Odszkodowanie za niewykrytą malarię

    Odszkodowanie za niewykrytą malarię

    Piotr Piesik

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Zapadł pierwszy prawomocny wyrok w sprawie odszkodowania za niewykrycie malarii u częstochowskiego dziennikarza i podróżnika Marcina Rumińskiego. Chory zmarł mimo przewiezienia do Instytutu Chorób Tropikalnych w Gdyni. Jego ojciec otrzyma 35 tysięcy złotych od Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego.
    Toczą się nadal procesy o odszkodowanie i rentę od tego samego szpitala, w których stronami są wdowa po dziennikarzu oraz jego osierocona córka.

    Marcin Rumiński (pracował w częstochowskich rozgłośniach radiowych, publikował też w prasie) pojechał do Afryki relacjonować przebieg słynnego rajdu terenowego Paryż - Dakar. Sponsorem wyprawy była jedna z częstochowskich firm. Po powrocie do Częstochowy czuł się źle, w rezultacie trafił do szpitala.
    Chociaż przebywał w rejonie świata, gdzie malaria występuje powszechnie, lekarze nie założyli ewentualności takiego zachorowania. Wykonano wprawdzie badanie laboratoryjne, którego wynik był negatywny, lecz dla upewnienia się należało takich analiz przeprowadzić więcej. To nie jedyny z popełnionych błędów.

    Sąd ustalił w trakcie procesu, że dziennikarz spędził w częstochowskim szpitalu aż cztery dni, zanim lekarze w końcu zdiagnozowali u niego malarię. Niestety, nie sprowadzono zawczasu odpowiednich lekarstw, a takich medykamentów nie przechowuje się powszechnie na oddziałach. Zapadła wtedy decyzja o przewiezieniu pacjenta do specjalistycznej kliniki w Gdyni, lecz dziennikarz był już nieprzytomny i w stanie bardzo ciężkim. Intensywne leczenie okazało się bezskuteczne, zmarł w Instytucie Chorób Tropikalnych. Miał 32 lata, został pochowany w Częstochowie.

    Ojciec Marcina Rumińskiego żądał od WSZ comiesięcznej renty oraz odszkodowania. Sąd I instancji przyznał mężczyźnie 35 tysięcy złotych odszkodowania, natomiast odrzucił wniosek o stałą rentę w kwocie 700 złotych miesięcznie. Uzasadnił to brakiem obowiązku alimentacyjnego wobec ojca ze strony syna.
    Obie strony złożyły od wyroku apelację. Ostatecznie sentencję utrzymano całkowicie w mocy i orzeczenie jest już prawomocne.

    Krzysztof Rumiński jest dziś przekonany, że wcześniejsze przewiezienie syna do specjalistycznej kliniki w Gdyni mogłoby mu uratować życie. Niestety, lekarze wykazali brak wiedzy medycznej o malarii. Wprawdzie ta choroba pojawia się w Polsce niezwykle rzadko, jednak wykluczyć jej nie można.

    To niejedyny wątek tej sprawy. Po zgonie dziennikarza prokuratura podjęła dochodzenie, którego rezultatem był wyrok skazujący dla ordynatora oddziału zakaźnego szpitala za niedopełnienie obowiązków i nieumyślne narażenie pacjenta na groźbę utraty zdrowia i życia. Medyka skazano na 16 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, ponadto orzeczono zakaz pełnienia przez trzy lata stanowisk kierowniczych w zakładach opieki zdrowotnej. Szpital musiał zapłacić też 10 tys. zł na konto częstochowskiego Stowarzyszenia Opieki Hospicyjnej.

    Procesy o odszkodowanie i rentę, wytoczone przez wdowę po Rumińskim i jego córkę toczą się oddzielnie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama