. Mam nieodparte wrażenie, że katastrofa w Smoleńsku, w przeciwieństwie do poprzedzającej ją katastrofy samolotu CASA-295 w Mirosławcu, ustanowiła pewien punkt zwrotny w historii sił powietrznych. Punkt, z którego nie będzie już powrotu do tragicznych zdarzeń spowodowanych brakiem kompetencji, błędnymi decyzjami czy też brakiem cywilnej odwagi. Punkt, poza którym to posiadane umiejętności lotnicze, a nie stopień i zajmowane stanowisko, decydować będą o bezpieczeństwie lotniczym. Wielka szkoda, że musieliśmy zapłacić tak okrutną cenę za zrozumienie tego. Ostatnie trzy lata to był trudny czas dla sił powietrznych, ale jestem pełen uznania dla działań dowódcy generała Majewskiego i jego zastępcy generała Kałuzińskiego. Niestety wypadki czy katastrofy lotnicze będą się zdarzać, to kwestia statystyki. W profilaktyce bezpieczeństwa lotniczego chodzi o to, aby ryzyko wystąpienia takiego zdarzenia zredukować do minimum.
    Rozmawiał Agaton Koziński

    Czytaj także

      Komentarze (67)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie słyszałam wyjaśnienia

      internautka 50+ (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 25 / 24

      dlaczego najważniejszy dowód w sprawie rozwikłania powodu katastrofy, samolot, niszczony był w
      w barbarzyński sposób. Domyślam się że nie ma osoby która informowałyby w sposób zrozumiały dla...rozwiń całość

      dlaczego najważniejszy dowód w sprawie rozwikłania powodu katastrofy, samolot, niszczony był w
      w barbarzyński sposób. Domyślam się że nie ma osoby która informowałyby w sposób zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy o tym fakcie, bo tego sprostować się nie da tak jak nie da się sprostować kilku innych faktów.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Już za chwileczkę, już za momencik

      rasputin (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 33 / 26

      heca smoleńska zacznie się kręcić.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      A Twój łeb od kiedy kręci się.

      szuja (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 20 / 27

      Dopiero zacznie się za 2 dni czy od 10.04.2010 r?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ciekawe

      lesio (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 24 / 23

      A na taśmach jest zapytanie na jakie zapasowe lotnisko mają się udać. Oczywiście pojawiła się odpowiedź po kilku minutach, że na inne to nie. Ciekawe dlaczego? Widocznie wiedzieli, że maja się...rozwiń całość

      A na taśmach jest zapytanie na jakie zapasowe lotnisko mają się udać. Oczywiście pojawiła się odpowiedź po kilku minutach, że na inne to nie. Ciekawe dlaczego? Widocznie wiedzieli, że maja się koniecznie rozbić. Z pewnych źródeł wiadomo, że o tym zadecydował Tusk po rozmowie z Komorowskim. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Niewyobrażalna tragedia

      Kowalski (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 23 / 26

      Wieczny odpoczynek racz dać im Panie!!!
      Ps. Przypominam wszystkim, że tam zginęli znani Polacy, nasi bracia i siostry. Uszanujmy zatem wszystkie rocznicowe wydarzenia i nie wypowiadajmy...rozwiń całość

      Wieczny odpoczynek racz dać im Panie!!!
      Ps. Przypominam wszystkim, że tam zginęli znani Polacy, nasi bracia i siostry. Uszanujmy zatem wszystkie rocznicowe wydarzenia i nie wypowiadajmy rynsztokowych opinii.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Zamach...

      s (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 27 / 28

      Pod rozwagę...
      http://www.youtube.com/watch?v=68q7Q_3pblY


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Straszny zamach..

      lesio (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 22 / 23

      Wręcz można powiedzieć, że samobójczy.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      A co..?

      hihi... (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 22 / 24

      Nie podobało się?
      Zawsze to nowy trop...

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jeżeli takie bzdury pieprzy żołnierz III RP to tragedia.

      szekom (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 35 / 21

      Uszłoby to żołnierzowi Ludowego Wojska Polskiego tego z naboru:"nie matura a chęć szczera zrobi z Ciebie oficera" lub "picta matuś plocek z syrem bo syn będzie oficyrem". Każde cywilizowane państwo...rozwiń całość

      Uszłoby to żołnierzowi Ludowego Wojska Polskiego tego z naboru:"nie matura a chęć szczera zrobi z Ciebie oficera" lub "picta matuś plocek z syrem bo syn będzie oficyrem". Każde cywilizowane państwo po kraksie powietrznej samolotu czy wahadłowca odtwarza na stojaku sylwetkę pojazdu powietrznego ze znalezionych części. Niektóre części trzeba było wydobyć z ocenanów, mórz itp. A tu CCCP porozcinał piłami mechanicznymi ogromne fragmenty Tutki i w d... sklejanie. Czy to robił celowo czy nie to nalęży do oceny Polaków bo rząd Korniszona miał sprawę uczciwego wyjaśnienia w d....zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jeżeli takie bzdury pieprzy żołnierz III RP to tragedia.

      szekom (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 28 / 22

      Uszłoby to żołnierzowi Ludowego Wojska Polskiego tego z naboru:"nie matura a chęć szczera zrobi z Ciebie oficera" lub "picta matuś plocek z syrem bo syn będzie oficyrem". Każde cywilizowane państwo...rozwiń całość

      Uszłoby to żołnierzowi Ludowego Wojska Polskiego tego z naboru:"nie matura a chęć szczera zrobi z Ciebie oficera" lub "picta matuś plocek z syrem bo syn będzie oficyrem". Każde cywilizowane państwo po kraksie powietrznej samolotu czy wahadłowca odtwarza na stojaku sylwetkę pojazdu powietrznego ze znalezionych części. Niektóre części trzeba było wydobyć z ocenanów, mórz itp. A tu CCCP porozcinał piłami mechanicznymi ogromne fragmenty Tutki i w d... sklejanie. Czy to robił celowo czy nie to nalęży do oceny Polaków bo rząd Korniszona miał sprawę uczciwego wyjaśnienia w d....zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jeżeli takie bzdury pieprzy żołnierz III RP to tragedia.

      szekom (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 24 / 19

      Uszłoby to żołnierzowi Ludowego Wojska Polskiego tego z naboru:"nie matura a chęć szczera zrobi z Ciebie oficera" lub "picta matuś plocek z syrem bo syn będzie oficyrem". Każde cywilizowane państwo...rozwiń całość

      Uszłoby to żołnierzowi Ludowego Wojska Polskiego tego z naboru:"nie matura a chęć szczera zrobi z Ciebie oficera" lub "picta matuś plocek z syrem bo syn będzie oficyrem". Każde cywilizowane państwo po kraksie powietrznej samolotu czy wahadłowca odtwarza na stojaku sylwetkę pojazdu powietrznego ze znalezionych części. Niektóre części trzeba było wydobyć z ocenanów, mórz itp. A tu CCCP porozcinał piłami mechanicznymi ogromne fragmenty Tutki i w d... sklejanie. Czy to robił celowo czy nie to nalęży do oceny Polaków bo rząd Korniszona miał sprawę uczciwego wyjaśnienia w d....zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wyluzuj, bo to taka socjotechniczna manipulacja

      mokesz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 31 / 18

      Media puszczają wywiad z oficerem wojska ubarwiony jego zdjęciami w garniturze, a Ty się podniecasz.

      Każdy czytelnik, który był w wojsku doskonale wie, że oficer oficjalnie nie może sobie pozwolić...rozwiń całość

      Media puszczają wywiad z oficerem wojska ubarwiony jego zdjęciami w garniturze, a Ty się podniecasz.

      Każdy czytelnik, który był w wojsku doskonale wie, że oficer oficjalnie nie może sobie pozwolić na zdjęcie bez krawata - chyba, że jest fotografowany nie w marynarce czy galowym mundurze, a w moro...zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Oczywiście

      lesio (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 26 / 23

      Już od dawna wiadomo, że ci w krawatach są mniej awanturujący się.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jeżeli takie bzdury pieprzy żołnierz III RP to tragedia.

      szekom (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 28 / 19

      Uszłoby to żołnierzowi Ludowego Wojska Polskiego tego z naboru:"nie matura a chęć szczera zrobi z Ciebie oficera" lub "picta matuś plocek z syrem bo syn będzie oficyrem". Każde cywilizowane państwo...rozwiń całość

      Uszłoby to żołnierzowi Ludowego Wojska Polskiego tego z naboru:"nie matura a chęć szczera zrobi z Ciebie oficera" lub "picta matuś plocek z syrem bo syn będzie oficyrem". Każde cywilizowane państwo po kraksie powietrznej samolotu czy wahadłowca odtwarza na stojaku sylwetkę pojazdu powietrznego ze znalezionych części. Niektóre części trzeba było wydobyć z ocenanów, mórz itp. A tu CCCP porozcinał piłami mechanicznymi ogromne fragmenty Tutki i w d... sklejanie. Czy to robił celowo czy nie to nalęży do oceny Polaków bo rząd Korniszona miał sprawę uczciwego wyjaśnienia w d....zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Weź wklep swoje urojenia tak chociaż jeszcze z raz...

      Wania (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 27 / 25

      Plissss..!!


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Miej pretensję do moderatora, że nty raz POwtarza.

      wicuś (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 23 / 22

      .......

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      następny?

      pytalski (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 27 / 25

      następny znawca tematu, ktory swoją wiedzę czerpie z rydzykowych gazet?


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      A czy ojciec Rydzyk ma gazety?

      kopo (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 28 / 22

      Za to Ty czerpiesz wiedzę z GWna śmierdzącego czosnkiem i cebulą. No ale smrodem prawdy nie zneutralizujesz.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      A jaka jest ta PRAWDA..?

      ? (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 20 / 22

      j/w

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Pytalski, co ci bardziej mózg wyprało: TVN czy GW?

      czytałeś ty chociaż raz coś innego niż organ z Czerskiej? (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 31 / 19

      A potem co, modlisz się dokładnie, jak ci twoje guru SEKTY - kapłani z GWnianej przykazali, co?

      Kilka lat temu w środowisku dziennikarskim krążyła anegdota: Agora, wydawca „Gazety...rozwiń całość

      A potem co, modlisz się dokładnie, jak ci twoje guru SEKTY - kapłani z GWnianej przykazali, co?

      Kilka lat temu w środowisku dziennikarskim krążyła anegdota: Agora, wydawca „Gazety Wyborczej”, przed wejściem na giełdę zwróciła się o audyt do renomowanej kancelarii w Stanach Zjednoczonych, wysyłając jej informacje na temat koncernu oraz profilu „Gazety Wyborczej”. Odpowiedź kancelarii była krótka: Nie zajmiemy się państwa firmą. Przykro nam, ale sekt nie obsługujemy. (niezalezna.pl)
      zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama