Nie możemy zapomnieć o Marszu Śmierci

    Nie możemy zapomnieć o Marszu Śmierci

    Katarzyna Śleziona

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    W tym tygodniu na Śląsku obchodzono 64. rocznicę Marszu Śmierci. Na 63-kilometrowej trasie z obozu z Oświęcimia do Wodzisławia Śląskiego od 17 do 20 stycznia 1945 roku zginęło 586 więźniów, pędzonych jak bydło przy 20-stopniowym mrozie do wagonów, które wywoziły ich w głąb Niemiec.
    Aby uczcić pamięć pomordowanych na terenie Żor, w "Scenie na Starówce"' zorganizowano w czwartek spotkanie z grupą sześciu byłych więźniów hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birekenau, którzy cudem przeżyli. Swoimi osobistymi relacjami podzielili się z 200-osobową grupą uczniów szkół.

    - Widziałem egzekucję 12 więźniów przed kuchnią obozową. Powiesili ich za ucieczkę z pracy - mówił Grzegorz Czempas z Tychów, numer obozowy 104351, który trafił do Oświęcimia w lutym 1943 roku. Miał wtedy 16 lat. Uciekł w czasie Marszu Śmierci w okolicach Jastrzębia Zdroju. Choć groziło to śmiercią, przez trzy dni ukrywała go miejscowa rodzina.

    Florian Granek, numer 28867 przypomina, że gdy w styczniu 1945 roku kolumna więźniów opuszczała Oświęcim, na dworze był 20-stopniowy mróz. - A my mieliśmy na sobie liche pasiaki - wspomina. - Ludzie obok nas z wycieńczenia i chorób padali na ziemię. SS-mani ich dobijali - opowiada były więzień.

    20 stycznia 1945 roku wycieńczonych ludzi Niemcy ładowali na dworcu w Wodzisławiu do odkrytych węglarek. - Podróż do obozu w Mauthausen trwała tydzień. Bez jedzenia i picia - opowiada Granek.

    Pomysłodawcą spotkań pod tytułem "Wołanie o sztafetę pamięci" dla młodych ludzi z całej Polski jest znany aktor August Kowalczyk, który do Oświęcimia trafił w wieku 19 lat. - Pamięć jest naszym doświadczeniem, które kierujemy do młodych - mówi .

    W organizacji sesji pomagał mu m.in. Młodzieżowy Dom Kultury w Tychach. - Chodzi o to, by następne pokolenia czerpały wiedzę o historii nie tylko z książek. Legitymacją tych osób do zabierania głosu na temat Auschwitz są ich numery obozowe - mówi Teresa Wodzicka, dyrektorka MDK.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama