Jest już plan dla Huty Cynku

    Jest już plan dla Huty Cynku

    Krzysztof Szendzielorz

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Tadeusz Kosek został odwołany z funkcji prezesa Huty Cynku Miasteczko Śląskie. Swoje stanowisko piastował zaledwie 24 dni. Spółka na razie nie zostanie postawiona w stan likwidacji.
    Pomóc mają Zakłady Górniczo-Hutnicze "Bolesław" w Bukownie i Towarzystwo Finansowe Silesia w Katowicach. Mimo to zwolnienia w Miasteczku Śląskim są nieuniknione. Nikt jednak nie mówi, jaka część załogi, liczącej 1100 osób, straci pracę.

    Plan ratunkowy Ministerstwa Skarbu Państwa przedstawił w sobotę w Miasteczku Śląskim na spotkaniu z pracownikami huty poseł Tomasz Głogowski (PO). Przed biurowcem zarządu odbyła się druga już pikieta hutników, którzy przyszli z rodzinami.
    Wcześniej, w piątek, hutnicy o świcie przyszli pod budynek zarządu, gdy tylko dowiedzieli się, że być może huta zostanie postawiona w stan likwidacji. A to oznaczałoby utratę pracy przez ponad tysiąc osób.

    W sobotę pod HCM zebrało się około pół tysiąca ludzi. Oczekiwali informacji o wycofaniu się z pomysłu zarządu HCM o postawieniu zakładu w stan likwidacji. I doczekali się. Poseł Tomasz Głogowski, który w czwartek i piątek uczestniczył w rozmowach w ministerstwie na temat przyszłości huty, poinformował, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy zakupem surowców, opłaceniem energii i odbiorem towaru z HCM zajmą się Zakłady Górniczo-Hutnicze "Bolesław" w Bukownie. Natomiast spłacanie kredytów zakładu z Miasteczka ma przejąć Towarzystwo Finansowe Silesia. Będzie to forma pożyczki.

    - Przez kolejne trzy miesiące w hucie ma zostać opracowany program restrukturyzacyjny połączony z audytem. Plan ratunkowy wymaga także w najbliższych miesiącach rezygnacji z części przywilejów pracowniczych, czyli premii i dodatków. Do maja nikt nie powinien stracić pracy, ale później redukcje są nieuniknione. Teraz nikt nie wie, jaka będzie skala zwolnień - mówi Tomasz Głogowski.

    Co na to związkowcy? Podkreślają, że w hucie tylko około 10 procent wszystkich kosztów stanowią koszty pracy, więc zarząd musi się zastanowić także nad tym, gdzie jeszcze można ciąć koszty. - Jeśli z analiz będzie wynikać, że tam, gdzie ma pracować trzech, będzie miało pracować dwóch i ktoś z decydentów weźmie za to odpowiedzialność, to wydaje mi się to rozsądne i nie mamy tutaj nic do gadania - mówi Jan Jelonek z NSZZ Solidarność.

    Na razie pracę stracił... prezes Tadeusz Kosek, którego Rada Nadzorcza odwołała ze stanowiska. Domagali się tego także związkowcy. Tadeusz Kosek nie pojawił się w ostatnich dniach w hucie. Prezes w piśmie do naszej redakcji sprzed dwóch tygodni twierdził, że sytuacja finansowa huty jest zła, ale spłata długów wobec wierzycieli spółki nie jest zagrożona. Zapowiadał opracowanie w ciągu kilku tygodni programu restrukturyzacyjnego. Były już prezes próbował przekonać Towarzystwo Finansowe Silesia do uruchomienia pożyczki dla huty. Do dziś nie udało się tego zrobić. Teraz mają się tym zająć pozostali członkowie zarządu HCM. Rada Nadzorcza ma też wkrótce ogłosić konkurs na nowego prezesa. Znalezienie kandydata może być jednak trudne. W zeszłym roku szukano go przez prawie cztery miesiące!

    W sobotę do Miasteczka Śląskiego przyjechali także przedstawiciele ZGH z Bukowna i Towarzystwa Finansowego Silesia. Związkowcy przyznają, że na tym spotkaniu po raz pierwszy została im przedstawiona pełna i aktualna sytuacja finansowa zakładu. A ta sytuacja jest wręcz katastrofalna. Surowców ma wystarczyć hucie tylko na tydzień. Rachunki za gaz muszą zostać uregulowane do piątku. Tymczasem banki zajęły konta huty i przejmują wszystkie wpływy. Spółka nie jest już kredytowana, a tym samym traci płynność finansową.

    W sobotę żadne dokumenty dotyczące uruchomienia pomocy dla huty nie zostały podpisane. Bogusław Ochab, prezes ZGH "Bolesław" w Bukownie powiedział, że jest gotowy pomóc hucie, ale nie w 100 procentach. Ochab stwierdził, że zakład z Miasteczka musi przeprowadzić głęboką restrukturyzację, aby nie generować straty.

    - Żadnej decyzji o finansowaniu produkcji w hucie przez nas jeszcze nie ma. My jesteśmy firmą zupełnie niezależną. Musimy mieć w 100 procentach zabezpieczenie, że te nasze działania pomocowe nie spowodują zwiększenia strat naszej firmy. Jeżeli okaże się, że da się stworzyć taki model, że my możemy się zabezpieczyć i jednocześnie pomóc hucie, to jak najbardziej jestem za takim rozwiązaniem. Jednak liczenie tylko na to, że ZGH Bukowno załatwi problemy huty, jest złudne - powiedział Ochab.

    Jeśli huta opracuje program restrukturyzacyjny, możliwy jest scenariusz połączenia kapitałowego HCM z ZGH Bukowno i Kombinatem Koksochemicznym Zabrze. Huta, zgodnie z zatwierdzonym przez sąd przed dwoma laty układem z wierzycielami, musi spłacić m.in. tym firmom ok. 40 mln złotych długów. Mogłyby one zostać zamienione na akcje HCM.

    - To powinien być jeden z pierwszych elementów restrukturyzacji finansowej - uważa Bogusław Ochab.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama