Anulujcie karę

    Anulujcie karę

    Krzysztof P. Bąk

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Działacze związku zawodowego Sierpień 80 mają zamiar złożyć kolejne doniesienie w prokuraturze o nieprawidłowościach w katowickim pogotowiu ratunkowym.
    Związkowcy chcą, by śledczy zbadali sytuację do której doszło w ubiegłym tygodniu w Siemianowicach Śl. Zwykła karetka transportowa z dwuosobową załogą - kierowcą i sanitariuszem - przewoziła chorego z domu do szpitala. W pewnym momencie ponad 70-letniemu mężczyźnie ustała akcja serca. Mężczyzna zmarł.

    Według lekarza Zbigniewa Zdunka, działacza Sierpnia 80 w Wojewódzkim Pogotowiu Ratowniczym, mogłoby być inaczej. - Karetka powinna się zatrzymać, sanitariusz rozpocząć akcję reanimacyjną i wezwać pomoc. Przez kilka godzin starano się tuszować sprawę, szukając szpitala, który przyjmie ciało - mówi Zdunek.

    Artur Borowicz, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach odrzuca oskarżenia. - Pacjent zmarł, przeprowadzono akcję reanimacyjną. Zawsze, gdy mamy przypadek zgonu w karetce, jest problem, bo szpitale nie chcą ich przyjąć - tłumaczy Borowicz.

    W czasie jutrzejszego I Ogólnopolskiego Zjazdu Pracowników Ratownictwa Medycznego w Rudzie Śląskiej, ratownicy chcą zaapelować do minister zdrowia o darowanie nałożonej przez NFZ 380 tys. zł kary na jednostkę pogotowia w Tarnowskich Górach. To efekt prasowych publikacji i informacji związkowców o tym, że systemowe karetki miały być wykorzystywane w innych celach. Według działaczy Sierpnia 80 wciąż nie wyciągnięto wniosków z ujawnienia tej sprawy. - Ukarano pracowników, a nie osoby odpowiedzialne za funkcjonowanie tego sytemu, czyli kierownictwo WPR - mówi Zdunek.

    I te zarzuty odpiera dyrektor WPR. - W listopadzie, po kontroli z NFZ, wydzieliłem kolumnę transportową. Karetkami systemowymi są wożeni tylko chorzy z grożbą utraty życia - odpowiada Artur Borowicz.

    Według związkowców problemy są znacznie większe - brak pełnych obsad. Według Zdunka w Bytomiu rano powinny dyżurować dwie karetki systemowe i tyle samo transportowych. - Czasem jest tylko jedna, czasem dwie, czasami nie ma obsady. Miesiąc temu trzeba było wzywać do zaczadzonej dziewczyny karetkę z Piekar Śląskich - podaje przykład lekarz pogotowia.

    Artur Borowicz zaprzecza tym informacjom. - Mamy wielu chętnych do pracy, bo bardzo dobrze płacimy. 40 zł za godzinę dyżuru w dzień roboczy i 50 zł w niedzielę - informuje dyrektor.

    Sierpień 80 chciałby również zmian w ustawie o państwowym ratownictwie medycznym. Między innymi powołania społecznych rad kontrolujących pogotowia.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama